Sportowa Analiza Wyścigu w Gdyni

Wczoraj startowałem na MTB Gdynia Maraton, po raz trzeci z rzędu. Dobrze, że trasa maratonu co roku jest taka sama, dlatego można porównać samego siebie na przestrzeni paru lat lub porównać się do innych, którzy startowali we wcześniejszych edycjach.

Jedynym czynnikiem wpływającym na czas jest pogoda, szczególnie kapryśna jesienią. Wczorajszy start i warunki na trasie były podobne do 2011 roku, choć wtedy było zdecydowanie cieplej. W 2011 wspólnie z Bartoszem wykręciliśmy czas 2:10:59 i 2:11:01 zajmując 1 i 2 miejsce. Rok 2012 to straszne bagno, padający deszcz i dużo wolniejsza jazda, dlatego nie można tego maratonu wrzucić w analizator, chyba, że w kolejnych latach trafią się podobne warunki co nie jest wykluczone. W tym roku czas został pobity aż przez 4 zawodników, którzy złamali granicę 2:10 minut a najlepszy z nich, Krzysztof Krzywy, wyśrubował rekord na 2:09:31. Uważam, że poziom czołówki jest ustabilizowany, bardziej się wyrównał i co roku idzie do przodu, ale bardzo małymi kroczkami.

Można by napisać, że ogólny poziom sportowy wzrósł gdyby w czasie do 2:15 zameldowało się 20 zawodników, a tak różnice czasowe pozostały niezmienne, cały czas tasują się te same osoby. Pomimo że notują dobre rezultaty to cały czas brakuje więcej dobrych zawodników na tym poziomie, którzy podnosiliby poziom rywalizacji. W 2011 roku najlepszy czas okrążenia zanotował Bartosz z czasem 25:05. W tym roku czas rundy został pobity o jedną sekundę przez dwójkę Bartosz Banach-Patryk Piasecki 25:04. Teraz już wiecie jak szybko trzeba jechać aby ograć najlepszych.

gdyniakris

Największy progres formy i największym zaskoczeniem w tym sezonie jest zwycięzca tego maratonu, Krzysztof Krzywy. Krzysztof już zimą sygnalizował dobrą formę bijąc czasy na biegach przełajowych. Do tamtej pory Kris był, co tu dużo pisać, słabym biegaczem i notował słabe czasy a tamtej zimy, metamorfoza, rekordy bite o minuty! Zrównał się czasowo z Bartoszem, który jak na kolarza biega bardzo dobrze. Czy sukces Krzysztofa leżał w przygotowaniu zimowym i mocniejszym zaangażowaniem w trening ogólnorozwojowy? Będę naciskał aby zdradził swoją tajemnicę. Dalsza część sezonu dla Zwycięzcy VII Maratonu w Gdyni też była bardzo dobra. Wysokie 7 miejsce na Mistrzostwach Polski w Martaonie MTB, wysokie miejsca na wszystkich maratonach i bardzo duży postęp na wyścigach XC co pokazał w Matemblewie, gdzie jechał na równo z bardziej doświadczonymi zawodnikami w tej konkurencji. 2011 czas Krzysztofa na MTB Maraton Gdynia 2:13:22. Wczoraj o 3 minuty i 51 sekund lepiej.

gdyniapiasek

Patryk Piasecki. Coś maratony w Gdyni mu nie wychodzą. W 2012 złapał gumę a wczoraj pogiął kasetę. Patryk w tym sezonie zdecydowanie lepiej jeździ. Obniżył wagę ciała i uzyskał większą siłę szczególnie na ciężkich podjazdach. Właśnie w 2011 roku zerwaliśmy zawodnika reprezentującego wtedy barwy Renault ECO2 team na tym stromym pierwszym podjeździe. W tym sezonie Patryk miał inną nogę, wyżyłowaną. Świetnie jechał w górach na MTB TROPHY. Może ten wyścig trochę go wyciął bo w dalszej części sezonu już nie było takiego błysku. Końcówka natomiast była bardzo dobra. Na wczorajszym występie było super, dwójka Piasecki-Banach mogła między sobą rozegrać walkę o zwycięstwo. Niestety Patryk musiał odpuścić, pogiął kasetę. Na metę maratonu dojechał na 6 miejscu z czasem 2:13:25. W 2011 Patryk wykręcił czas 2:13:14 zajmując 3 miejsce bez defektów.

gdyniaandrzej

Słowo uznania należy się zawodnikom, którzy od lat trzymają świetna formę. Andrzej Kaiser w 2011 nie startował, ale to zawodnik który ZAWSZE zaliczany jest do grona zwycięzców. Na skuteczny finisz nie było siły, ale czas 2:09:54 robi wrażenie, tym bardziej że Pan Andrzej jest świeżo po poważnej kontuzji i nie mógł się normalnie przygotowywać. W tym wieku odfajkowanie treningu nie wystarcza, trzeba dbać o każdy szczegół i cały czas podwyższać poprzeczkę aby utrzymać się na poziomie. Andrzej znalazł na to złoty środek.

gdyniagoli

Kolejnym doświadczonym zawodnikiem jest Mariusz Goliński. W 2011 czas 2:37:53 i 30 miejsce w OPEN. Aktualny Mistrz Polski MastersówII pojechał tym razem 2:30:17 zajmując 19 miejsce OPEN. No i to jest klasa. Wiek nie stanowi problemu aby odnotować znaczący postęp. To w kolarstwie jest piękne.

gdyniatobiasz

Tobiasz Kulikowski 2 na mecie maratonu w 2011 roku z czasem 1:26:31 na krótszym dystansie 36 kilometrów. W tym sezonie 3 miejsce OPEN i czas 1:23:57. Lepiej o 2 minuty i 34 sekundy.

gdyniaseba

Można zaznaczyć, że szósty zawodnik 2013 roku Sebastian Hoppa z czasem 1:26:14 wygrałby ten maraton w 2011 roku! 10 zawodnik w 2011 roku Mateusz Moderhak miał czas 1:36:11(czas Mateusz w 2013 to 1:27:13 który mógł być jeszcze lepszy).

gdynialukiz

W tym roku 10 zawodnik to Łukasz Ostachowski, który finiszował z czasem 1:28:32 o prawie 8 minut lepiej niż kolega zajmujący to m iejsce w 2011 roku. 20 w 2013 roku Jerzy Kaleta 1:34:50. Zawodnik na tym samym 20 miejscu dwa lata wcześniej to Tomasz Szczęsny. Przyjechał z czasem 1:44:26 co w tym sezonie dałoby mu dopiero 42 miejsce, 2 w kobietach ;-). Poziom dystansu MEGA bardzo się podniósł.

Na dystansie najdłuższym, nazwijmy go Giga, czas został poprawiony o 1 minutę i 30 sekund. To niedużo, tym bardziej że czołówka się wyrównała i tempo nadawało paru kolarzy. W 2011 roku z Bartoszem rozegraliśmy to tak. Bartosz zaatakował na II rundzie wykręcając na solo czas 25:05 następnie na mnie poczekał (około 30 sekund)…stał na szczycie pierwszego podjazdu i jak do niego dojechałem po zerwaniu Krzysztofa i Patryka to razem nadawaliśmy tempo kontrolując przebieg sytuacji. To znaczy, że jak zbliżali się do nas to od razu przyspieszaliśmy utrzymując przewagę. Na 4 okrążeniu rywale odpuścili i byliśmy niezagrożeni. Spokojnie zmierzaliśmy do mety nie szarpiąc się za specjalnie. Jestem pewien, że gdybyśmy walczyli o jak najlepszy czas to byśmy jechali na poziomie 2:08. Przypominam, że wtedy jechaliśmy na rowerach 26 calowych. Chciałem przez to powiedzieć, że na tego typu trasach wielkość koła nie odgrywa aż tak ważnej roli. Bardziej liczy się niski ciężar całego roweru i lekkie koła.

 Jeszcze jedna sprawa. Trykot startowy. Panowie i panie w temperaturze około +10 startujemy w krótkich spodenkach!!! Na górze potówka plus długi rękaw albo rękawki. Musi być maksymalne chłodzenie. Problem, który powoduje błędne odczucia to wymarznięcie przed startem. Już od samego rana musimy dbać o komfortowe warunki naszego ciała. Trzeba się ciepło ubrać i nie można dopuścić do wychłodzenia organizmu. Jak już poczujecie zimno to jest za późno na ratowanie sytuacji. Lekkoatleci po swoim starcie od razu pakują się w dresy aby utrzymać startową temperaturę ciała. Gdyby siedzieli w gaciach to każda kolejna próba byłaby niewypałem.

Tylko rozgrzany mięsień daje pełną moc pracy a rozgrzany mięsień potrzebuje chłodzenia, ale tylko wtedy kiedy pracuje na maksymalnych obrotach.

Bardzo fajnym ćwiczeniem nadającym ciału odpowiednią termoregulację jest poranny rozruch. Lekki marszobieg połączony z gimnastyką i ćwiczeniami siłowymi. Po nich gorące śniadanie i cały dzień jesteśmy odpowiednio rozgrzani aż okablowanie wychodzi i tak właśnie powinien się zachowywać zdrowy i wysportowany człowiek.

Robert Banach

foto.Michał Bogdziewicz