2.1.019

20 lat temu jak zaczynałem treningi kolarstwa górskiego to w lasach mogłem spotkać dzika, sarnę lub podobnych do siebie zapaleńców, których mógłbym policzyć na palcach jednej ręki.

Kask na głowie i obcisłe gacie wywoływały ironiczny uśmiech na twarzach przypadkowych spacerowiczów. Zawodnicy tacy jak ja byli wytykani palcami i traktowani jak ufoludki. Wszyscy mieliśmy cel. Trenowaliśmy aby być szybszym,mocniejszym i bardziej wytrzymałym. Chcieliśmy brać udział w Mistrzostwach Polski, Mistrzostwach Świata, zdobywać punkty do Challenge Polskiego Związku Kolarskiego. Marzył nam się dres z orzełkiem na piersi i powołanie do Reprezentacji Polski. To wszystko było. Było i się rozmyło.

Dzisiaj w lasach spotykam bardzo dużą liczbę osób, które aktywnie spędzają wolny czas. Ich celem nie są Mistrzostwa Świata (mają swoje „Mistrzostwa”), nie jest dres z orzełkiem na piersi. Niesie ich pasja. To co kiedyś było zarezerwowane tylko dla zawodników zrzeszonych w klubach teraz jest dostępne dla wszystkich chętnych i chętni korzystają ile wlezie. Mowa tutaj o ogólnie dostępnych zawodach sportowych. W takim ruchu nie znalazłem żadnych minusów, zdecydowanie same plusy. W sumie to sam dzięki amatorskim imprezom, Maratonom MTB, kontynuowałem swoją karierę sportową. Bardzo z tego powodu się cieszę. Jeszcze 15 lat temu dla takich jak ja nie było by miejsca. Odgórnie skazani na sportową emeryturę.

 polanicazdroj

Światy różnych sportowców się pomieszały. Z jednej strony stoją ci, których marzeniem są Igrzyska, udział w Mistrzostwach Świata, powołanie do Reprezentacji i medal na Mistrzostwach Krajowych. Z drugiej strony stoją osoby, też zawodnicy, którzy mają inne cele, np.: zrzucenie 10 kilogramów właśnie poprzez udział w zawodach, które są motorem ich postanowień. Odkąd te światy się zlały powstało dużo konfliktów i nieporozumień. Warto by to uporządkować.

img_3740

Pierwszy ruch na szachownicy “konfliktu” został już postawiony. Polski Związek Kolarski aktywował przepis, który w skrócie zakazuje pod groźbą kar udziału zawodników licencjonowanych w zawodach, które nie są zgłoszone do Federacji. Cele wpisane w statucie PZKol są szczytne, ale które z nich są realizowane, jeżeli weźmiemy pod uwagę kolarstwo górskie w wydaniu XCM (maratony) ? Przytoczę kilka z celów PZKol.

Organizacja i prowadzenie sportowego współzawodnictwa sportowego oraz popularyzacja i rozwój kolarstwa w Polsce.

Opracowanie kierunków i programów rozwoju kolarstwa w Polsce.

Organizowanie udziału w międzynarodowym współzawodnictwie sportowym.

Powoływanie i przygotowanie kadry narodowej do uczestnictwa w międzynarodowym współzawodnictwie sportowym.

A może jest tak, że zawody XCM jako dyscyplina nieolimpijska, w ogóle są traktowane jako druga kategoria przez PZKol, bo tak mi się obiło o uszy, choć statut mówi co innego. Związek ma zapisane, że działa w zakresie wszystkich odmian kolarstwa, zarejestrowanych w UCI. Maratony XCM są zarejestrowane w UCI jako odrębna dyscyplina sportowa. Może lepiej jest zmienić statut i działać w zakresie olimpijskich odmian kolarstwa a XCM zostawić własnemu losowi? Tak czy inaczej XCM w Polsce jest najmocniej rozwiniętą odmianą kolarstwa w której biorą udział zawodnicy z różnych “światów”. Pzkol próbuje się wmieszać w ten tłum aktywując przepis, nakaz, karę. Ogólny zamysł i uporządkowanie sportu, nie podział, jest dobry, pod warunkiem, że PZKol będzie realizował cele, które sam sobie wyznaczył.

Robert Banach