Zebrałem kilka danych z szosowych wyścigów kolarskich odbywających się na przestrzeni ostatnich 6 sezonów w województwie pomorskim. Z danych w skali mikro, 6 lat to niedużo,  można wydobyć ciekawe dane charakteryzujące ruch kolarzy na Pomorzu.

Osób, które aktywnie spędzają czas wolny na rowerze przybywa, to fakt, widać to na przykład po sprzedaży nowych drogich rowerów. Niekoniecznie przekłada się to na wzrost frekwencji na zawodach, która  jest stała i przewidywalna. Peleton rozproszył się, bo ma coraz to większy wybór. Są grupy, które spotykają się na kameralnych zbiórkach i pokonują wcześniej zaplanowaną trasę. Jest spora grupa zawodników uczestniczących w niewielu imprezach o randze światowej, gdzie przygotowania zajmują większą część sezonu a udział połączony jest często z rodzinnym wypoczynkiem i zwiedzaniem. Tworzy się grupa podróżników, rowerzystów przygotowujących się na większe i mniejsze wyprawy życia. Zawodnicy zaczynają się specjalizować w różnych odmianach kolarstwa i koncentrują głównie na swojej działce. Jest coraz więcej osób uprawiających kolarstwo dla siebie, dla zdrowia.

Cyklo największy organizator imprez kolarskich na Pomorzu od dwóch lat systematycznie organizuje zawody szosowe odbywające się  w systemie pucharowym. Frekwencja na tych startach jest stabilna zarówno na dużym jak i małym dystansie. Rekordy należą do lat ubiegłych, kiedy wyścig Cyklo gościł  w Gdyni ze startem na urokliwym Skwerze Kościuszki. Był to rodzynek w sezonie startowym. Nie miał za dużo konkurencji i alternatywnych atrakcji. W tym sezonie rekord należny również do Gdyni, ale pod skrzydłami nowego organizatora, którym jest agencji marketingu sportowego SE Group. Sport Evolution działa zgodnie z zaleceniami GFNY- międzynarodowego organizatora lub zleceniodawcy imprez kolarskich na całym Świecie. Organizatorzy Gran Fondo Gdynia działają trochę tak, jakby z kolarstwem nie mieli za dużo do czynienia. To marka, która wywodzi się z triathlonu. Pomimo kilku wpadek w pierwszym roku startów (wysokie startowe, brak klasyfikacji, brak nagród na małym dystansie i dziwnymi założeniami taktycznymi ) w tym sezonie zebrało najwięcej uczestników. Liczba startujących to efekt zaprzęgnięcia do promocji całej ekipy liderów opinii społecznej, aktywności w mas mediach i wyciągnięcia błędów z poprzedniego sezonu. Taka praca dała konkretny efekt w liczbach. 510 osób ukończyło wyścig na długim dystansie a 494 na małym. W porównaniu do imprez europejskich to cały czas niewielki peleton, aczkolwiek 3 razy lepszy wynik niż ten z sezonu 2018. Cyklo przy dużo mniejszym nakładzie promocyjnym uzyskało w 2017 roku 355 dojazdów do mety na długim dystansie i 428 na krótkim. W tamtym roku było mało imprez szosowych i mało innych alternatyw, dlatego takie zainteresowanie przez kolarską społeczność.

Wyższą frekwencję budują zawodnicy o niskich prędkościach przelotowych. Tą grupę musi coś do startu zachęcić. We wcześniejszych latach wystarczyło zorganizować wyścig. Teraz trzeba się trochę postarać. GFNY  sprowadziło  tą grupę z orbity.  Ciekawość nowym widowiskiem, duża promocja,  ciekawa trasa i atrakcyjne miejsce startu/mety przyczyniły się do rekordowego udziału zawodników w 2019 roku. W kolejnych sezonach żeby postarać się o najlepszych klientów trzeba będzie się wysilić przede wszystkim wzorową organizacją i znakomitą trasą. Można też założyć inną wizję na rynku, bo wolniejsza grupa szuka czegoś innego niż zawody sportowe, gdzie skazani są w naszym kraju na niepowodzenie i połknięcie przez najszybszych. Wydaje się, że różnego rodzaju rajdy rowerowe i tematyczne imprezy będą wiodącymi spotkaniami w przyszłości. Wystarczy tylko spojrzeć  na Kaszebe Runde i ponad 2000 ich „klientów”.

Osobo startów ze średnią poniżej 30 km/h było najwięcej, w sumie 1820. W przedziałem 30-33 km/h dojechało 1317 kolarzy i jest to druga co do wielkości grupa uczestników. Po przeciwnym biegunie znajdują się zawodnicy, których poziom sportowy jest udokumentowany  średnimi z zawodów powyżej 37 km/h. Ta grupa to 972 osobo starty. Najmniejszą grupę stanowią zawodnicy, którym udało się przejechać krótki lub długi dystans ze średnią powyżej 40 km/h. Od 2013 roku to tylko 209 rowerów. 

Rekord co do średniej prędkości należy do Damiana Miela, który na zawodach organizowanych przez Cyklo w Gdynia na dystansie 44 km uzyskał średnią 42.06 km/h! Wyścig odbył się w 2017 roku. Drugą najlepszą średnią uzyskał Piotr Polus na zawodach w Pelplinie 19′. Piotr reprezentujący Wysepka.pl wykręcił średnią 41.83 a cały wyścig przeszedł do historii jako ten najszybszy bo aż 129 kolarzy łącznie z dużego i małego kółka pojechało szybciej niż 40 km/h. To więcej niż połowa w moim rozliczeniu, a sprzyjało temu: łatwa trasa, niezbyt silny wiatr i aktywny peleton.

Najwolniejszym wyścigiem było Gniewino w 2018 roku na krótkim dystansie. Zwycięzca miał średnią 35.06 km/h. W tym sezonie aż 51 zawodników uzyskało wyższe prędkości na tym dystansie. Średnie prędkości z zawodów powtarzają się. Może to być dobry wyznacznik i punkt docelowy w zadaniach treningowych.

W tym krótkim 6 letnim okresie rozwoju amatorskiego kolarstwa szosowego na Pomorzu widać szybki wzrost i stagnację. Peleton jest kuszony całą masą nowych wyzwań jak: kameralne ustawki, imprezy światowe, jazdy dla zdrowia, treningi dla „fanu” i alternatywne sporty. Osób przybywa, ale rozchodzą się one w różnych kierunkach. Rynek rowerowy kształtuje się w naturalny sposób. Jest dużo możliwości i pełna dowolność. Na podstawie tych danych i obserwacji uczestników na zawodach światowych wyciągnąłem jeszcze kilka interesujących faktów, takich jak gloryfikowanie krótkich polskich wyścigów w przeciwieństwie do zagranicznych eventów gdzie sprinterskie dystanse zbierają głównie, albo młodych zawodników, albo prawdziwych amatorów i na pewno nie skupiają największej grupy uczestników. Odwrotnie niż w Polsce, a to przecież centrum Europy. Geograficznie tak, kolarsko nie. Jesteśmy peryferią rowerową co postaram się opisać w kolejnym artykule…nie jest to ani dobrze, ani źle, jest inaczej.