W miniony weekend na dobre rozkręciła się kolarska karuzela. Jak Polska długa i szeroka, obsiana była różnymi imprezami skierowanymi do zawodników uprawiających MTB.

 

Swoją inaugurację miał m.in. Puchar Polski XC MTB. Pierwsza impreza (jak na razie niestety jedna z tylko dwóch…) odbyła się w Białymstoku i została zorganizowana przez klub UKS Wygoda. Event dwudniowy: w sobotę eliminator a w niedzielę wyścig formule olimpijskiej. Właśnie tam wybrałem się z dwoma innymi zawodnikami z H4B: Krzyśkiem Krzywym i Piotrkiem Rzeszutkiem.

 

 

 

 

 

 

Dzień pierwszy. Trasa przygotowana bez zarzutu! Początek szeroki, drop, zjazd, podjazd, zjazd najeżony hopkami, szeroki podjazd i meta. Część zawodników pokonywała hopy efektownymi skokami. Ja nie kręciłem takich trików. Świeży sprzęt (Ridley Ignite ubrany w napęd SRAM XX1), w który jeszcze nie do końca się wyjeździłem, mówił mi „poczekaj, jeszcze nie dziś”:). Za dużo na raz, to nie zdrowo. W końcu to mój pierwszy wyścig w 2014 r. Biegi eliminacyjne poprzedziła czasówka. Dwie minuty ostrego „pałowania”. Nogi piekły jak tabasco. Ostatecznie zająłem 7 miejsce, Piotr był 9, a Krzychu 27. Potem przyszedł czas na bezpośrednią rywalizację z innymi zawodnikami. W pierwszym biegu przyjechałem na drugiej pozycji, co dało mi awans do drugiej rundy. Kolejna rozgrywka nie poszła po mojej myśli – musiałem uznać wyższość dwóch przeciwników: Dariusza Batka i Patryka Piaseckiego. Z każdego lania idzie jednak nauka – wiem czego mi brakuje i będę nad tym pracował na treningach. Duże brawa należą się natomiast „Rzeszutowi”, który dotarł aż do półfinału i na koniec dnia zajął 8 pozycję. Ekstra!

{gallery align=’left’ width=180 height=180}BARTOSZ/PP_BSTOK/gal_1{/gallery} 

Dzień drugi to klasyczne XCO: 9 rund po 4 km. Start opóźniony o godzinę. Trochę to dziwne, biorąc pod uwagę liczbę zawodników, która przybyła na wyścig do stolicy Podlasia. Taka obsuwa oznaczała dla mnie przedłużenie rozgrzewki no i oczywiście uzupełnienie paliwa. O 15:30 ustawiliśmy się na kresce. Zostałem wyczytany jako pierwszy i zająłem dogodną pozycję. Obok mnie 29 innych zawodników (elita startowała razem z orlikami) – znane twarze, mocne nogi. Wiedziałem, że lekko nie będzie. Z resztą wcale tego nie chciałem. Pierwszy start musi być z przytupem! Już pierwsze okrążenie uformowało stawkę.

 

Ton nadawała siódemka: Wawak, Piasecki, Kowal, Batek, Osicki, Konwa i ja. Zawodnicy ekipy JBG-2 i „jedynak” z Krossa rozkręcili bardzo mocne tempo. Dla „Baciora”, „Piacha”, Piotrka Konwy i mnie za mocne. Bartek, Mariusz i Kornel odjechali. Mimo pościgu, nie udało nam się ich dojść. Co nie oznacza, że nie walczyliśmy między sobą. Naciąg szedł nieustannie. Najlepiej zniósł to Darek Batek, który przyjechał czwarty przed młodszym bratem Mistrza Polski i mną. Każdego z nas dzieliło na mecie około 20 sekund. No tak, ale jeszcze finał czołowej trójki! Wygrał go „Mario” Kowal – zawodnik ,który w polskim MTB jest od jego początku (zaczynał razem ze Świętej Pamięci Markiem Galińskim). Myślę, ze dla Mariusza będzie to udany powrót do sportu i w tym sezonie będzie grał na krajowej scenie pierwsze skrzypce. Odwieczny rywal Roberta, teraz będzie psuł krew mnie. Ja oczywiście nie pozostanę dłużny:). Pełne wyniki znajdziecie tutaj.

{gallery align=’middle’ width=180 height=180}BARTOSZ/PP_BSTOK/gal_2{/gallery}

Podsumowując – plan minimum odhaczony. Brak wyścigów (ostatnim był listopadowy start na przełaju w Bytowie!) dał o sobie znać. Więcej ścigania oraz treningu szybkościowego i wrócę na właściwe tory.

 

Zbliżają się święta, więc chciałbym życzyć wszystkim czytelnikom wszystkiego najlepszego, zdrowia, motywacji do treningów i przede wszystkim czerpania przyjemności z jazdy na rowerze!

 

Wielkanoc nie oznacza dla mnie bynajmniej słodkiego lenistwa. Będzie więcej czasu na treningi (wolne na uczelni). Na pewno pojawię się na lokalnych „ustawkach”, gdzie poganiamy się z zawodnikami z Trójmiasta i regionu. Zapraszam też na nie wszystkich chętnych. Pogoda ma być „jak drut” a atmosfera na takich kameralnych imprezach jest zawsze świetna! Więcej o tych wydarzeniach przeczytacie na „fejsie”: tu i tu.

Do zobaczenia!

Bartosz Banach

 

 

P.S. Wkrótce relacja z naszych zmagań na Mazowszu.