GOSiR MTB Gdynia, czeski film.

Planowany start o 15 przełożono na 12.30. O tym fakcie poinformował mnie telefonicznie Andrzej Kaiser. Pomimo szybkiej reakcji, nie zdążyłem. Przyjechałem jak zawodnicy wjechali na 2 okrążenie.

Chciałem zrobić „aferę” ale patrzę, że prawie wszyscy uczestniczą w wyścigu, dlatego mówię sobie: jesteś gapa, tylko ty się spóźniłeś! Ale później, kręcąc się po trasie, napotykam zawodników, którzy tak samo jak ja, dowiedzieli się za późno o przesunięciu godziny startu. Po 14 zjawiło się kilka osób , które nic nie wiedząc czekały na swój start o 15.00, zgodnie z regulaminem. Byli lekko rozczarowani, jak dowiedzieli się o zakończeniu wyścigu. Pokrętnie tłumaczył się organizator, a babeczki z biura mu wtórowały. Były niegrzeczne a chłop nawet nie umiał powiedzieć przepraszam. Widać , że GOSiR robi imprezę na sztukę, dla podniesienia statystyki.

Andrzej-Wrbel

O maratonie w Gdyni dowiedziałem się już 2 tygodnie temu, dlatego wpisałem sobie tą imprezę w moim kalendarzu startów. Bardzo ładny wstęp przygotował gdyński team, Trek Gdynia. Koledzy z zaprzyjaźnionego klubu zorganizowali kilka treningów przygotowujących do startu i poprowadzili wykłady na tematy techniczno-treningowe. Oby więcej takich inicjatyw. Niestety sam GOSiR dał plamę.

jarasPrzemo

Przeddzień wyścigu zerknąłem sobie na regulamin imprezy. Lubię dokładnie wiedzieć, co organizator przygotował. Jaki jest harmonogram dnia i na co muszę zwrócić uwagę. Myślę, że więcej osób to robi z tak prostego powodu jakim jest planowanie dnia. Przecież większość startujących nie żyje tylko kolarstwem.

guz

Tutaj zauważyłem pierwszy poważny błąd, który przykuł moją uwagę. Znowu organizator próbuje wprowadzić jakiś dziwny podział. Kategoria Elita według orga to panowie od 19-29 lat. Później weterani podzieleni na mniejsze podgrupy. 30-39, 40-49 itd. Większość dobrych zawodników, szczególnie w sportach wytrzymałościowych, ma około 30 lat. Tak sztuczny podział krzywdzi wszystkich tych, którzy nazywają siebie zawodnikami, bo jakim weteranem jest Andrzej Kaiser, facet tryskający energią, notabene wygrał ten wyścig, żeby wrzucać go do worka z prawdziwymi amatorami i kazać startować na szarym końcu. Regulamin typu wytnij i wklej z jakiegoś starego archiwum. Przygotowanie merytoryczne gosiru na miernym poziomie.

jarek

Sam wyścig był fajny, trasa dość ciężka, bardzo dobrze oznakowana, gęsto obstawiona osobami pilnującymi porządku. Co prawda, formuła zawodów dość niecodzienna. Wygrywa zawodnik, który pokona większą liczbę okrążeń w określonym czasie. Widać, że GOSiR czerpał inspirację od innych, przygotowanie do wyścigu od MOSiR Gdańsk, formułę zawodów od Red BULL “Kwiat paproci”. Nie piszę, że to jest złe. Bardzo dobrze, że sprawdzone zasady wprowadza się na inne imprezy , ale ostatecznie wyszło to beznadziejnie, a mogło być o wiele, wiele lepiej.

Robert Banach

andrzej-kaiser