Frankenstein, Frankie, Franula!

Budowa mojego nowego roweru startowego, roweru marzenie, dobiegła  końca, uff. Projekt został ożywiony. Jak bym mógł opisać go w kilku wyrazach to napisałbym: jedyny, niepowtarzalny, dziwny, straszny, szybki i mocny. Powstały z części nowych i używanych z kilku lub nawet kilkunastu rowerów stąd idealne skojarzenie z historią Wiktora Frankensteina i jego szalonym pomysłem.

Teraz sobie uświadomiłem, że tamta historia nie ma happy endu. Moja musi mieć szczęśliwe zakończenie stąd nazwa roweru w krzywym zwierciadle- Franula. Z pewnością między mną a Wiktorem Frankensteinem jest jakiś wspólny mianownik lub zbiór podobnych wydarzeń. Z wydarzeń negatywnych to wiem, że projekt grubo przekroczył założony budżet, był przeinwestowany jak to w takich działaniach często bywa. Nie chciałem iść na żadne kompromisy, walczyłem o każdy detal i montowałem to co najlepsze. Nie zawsze było to rozsądne i potrzebne, ale cieszę się niezmiernie, że złożyłem rower: przemyślany, wymarzony, dopasowany, idealny. Taki, którego nigdy nie miałem, ponieważ w mojej całej karierze kolarskiej zawsze było coś nie tak z rowerem wyścigowym, przeważnie tak było.  Przez ostatnie lata bycia czynnym zawodnikiem nigdy nie mogłem pochwalić się rowerem topowym, takim na czasie i na wypasie. Być może na niego nie zasługiwałem, być może za słabo o niego walczyłem lub byłem po prostu przeciętnym sportowcem i jeździłem na przeciętnym sprzęcie. Czy ten projekt to spełnienie moich marzeń, czy w ten sposób rekompensuje sobie jakieś niedowartościowanie z przeszłości? A może to kolejny pretekst do rozbudowania mojej kolekcji rowerów. Chęć zdobywania, posiadania oraz uznania w grupie podobnych siebie rowerzystów? Mimo że jestem odludkiem, to cały czas ciągnę do bycia w grupie osób o podobnych zainteresowaniach. Raczej to normalna cecha ludzka. Internet i prowadzony blog mi to umożliwia. Wszystko to prawda.

 

franula

 

Przy budowie roweru towarzyszyło mi mnóstwo historii związanych z  wyborem poszczególnych podzespołów, których słuszność uzasadniałem sam przed sobą, a teraz podzielę się z Tobą. Projekt “Franula” to kwintesencja całego mojego dotychczasowego doświadczenia i wybór najlepszych podzespołów wśród wszystkich nowości, które  dostępne są na rynku rowerowym. Wizja Wiktora Frankenstein, choć miała pozytywne cele,  przerodziła się w  niezrozumienie, strach a w konsekwencji w upadek samego autora. Ja chciałbym trochę inaczej. Stworzyłem produkt, który myślę, że zostanie uznany a autorowi doda nowych skrzydeł i udowodni po raz kolejny że warto mieć marzenia i opłaca się dążyć do wyznaczonych przez siebie celów. Projekt ma dać początek pozytywnych zmian, bo zmiany: rozwój, ewolucja, dokształcanie, nauka, trening, ćwiczenia, zrozumienie swojego działania, zrozumienie innych to podstaw egzystencji człowieka. To wszystko jest bardzo proste.

 

Robert Banach