Sportowa analiza wyścigu w Krokowej.

Ostatnio miałem przyjemność wystartować w Colnago Lang Race w Krokowej i obserwować pomorską czołówkę kolarzy w roli uczestnika peletonu na dystansie mini jak i kibica dystansu maxi.

Trasa nie należała do najciekawszych a to za sprawą puszczenia peletonu w ruchu otwartym z nadjeżdżającymi z naprzeciwka samochodami nie zjeżdżającymi na pobocze lub nie mający takich możliwości. Tak było na jednym z odcinków trasy, dalsza część rundy bezpieczniejsza, w miarę płaska, mało selektywna z pasywną postawą zawodników szczególnie tych z mini dystansu. Jedynym pozytywnym urywkiem tej imprezy był podjazd, który dokonywał selekcji w peletonie. Można śmiało powiedzieć, że wyścig w Krokowej to wyścig jednego podjazdu na którym następował przesiew uczestników.

Powracając do postawy konkursowiczów to jest trochę zniesmaczony rywalizacją. Ogólnie większość zawodników podnieca się średnią wyścigu, prędkościami które uzyskuje peleton. Większość uczestników jedzie pasywnie bez pomysłu na jakąkolwiek akcję. Dają zmiany bez jaj, zapraszając cały peleton na koło. Nie ma rantów, nie ma wymiany ciosów nie ma akcji va banque-lipa. Przypominają mi się w tym momencie opowieści i wspomnienia z wyścigów w Belgi, Holandii, Francji gdzie walka toczy się od pierwszego metra a zaszczytem była chodź by 30 sekundowa ucieczka. Tam leją się o miejsce na rancie a zawodnicy walczą jak lwy o sto setną pozycję. Takich akcji brakuje kolarzom amatorom z pomorskiego i może przez to poziom rośnie niezbyt szybko.

Tak jak napisałem wcześniej, wyścig w Krokowej  to wyścig jednego podjazdu. Fajnie bo było tam widać jaką mocą dysponują kolarze i jakie jest ich miejsce w szeregu. Analizując przejazdy czołówek każdej z grupy doszedłem do następujących wniosków. Najlepsi zawodnicy w okręgu pomorskim potrafią generować na podjazdach moc przekraczającą 6 watów na kilogram masy ciała. Nie jest to wartość chwilowa a raczej taka która trwa od 2 do 5 minut!

70 kilogramowy zawodnik musi generować powyżej 400 watów czyli za każdym podjazdem mógłby zasilić mikrofalę, która podgrzeje dwa obiadki dla dzieci lub jeden porządny posiłek dla dorosłego człowieka. Generowanie takiej mocy gwarantuje przynależność do pomorskiej czołówki i możliwość walki o czołowe miejsca. Do grupy 6 watowców bez wątpienia należą: Kaiser, Bogdziewicz, Banach B., Repiński, Derheld, Osiński, Kowalczyk, Majkowski,  często nieobecny Jakub Ruciński, biały kruk Daniel Formela. Krzywy i Ebertowski, którzy z powodu licencji kolarskiej nie startują na takich wyścigach choć są równiejsi jak Karol Rudnik i śmigają w klasie PK (poza konkurencją).  Do etatowychKruczek generatorów wysokiej mocy należą jeszcze zawodnicy licencjonowani Cartusia oraz takie borowiki jak selekcjoner Piotr Wadecki. Tych kadrowiczów rzadko spotykamy na naszym lokalnym podwórku. Na przed progu najlepszych zasilaczy mikrofalówek jest Tobiasz Kulikowski oraz Michał Kruk. Sławomir Pituch, Arkadiusz Petka, Jakub Krzyżak i paru mocnych zawodników jest na dobrej drodze aby zbliżyć się do magicznej granicy. Patrząc na przyrost mocy Krzyżaka to nastąpi to bardzo szybko.  A może Leszek Brunke zrobi jeszcze mały krok do przodu. Ciało człowieka jest na tyle plastyczne że można Krzyżaktego dokonać nawet będąc w  poważnym wieku. Ta grupa nie wzięła się z przypadku. Są to zawodnicy, którzy mają tysiące kilometrów w nogach, przeszłość zawodniczą i aktywnie uczestniczą w tegorocznym sezonie. W grupie najlepszych znalazł się trochę zlekceważony Majkowski, który wygrał wyścig w Krokowej ( w kategorii M1 oraz osiągnął najlepszy czas dystansu maxi- choć nie wiadomo jakby się ułożyło gdyby wszyscy wyżej wymienieni panowie stanęli razem na starcie). Daniel nie jest zawodnikiem,  który trenuje/jeździ na rowerze od półtora roku jak to było napisane w jakimś artykule. Już dwa lata temu spotkaliśmy się w grupie pościgowej na Gniewino Race. Żaden nowicjusz nie był i nie jest w stanie dawać tak soczystych zmian jak wtedy Daniel, choć tam występował z duża nadwagą, która z pewnością blokowała jego możliwości. W zasadzie nie ma tu zawodnika, który jeździ lub jeździł od święta.

Kolejną grupą są osoby, które potrafią pojechać podjazd na poziomie 5 watów na kilogram masy ciała. Taka moc  umożliwia walkę o czołowebodzio miejsca dystansu mini, kiedy trasa zawiera podjazdy jak w Krokowej. Generowanie 4 watów to już poziom 15- 25 miejsca w peletonie i brak możliwości nawiązania walki z najlepszymi. Po prostu przy takiej wartości mocy jest się bez jakichkolwiek szans na utrzymanie koła na podjeździe. Różnica w prędkościach jest zbyt duża.

BartoszInną ważną cechą zawodników z każdej z tych grup jest powtarzalność uzyskiwanych rezultatów. Duzo zawodników potrafi pojechać tak szybko ale już naprawdę garstka potrafi te prędkości powtórzyć kilkukrotnie. W mojej grupie wydawało mi się, że drugi podjazd był mocniejszy od pierwszego a okazało się, że jest odwrotnie. Według zapisu komputerowego nastąpił spadek tak samo jak miało to miejsce w innych kategoriach i dystansach.  To oznacza że grupa 6 watowców jest w stanie generować powyżej 6 watów na jednym podjeździe, ale powtarzalność czyli wielokrotność pokonania wybranego podjazdu przy narastającym zmęczeniu spada do niższych not. Identycznie jest ze słabszymi zawodnikami u których widać 10-15% spadek mocy gdy dojdzie zmęczenie.

Repa

Dobre rezultaty zależą proporcjonalnie od maksymalnych możliwości pokonania odcinka dłuższego niż 3 minuty, powtarzalności tego przejazdu ze spadkiem do 15% oraz ciężaru ciała zawodnika. W wielu przypadkach spadek ciężaru ciała jest kluczem do uzyskania sukcesu. Przykładem jest Majkowski i wielu innych. A kto pamiętam Michała Bogdziewicza za Majkiczasów juniora czy orlika. Ponad 70 kilowy Bodzio był co najwyżej dobrym i szybkim zawodnikiem, ale po górkach to szybko nie jeździł. Dużo łatwiej jest osiągnąć dobry wynik poprzez zrzucenie kilku kilogramów i uzyskaniu lepszego współczynnika watów na kilogram niż próby osiągnięcia to treningiem sportowym mającym na celu podniesienie wydolności. To bardzo łatwo pokazać. Jeżeli 75 kg zawodnik generuje na podjeździe 350 watów to daje mu wynik 4,6 i z tym rezultatem może co najwyżej powalczyć w mini kiedy będzie dość sprytny i szybki na finiszu. Przy zrzuceniu przez tego samego zawodnika 5 kilogrmów, jego moc na podjeździe wzrośnie do 5 w/kg co da możliwość podjechania z tuzami pomorza na maxi dystansach.

Żeby zostać 6 Watowcem trzeba naprawdę się poświęcić i mocno trenować. Pierdzenie w peletonie, który porusza się po płaskim z prędkością 40 km/h to żadentobi sukces, tu trzeba rozwiercać tłoki i dawać z siebie wszystko. Atakować, ryzykować, pójść va banque. Starać się zwiększać maksymalne możliwości a następnie nauczyć się powtarzalności i odporności na ból. Tak, tak wszystkich tak samo boli, tylko niektórzy to lubią. Kto spróbuje???

Robert Banach