Przed młodymi zawodnikami cały świat stoi otworem. Niejeden junior marzy o tęczowej koszulce! Ba, marzą o niej wszyscy! Jaki jest koszt  posiadania tytułu Mistrza Świata w Kolarstwie Górskim? Czy same treningi  i upór wystarczą? Jak wygląda droga do zdobycia mistrzowskiej formy?

 

 

 

 

 

 

Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Nie ma przepisu na wykreowanie Mistrza Świata. Patrząc na czołówkę światową każdy zawodnik z pierwszej 15 na Pucharze Świata może zdobyć czempionat! Tak, gdyż  do końcowego sukcesu potrzebne jest jeszcze szczęście! Na ile temu szczęściu można pomóc postaram się odpowiedzieć poniżej analizując budową grupy sportowej umożliwiającej przygotowanie i rozwój talentu młodego zawodnika.

Polska  zapisana jest złotymi głoskami w historii kolarstwa górskiego. Tytuły Mistrzów Świata zdobywali Anna Szafraniec i Maja Włoszczowska, oraz Sztafeta w składzie: Szafraniec, Marcin Karczyński, Piotr Formicki i Kryspin Pyrgies. To całkiem spory dorobek, jednak oprócz sukcesów Majki Elita Mężczyzn w ostatnich latach jest daleko w polu. Marek Konwa zapowiada się na świetnego kolarza. Co roku potwierdza przynależność do czołówki światowej wynikami w kategorii Orlików, ale w Elicie sukcesów brak.

W pierwszych latach MTB na świecie całkiem dobrze radził sobie Jan Wiejak, później długo długo nic. Dopiero w 2003 roku Marek Galiński zajął 2 m-ce na Pucharze Świata a rok później był 5 na Mistrzostwach Świata! Swoją wysoką formę potwierdził jeszcze w 2008 na IO w Pekinie zdobywając 13 m-ce.  Jak widać Polacy potrafią!  Może wyniki „Diabła” poprawi Marek Konwa o ile nie skusi go lukratywny kontrakt zawodowca na szosie.

Wyniki w młodszych kategoriach są „łatwe” do osiągnięcia. Natomiast  w Elicie Mężczyzn bez porządnego wsparcia wielu osób i sponsorów są praktycznie  niemożliwe. Sam jestem na to przykładem. Po 2 latach amatorskiego treningu, zdobyłem brązowy medal w Mistrzostwach Polski w kategorii juniorów. Przed zawodami spałem w namiocie, zajadając kiełbaskę z ogniska. Totalny chillout, a wynik jest. Juniorów którzy łapali się do pierwszej dziesiątki na Mistrzowskich Imprezach łącznie z pozycjami medalowymi mieliśmy mnóstwo. Grzegorz Bodnar, Mariusz Kowal, Marcin Karczyński, Michał Konik, Dariusz Batek, Kryspin Pyrgies, Piotr Formicki, Marek Konwa, Piotr Brzózka i inni. Zdolnej młodzieży było sporo ale co dalej? Zaczynają się schody!

Załóżmy czysto hipotetycznie, że mamy paru uzdolnionych juniorów/młodzieżowców którzy radzą sobie na arenie międzynarodowej. Mają zdrowie, które potwierdzają wyniki badań wydolnościowych. Wysoki VO2max, wysokie parametry krwi, niska waga, silne nogi – mamy materiał na mistrza.

Żeby oszlifować  taki diament trzeba minimum 3 sezonów a optymalnie 5 lat profesjonalnego przygotowania. Nie jest rzeczą oczywistą, że nawet po pięciu latach uda się wychować Czempiona. To duże ryzyko dla potencjalnego inwestora. Do prawidłowego rozwoju młodego zawodnika są potrzebne zarówno starty na szosie jak i MTB. Żeby startować na szosie potrzebna jest grupa. Indywidualnie bardzo trudno jest wystartować w choćby jakimś podrzędnym wyścigu etapowym zaliczanym do rankingu UCI. Zakładamy więc grupę MTB, która z racji tego że jest zarejestrowana jako zawodowa w UCI ma prawo startu w wyścigach szosowych etapowych/klasycznych niższej kategorii. Ma prawo startu na Pucharach Świata w MTB i innych znaczących zawodach na świecie. Do startu w wyścigu etapowym potrzeba minimum 5 kolarzy.

Dlaczego tak uparłem się na szosę? To jest podstawa treningu a zarazem najlepsze przygotowanie do sezonu MTB. Za dobrych czasów kadra MTB zawsze startowała na szosie z początku sezonu. Jeździliśmy takie etapówki  jak Kalisz-Konin, Szlakiem Grodów Piastowskich, Dookoła Grecji czy Dookoła Macedonii. Marek Galiński jako szosowiec zaliczył Tour de Pologne tak samo jak Andrzej Kaiser i Krzysztof Krzywy. Obecnie najlepsi maratończycy mimo swojego wieku mają wypracowaną formę właśnie na wyścigach szosowych. Poza tym grupa rówieśników będzie się mobilizować i wspierać na treningach. Będą tworzyć drużynę z której ktoś może osiągnąć sukces.

Dokonaliśmy już rejestracji grupy w UCI, która opiera się na Stowarzyszeniu Kultury Fizycznej zarejestrowanej w KRSie w Polsce. Na wszystkie papierkowe początki potrzebne są pieniądze i czas. Młodym zawodnikom trzeba zaoferować minimalne stypendium w zależności od budżetu grupy są to kwoty od 1000 do 2500 zł na miesiąc na początek. Kwotę należało by podnieść z każdym rokiem rozwoju młodego zawodnika opierając się na zasadzie im lepszy tym kasa idzie w górę. To chyba normalna sprawa, gdyż żaden młody człowiek nie będzie poświęcał tyle czasu za friko. Dobre wyniki w sezonie powinny być premiowane nagrodą pieniężną. Na ten cel grupa przeznacza minimalnie 30 tysięcy złotych.

Wyposażenie przyszłego Mistrza świata to rower szosowy i górski. Koszt 2 rowerów to około 30 tys. złotych. Do tego dochodzą części zapasowe: koła, opony, łańcuchy, koronki, kasety, linki, klocki hamulcowe- jest tego sporo i sumując wszystko na jednego zawodnika trzeba wydać jeszcze około 10 tysięcy złotych. Fajnie jak na cały sprzęt pozyska się jakiegoś sponsora, no ale nasza grupa ma być „na bogato” i dlatego nie zaznaczam takiej opcji w budżecie.

Obsługa grupy też jest bardzo ważna. Poszukiwany jest mechanik i masażysta. Dwie osoby na pięciu kolarzy wystarczą. O takich ludzi jest ciężko i trzeba im zaoferować od 2 do 3 tysięcy złotych za miesiąc pracy. Najważniejszą osobą w teamie jest dyrektor/manager, który kieruje całą tą machiną, Jest odpowiedzialny za wszystko. Jego roczny kontrakt opiewa na sumę minimum 50 tys. złotych.

Bez samochodów grupa się nie obejdzie, więc kupujemy dwa auta. Wybieram ulubioną  za wielkość i wszechstronność wśród kolarzy Skodę SUPERB w wersji Kombi. Do przewozu całego sprzętu potrzeba dużego busa i tutaj stawiam na VW Craftera w wersji MAXI. Na cały sprzęt z przeróbkami potrzeba bagatela około 230 tys złotych. To spory wydatek, ale można powiedzieć, że auta będą służyły dla grupy przyszłych mistrzów Świata przez następne 5 lat. Na rok wychodzi  razem z pełnym ubezpieczeniem, wymianą opon, materiałów eksploatacyjnych i drobnymi naprawami około 50 tysięcy złotych.

Przed każdym sezonem wypada się przygotować. Najlepsi swój sezon rozpoczynają w ciepłej Hiszpanii lub w RPA. Przydadzą się dwa zgrupowania po 14 dni dla całej ekipy. Koszt jednego zgrupowania to około 25 tys. złotych.  Dodajmy do tego jeszcze zgrupowanie grudniowe lecznice w polskich uzdrowiskach. W ciągu roku uzbiera się nam na te okazje suma 65 tys złotych.

Sporym wydatkiem w sezonie są wyjazdy na zawody. W Polsce poruszamy się za około 2000zł za weekendowe zawody, ale starty zagraniczne z przelotami samolotowymi są o dużo droższe i tak dla całej ekipy są to koszta niejednokrotnie z czterema zerami po przecinku. Trochę tych Pucharów Świata jest i startów łącznie z szosowymi uzbiera się około 50. Na ten cel trzeba przeznaczyć równowartość porządnego samochodu osobowego zahaczającego o klasę aut luksusowych.

Nie wspomniałem jeszcze o trenerze, lekarzu i fizjologu. Każda z tych osób to wysokiej klasy specjaliści i trzeba  im zapewnić godne warunki. Kontrakty dla tych osób zamkną się w kwocie 100 tys. złotych o ile będziemy mieli szczęście kogoś takiego zatrudnić. W Polsce trenerów kolarstwa jest jak na lekarstwo.

Sam nie wiedziałem, że tego tyle się uzbiera. Ale to jeszcze nie wszystko. Zostaje mnóstwo innych rzeczy. Stroje kolarskie i ubiór cywilny + torby, kaski, okulary, buty…, 40 tys. złotych. Batoniki, żele, odżywki, bidony, maści, olejki rozgrzewające to 20 tys. złotych na sezon. Trenażer, saki na rowery, i inne nie przewidziane w budżecie wydatki to następne 20-30 tys. złotych.

Podsumowanie, (koszt działalności grupy sportowej na 1 rok, cel: Mistrzostwo Świata w XC)
•    Założenie grupy, sprawy papierkowo- administracyjne.           10.000
•    Stypendium dla 5 zawodników na pierwszy rok                       120.000
•    Premie dla zawodników                                                         30.000
•    Kontrakt roczny manager grupy                                             50.000
•    Kontrakt obsługa grupy mechanik i masażysta                         72.000
•    Kontrakt, trener, fizjolog i lekarz                                             100.000
•    Wyjazdy na zawody                                                               180.000
•    Wyjazdy na zgrupowania                                                        65.000
•    Samochody                                                                           50.000
•    Rowery i sprzęt dodatkowy                                                     200.000
•    Ubiory i akcesoria                                                                  20.000
•    Inne                                                                                     30.000

•    CAŁOŚĆ                                                                           927.000 prawie 1 MILION ZŁOTYCH!!!    
•    5 letni PLAN                                                                       5 000 000  PLN
                     
Tak jak napisałem wcześniej trzeba założyć, że plan jest 5-letni. Jest to plan minimum. Minimum  5 milionów złotych inwestycji w sukces jednego człowieka bez żadnych gwarancji? Czy jest ktoś taki, kto w Polsce może wyłożyć takie pieniądze? Moim zdaniem tym może się zająć tylko Państwo, tylko instytucja taka  jak PZKOL jest w stanie podołać takiemu zadaniu. Z punktu widzenia potencjalnego inwestora, jest to wkład  zupełnie nieopłacalny.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

No i co ma zrobić młody człowiek, który za cel obrał sobie trykot w tęczowe paski? Sponsorów brakuje, PZKOL  kuleje. Może pójść w ślady Marka Galińskiego, załapać się do grupy szosowej, startować jak najwięcej na szosie i dogadać się z właścicielem TEAMU o możliwość startu w imprezach MTB. Podobnie zrobił Wojtek Halejak łącząc starty na szosie i MTB w grupie zawodowej DHL-Author. Bartosz miał za sobą staż we francuskiej ekipie C.C. ETUPES i świetne przygotowanie. Andrzej Kaiser jako poborowy żołnierz jeździł we Flocie Gdynia, która była namiastką dzisiejszych grup zawodowych na szosie.

Może to jest jedyny kierunek dla rozwoju młodych talentów kolarstwa górskiego w Polsce? Smutna prawda, ale na dzień dzisiejszy każdy z Was musi radzić sobie sam.

Robert Banach