Po zakończonym wyścigu etapowym w Malezji z punktami do międzynarodowego rankingu,  mieliśmy  jako grupa Mróz Active Jet 48 h do zaplanowanego wylotu. Organizator przygotował jeszcze jeden wyścig pod nazwą Jamboree MTB o niezbyt wtedy jasnych dla mnie regułach. Namówiłem Bartka na udział i wspólnie stanęliśmy na starcie. Oprócz Chrisa Frooma byliśmy jedynymi, zawodowcami z eatpówki, biorącymi udział w tej egzotycznej imprezie. Pokaźny peleton to miejscowi kolarze, których było naprawdę dużo. Po sygnale startu, jak to na wyścigach bywa, odkręciłem gaz do dechy. Momentalnie uzyskaliśmy przewagę, Bartek wisiał mi na kole. Chrisa nie było. W pewnym momencie podjechał do mnie organizator na motorze i spytał: ” co robimy? Czy nie za szybko? to jest Jamboree! :-)” Szybko zorientowałem się, że tutaj panują inne zasady i żeby choć trochę wybronić się z tej niezręcznej sytuacji odpowiedziałem : „mamy po południu lot powrotny i musimy przygotować bagaże, dlatego trochę podkręciliśmy tempo” . Zajęliśmy miejsce pierwsze i drugie co w żaden sposób  nie pomogło wylosować cenne nagrody.

Grand Fondo zorganizował w Polsce a dokładniej w Gdynii roku 2018 pierwszą w historii edycję o międzynarodowym zasięgu. Imprezy skierowane są dla amatorów jazdy na rowerach szosowych a etapy odbywają się na całym Świecie z finałem w Nowym Jorku.  Na pierwszej edycji krótki dystans nie był uhonorowany nagrodami i celebrowany wyjściem na podium, miała to być zabawa i wspólny przejazd. Duża część peletonu oburzyła się. Organizator bardzo szybko się poprawił i ugiął pod naporem krytycznych słów Polaków. W tym sezonie krótki dystans był „nagradzany” a walka tak samo zacięta jak na długim dystansie.

Na najbardziej znanym i już kultowym wyścigu dla rowerów żwirowych w USA najmocniej obsadzonym dystansem jest tytułowy 200 milowy odcinek. Dirty Kanza 200, Czyli wyścig „gravelów” na koronnym dystansie ukończyło 1282 zawodników. Połowę krótszy DK100 823. Krótkie dystanse  DK 50 i DK25 odpowiednio 410 i 197 rowerzystów.

 

Mazovia MTB  i Cezary Zamana bardzo szybko modelują regulamin zawodów w centralnej Polsce dopasowując się do potrzeb uczestników. Są najbardziej aktywnym zespołem.  Zmodyfikowano dystanse ponieważ frekwencja na najdłuższych rozgrywkach znacznie spadła. Aktualnie najdłuższy wyścig nazywa się PRO z dystansami od 55 do 75 km. Krótszy dystans 1/2 Pro ma 35-45 km. Dystanse są znacznie obniżone w porównaniu do tych sprzed 10 lat. Na ostatnich zawodach w Piasecznie Dystans Pro ukończyło 63 panów, 1/2 Pro 205 kolarzy krótkie dystanse Fit 190 „młodzieńców” a Hobby 74 z pierwszą dziesiątką zawodników z kategorii M3 i M4- jeszcze nie zgredów, już nie małolatów. Na Mazovia jest tyle klas i dystansów, że chyba każdy wraca do domu z tarczą.

Jeszcze więcej kategorii i dystansów jest na Salzkammergut-Trophy odbywającym się w Austrii, którego byłem uczestnikiem . W 2003 w ramach rozgrywającego się tam Pucharu Świata w Maratonie MTB zająłem 37 miejsce. w 2018 roku koronny dystans prawie 120 kilometrów ukończyło 920 panów. Na krótszych dystansach  frekwencja spada w dół i jest to w liczbach 643, 407, 229 mężczyzn. Na najkrótszym dystansie 22 km,  680 metrów pionu  i czasie przejazdu zwycięzcy 55 minut pierwsza dziesiątka to zawodnicy którzy w dniu startu mieli: 16, 16, 24, 16, 15, 16, 15, 16, 22, 15 lat.

Przykładów mogę mnożyć mnóstwo. U nas jest inaczej. Polska to specyficzny kraj a to co się dzieje dookoła odbija się na kolarskiej pasji jaką kultywują Polacy. Pracujemy bardzo dużo. Praca to jedyny sposób na uzbieranie kapitału i jest to bardzo pozytywna cecha. Niestety owoce pracy są marnowane albo na poziomie jej efektywności albo na poziomie zarządzania najwyższego szczebla władzy. Polacy podobno tyją na potęgę, aczkolwiek ja widzę na ścieżkach biegowych i rowerowych coraz to więcej amatorów ruchu na świeżym powietrzu. W takiej Malezji społeczeństwo też boryka się z różnego rodzaju problemami. Palenie papierosów to problem nr 1 jaki zauważyłem będąc na etapówce w Langkawi. Tam po raz pierwszy zobaczyłem opakowania papierosów z dużym zdjęciem efektów choroby wywołanej paleniem tytoniu. To dlatego między innymi tak mocno władze Malezji promują sport. Bardziej w formie rajdów typu Jamboree z dużą ilością cennych nagród (samochód, drogi sprzęt Hi-fi, konsole do gier, Tv) dla uczestników  sportowej wycieczki. Innymi celem organizacji rajdów jest zachęcenie do jazdy najmłodszych przez co mają nabrać niezbędnych umiejętności do poruszania się jednośladem na drodze z domu do szkoły. W USA krótkie dystanse Dirty Kanza są skierowane między innymi dla osób towarzyszących zawodnikom, co by się nie nudzili podczas czekania na swoich członków rodzin i przyjaciół. Inne, duże imprezy rowerowe oferują starty na krótkich trasach dla osób początkujących, młodzieży oraz rekreacyjnych zawodników. Jeżeli ktoś chce poczuć emocje to zapraszają na dłuższy dystans z hasłem: „przygotuj się, wystartuj, poczuj sportowe emocje, wróć mocniejszy.

Ciekawych celów jest więcej. U nas na zawodach cel jest jeden, wygrywać! Wygrywa niewielu, peleton nie rośnie w siłę tylko kopie się po kostkach między sobą. Mało jest zawodów typu rajd rowerowy gdzie nagrody jak pojawią się (nie jest to konieczne) powinny być rozlosowane wśród uczestników. Sport dla amatorów powinien być traktowany jako Życiowy Wentyl Bezpieczeństwa. Jeżeli zawodnik chce się specjalizować w Maratonie MTB to wypada mu w równym sportowym tempie na miarę swoich możliwości przejechać długi dystans. Rozwijać się, zdobywać lepsze wyniki.  Jeżeli nie to raczej cofka do deski kreślarskiej tak jak Wile E. Coyote i obmyślenie nowej strategii przygotowań. Zmiana na rajdy rowerowe, może szachy, zabawa kolarstwem, zmiana czegoś w życiu, walka o lepsze zagospodarowanie czasu wolnego na przygotowanie. Wyjściem z sytuacji nie jest udział na krótszym dystansie i szukanie rozwiązań obniżających poprzeczkę. Krótszy dystans dla dorosłego sportowca, silnego mężczyzny może być jedynie etapem przejściowym tak jak to wykonał najlepszy obecnie kolarz w Trójmieście Piotr Polus. Piotr po zakończeniu kariery kolarza wyczynowego, wrócił do sportu poprzez udział w krótszych wyścigach, które były tylko etapem przygotowań i rozkręcenia przed głównymi wyścigami.

U naszych sąsiadów może nie jest idealnie, ale jakoś lepiej prezentują się na arenie międzynarodowej a w swoich krajach notują dużo osobo-startów na długich dystansach i przeprowadzają sporo wyścigów dla młodzieży.  Na pierwszej kartce wyników z Mistrzostw Świata w maratonie jest 5 Czechów z miejscami : 2, 7, 12, 29, 34. Zachodni sąsiedzi zajęli: 9, 22, 24, 26, 31, 37 i 39 miejsce. Właśnie z 9 zawodnikiem Mistrzostw Świata w Maratonie reprezentującym Niemcy przeprowadziłem krótki wywiad. Rozmowę z Andreas Seewald opublikuje wkrótce.

Stań na ziemi, nie w Air Max, ale boso. Po co? Żeby mieć punkt odniesienia (śpiewał Sokół) 😉