Walka o generalkę w cyklu Garmin MTB Series jest bardziej pasjonująca niż niejeden wyścig z WorldTour. Formuła zawodów jest świetna a dwa niezbyt wymagające wyścigi w Wejherowie i Stężycy wprowadzają wszystkich w ekstremalne napięcie. Pomimo nie za dobrych opinii o trasie w Stężyce nie zmieniałbym jej na inną.

Zarówno na dystansie Mini  jak i Maxi pretendentów do ustrzelenia Garmina jest kilku. Jutro zapowiadają się bardzo ciekawe wyścigi.

W klasyfikacji generalnej krótszego dystansu na prowadzenie wyszedł Piotr Polus. Piotrek miał słabszy występ w Wejherowie na którym zajął 3 miejsce z niewielką stratą do dwójki Radosław Rocławski-Tomek Rzeszutek. Strata nie była zbyt duża, ale każdy zaskoczony był wynikiem Piotra, który ten wyścig powinien wygrać w cuglach. Piotr jak sam opowiadał, trochę zaspał na starcie, odpuścił pierwsze ataki. Już dawno nie startował w wyścigach MTB i zabrakło trochę wyścigowych kilometrów na rowerze górskim. Reprezentant Wysepka.pl puścił się w pogoń za uciekającą dwójką ale zabrakło dystansu na zniwelowanie różnicy czasowej. Polus w Wejherowie startował na rowerze „treningowym”. Ta taczka nie jechała. Teraz Piotr zasiada za sterami nowego Specialized Epic. Rower nie jest wagi piórkowej ale jeździ szybko i co jest najważniejsze dla Piotra, leży jak ulał.

Polus jest murowanym faworytem jutrzejszej gonitwy ale musi pojechać bez błędów, zdecydowanie, mocno od startu. Radek Rocławski MLKS Baszta Bytów ma stratę 1 sekundy i na pewno będzie groźnym przeciwnikiem, który wykorzysta najmniejszy błąd starszego kolegi. Tomek Rzeszutek na 3 miejscu z 3 sekundową stratą, będzie walczył raczej o utrzymanie tego miejsca. Jest bardzo szybki i dynamiczny ale czy na tyle silny i wytrzymały żeby wytrzymać tempo lidera i vicelidera? Zobaczymy. O 4 miejsca a może i o brązowy medal powalczy trójka: Ciba, Potrykus, Mróz, którzy odpowiednio zajmują 4,5 i 6 miejsce. 7 w generalce Bartosz Koniuszewski prawdopodobnie nie stanie na starcie jutrzejszego biegu. Damian Ciba po fenomenalnym początku sezonu teraz trochę przygasł i notuje gorsze wyniki, aczkolwiek nigdy nie można go lekceważyć bo ma zdrowie do ostrej jazdy.

Na dystansie Maxi myśliwych z dobrym celownikiem jest kilku. Oprócz wymienianej trójki: Repiński, Rzeszutek, Bogdziewicz jest jeszcze Przemek Ebertowski, który też może sięgnąć po złotą odznakę. Przemek Ebertowski, miejscowy  El Pistorelo za młodszych lat strzelał poważną amunicją. Czasami na polowaniu zabrakło mu nabojów, ale jak King Oscar odpalał pocisk to rzadko który dotrzymywał mu tempa. Teraz Przemek jeździ bardziej dojrzale, bez brawurowych akcji. Który z zawodników Trek Gdynia weźmie na siebie rolę lidera a który pomocnika, a może do końca będą się uzupełniali? Myślę, że zadecyduje forma dnia.

Najlepsze papiery na zdobycie pierwszego miejsca ma Michał Bogdziewicz – Apteka Gemini Team. Jest teraz w wybornej formie. Jak jazda będzie mocna i równa to Michał może umęczyć cięższych zawodników tempem i odjechać im bez specjalnych ataków na kilka kilometrów przed metą. Był drugim zawodnikiem w zeszłym roku, czas na pierwsze miejsce?

Piotr Rzeszutek ma duża łatwość w odrywaniu się od rywali w pierwszej fazie wyścigu. Całkiem prawdopodobne jest to, że jutro będzie chciał w ten sam sposób rozegrać ostatni wyścig. Pytanie jest tylko na ile odpuszczą go rywale i czy będą współpracować aby skasować zawodnika reprezentującego klub kolarski Lew Lębork. Do trzech razy sztuka?

Tomek Repiński, lider imprezy, ma największe szansę jak uda mu się dojechać do finiszu w mniejszej lub większej grupce. Repa ma patent na wygrywanie. Lubi, umie i nie boi się podjąć walki na ostatnich metrach każdego wyścigu. Jest diabelnie szybki. Ma nosa! Wie gdzie się ustawić i kiedy nacisnąć spust. Chyba nie jest aż tak silny żeby samotnie odjechać, ale na tyle silny żeby pojechać w duecie z jednym z rywali i obciąć go na kresce. Czy Trek Gdynia odczaruje zeszłoroczną historię z utratę żółtej koszulki?