Rozpoczął się ostatni miesiąc tego roku, więc przyszła pora na podsumowanie.

Sezon 2020 zapamiętam pewnie, jak większość z Was, trenując i trenując, przygotowując się do nie wiadomo czego.

W marcu po powrocie ze zgrupowania BST w Hiszpanii, które przymusowo zostało skrócone, następnie 14-sto dniowa kwarantanna, do tego brak perspektywy na jakiekolwiek zawody, to spowodowało że moja motywacja opadła.

Trochę ratowała mnie aplikacja Strava, gdzie znajdowałem swoje małe cele w robieniu KOM-ów.

Jeździłem po 50h w miesiącu na rowerze plus wykonywałem treningi biegowe.
W czerwcu zapaliło się światełko w tunelu i zaczęły odbywać się pierwsze zawody  MTB. Zaliczyłem etapówkę na Pomorzu LOTTO MTB ENERGY, zajmując 2 miejsce w klasyfikacji generalnej, oraz XCO w Warszawie na Górce Kazurce. W tym momencie postanowiłem, że pościgam się mocniej w polskiej Elicie, jednocześnie nie rezygnując ze startu na pełnym dystansie IRONMAN w Malborku (Mistrzostwa Polski).

W lipcu odbyły się Mistrzostwa Polski XCO  w Mrągowie, niestety forma daleka była od zamierzonej, moc z zawodów poniżej oczekiwań. Z 1h30min ścigania 295wNP, na pomorskich maratonach rok wcześniej kręciłem po 320wNP. Nie wyszło i zajmuje 21miejsce, ale zabawa była super, przypomniałem sobie dawne czasy .

Kolejnym startem były Mistrzostwa Polski na pełnym dystansie w Malborku, przygotowałem się bardzo dobrze. Start o 6:00 i jak przystało na początek września o tej porze było bardzo zimno, ale adrenalina i emocje odwracały uwagę od temperatury. Pływanie poszło mi rewelacyjnie, takiego tempa pływackiego triathlonista pro nie musi się wstydzić 1:28sek/100, czas 55min35sek.

Na rowerze przez pierwsze 90 km czułem się bardzo dobrze, wykręciłem średnią prędkość 41km/h, problemy zaczęły się robić po tym jak zgubiłem 2 bidony i na kolejnych 90km wypiłem tylko 600ml, nie wróżyło to nic dobrego, starałem się nadrobić izotonikami i żelkami, ale niestety odwodniłem się i na biegu z tego powodu zmagałem się z problemami żołądkowymi. Zjedzenie i wypicie czegokolwiek przyprawiało mnie o mdłości. Dałem radę przebiec planowo 21km w 1h30min i wtedy wyścig dla mnie się skończył  i zaczęła walka o ukończenie. Zająłem 8 miejsce z czasem 8h49min. Po 2 dniach dostałem zapalenia ucha środowego, 7 dni antybiotyku i 7 dni bez treningu.

Ostatni start, na którym mi zależało były Mistrzostwa Polski MTB w Gdyni. Ten wyścig już był z góry przekreślony, bo na co można liczyć po chorobie. Postanowiłem, że jednak wystartuję, no i zaskoczenia nie było, moc podobna do Mrągowa i kończę na 17 miejscu.

Na koniec zaliczyłem jeszcze cykl Garmin MTB Series i zająłem 2 miejsce w klasyfikacji generalnej.

Jestem zadowolony, że udało się wystartować chociaż w tylu zawodach. Moc rowerowa, biegowa i pływacka utrzymana na dobrym poziomie, co daje dobry start do przygotowań do kolejnego sezonu. W przyszłym roku nastawiam się tylko na triathlon, ponieważ ten rok pokazał mi, że ciężko pogodzić te dwie dyscypliny i być w każdej na wysokim poziomie. Myślę, że etap ścigania w Elicie na MTB mam za sobą, a teraz mam ogromne chęci pokazania na co mnie stać w triathlonie.