Bartosz Banach wziął udział w tegorocznym wyścigu Szlakiem Grodów Piastowskich. Był to dla niego pierwszy w tym roku wyścig etapowy na szosie, który mógł zapisać na plus. Koszulka górala zdobyta, drugie miejsce w młodzieżowcach. Przeczytaj, jak swój start podsumował Bartosz Banach.

 

 

 

 

Trochę minęło już czasu od ostatniego królewskiego etapu wyścigu Szklakiem Grodów Piastowskich. 169 kilometrów, prawie 5 godzin na rowerze. Od początku wyścigu były ataki, mocne tempo, które chciałem tylko utrzymać i nie odpaść od grupy. Na pierwszych podjazdach peleton zaczął się dzielić i powstawały małe grupki. Byłem czujny na tyle, że nie dąłem się urwać, ale o ucieczce, która poszła na 20 kilometrze nie było nawet co śnić.

Wjeżdżając na pierwszą rundę na przełęcze Walimską, Jugowską i Sokolą była już
tylko połowa peletonu, bo reszta zawodników nie dala rady. W peletonie team lidera mocno współpracowała i gonił ucieczkę równym tempem. Dystans wyścigu dawał się we znaki każdemu zawodnikowi i powoli każdy się wykruszał. Przyszedł czas również na mnie i 30 kilometrów do mety puściłem pod górkę i ze swoim „grupetto” dojechałem spokojnie do mety.

Podsumowując pogoda dopisała, żadnej gumy nie złapałem. W nogach do dzisiaj czuje cały wyścig, zwłaszcza ten ostatni etap. Przez 3 dni + prolog zrobiłem 490 kilometrów i 5100 metrów przewyższenia.

Jestem zadowolony z ukończenia Grodów i pomimo, że nie odznaczyłem się jakimś szczególnym miejscem to na pierwszy w tym roku wyścig szosowy, bez specjalnych przygotowań, było nieźle. Dla mnie to był przede wszystkim dobry trening przed maratonami. Drużynowo zajęliśmy ósme miejsce i nie zapominając o kolegach z ekipy „Kadra MTB” naprawdę mnie zaskoczyli swoją formą będąc zawsze w „20” na etapach. Koszulka górala zdobyta, drugie miejsce w młodzieżowcach.

Mróz ActiveJet