Barbie to niezła suka

W gminie Trąbki Wielkie, 30 kilometrów od Gdańska żyje wataha, która lubi… biegać.

Ozzi jest najbardziej utytułowany wśród biegaczy z watahy, choć mistrzowskie tytuły, medale i puchary są osobiście dla niego mało znaczące. Stoją daleko gdzieś za czystą radością z biegu, pełną michą żarcia i bezruchem którym dopieszcza się podczas przerw pomiędzy treningami. Ozzi to Prawdziwy Mistrz, spokojnie podchodzi do startu, bez nerwówki. Czeka na sygnał do startu. Młodzi tego nie rozumieją, szarpią się, latają i nie szanują nogi, a Ozzi dokładnie wie co ma robić. Lata swojej super formy ma już za sobą, choć cały czas potrafi dobrze biegać, może już nie tak szybko jak parę lat wcześniej, ale cały czas utrzymuje się w czołówce. Jamal to syn Czempiona o którym właśnie skończyłem pisać. Po ojcu odziedziczył sportowe geny. Wyróżnia się z watahy. Jest bardzo mocno zbudowany, piekielnie mocny i ma ten błysk w oku. Pod cieńką skórą widać pracujące mięśnie twarde jak skała. Tak samo jak stary czeka spokojnie na starcie aby w jednej sekundzie uruchomić swój silnik i wystrzelić jak rakieta. Nie ma dla niego żadnych stref wysiłkowych, limitów, jakiegoś kalkulowania, biega zawsze do odcięcia, aż padnie, i pada… po mecie. Jest Lilu, najstarsza. Ma za sobą niezliczoną ilość startów. Miała raka, przeszła kilka operacji, wycinali jej guzy. Nie poddała się, kocha życie a życie dla niej to sport, więc cały czas biega i jest w bardzo dobrej formie. Młoda Zosia dopiero się uczy, ma za sobą trudne chwile. Urodziła się bardzo słaba, była drobna i malutka. Przez pierwsze tygodnie utrzymywała ją kroplówka i dobre serce Agnieszki, która pomagała jej walczyć o lepsze jutro. Octo to brat Zośki. Potężny, można użyć słowa przystojny, bardzo mądry. Ich matka Nella jest bardzo ułożona, spokojna i posłuszna, każde zadania wykonuje wzorcowo. Krakers zawsze ma najwięcej do powiedzenie. Nergal czarny charakter. Max syn Lilu, samiec alfa, biega powoli. Peet z ciekawą historią, nie do końca płynie w nim krew wyścigowa. Ojciec nieznany. Biega słabo ale się stara. Era ksywa foka, lubi sobie podjeść, szczególnie jak jest w gościach, biega dobrze. Tytułowa Barbie i Doda to szybkie zawodniczki. Doda oprócz tego, że jest najszybsza w stadzie to również najbardziej pyskata. Tak w kilku zdaniach można opisać grupę psów wyścigowych Igora i Agnieszki. Siła, szybkość i zaangażowanie tych zwierząt robią wrażenie a historia tej drużyny zasługuje na dłuższy opis.

dog

Te emocje towarzyszyły mi podczas udanego weekendu w Postołowie gdzie odbywał się Baltic Cup. Puchar narodów nadbałtyckich w wyścigach psich zaprzęgów. Bardzo miło mi jest poinformować, że po raz pierwszy firma banachbrothers uczestniczyła w tych zawodach jako pomoc techniczna dla zawodników.

serwis1

serwis2

Emocji związanych ze startem nie zabrakło. To bardzo fajna dyscyplina sportowa, która zgromadzonym widzom dostarczyła wielu emocji. Koronną konkurencją Baltic Cup był bikejoring, zaprzęg składający się z psa i kolarza. Zespoły walczyły na 6 kilometrowej trasie. Zwycięzcami zostali ci, których suma czasowa z dwóch przejazdów była najmniejsza. W pierwszy dzień najlepiej pojechał najmłodszy z faworytów Maciej Pojawa z psem Doda. O parę sekund wyprzedził Olgierda Tracza z Jamalem i Pawła Kopańczuka z suką Frania ….. 4 miejsce ze sporą stratą zajmował Marek Długołęcki, który tydzień wcześniej zajął 3 miejsce na Mistrzostwach Europy.

dog2

Dzisiejszy, niedzielny, przejazd decydował o zwycięstwie. Jako pierwszy na trasę ruszył Maciek i uzyskał lepszy czas niż w sobotę pomimo, że gdzieś na zakręcie uszło mu trochę powietrza z opony przerobionej na “mleczko” i w mniej komfortowych warunkach kontynuował swoja próbę z czasem. Olgierd Tracz przeziębił się w sobotę, miał wysoką temperaturę w nocy. Stanął na starcie i dał z siebie wszystko przebijając czas przejazdu Maćka i odrabiając startę z dnia poprzedniego. Zrównał się czasowo z dotychczasowym liderem osiągając po dwóch dniach identyczny czas. Wszyscy czekali na Pawła Kopańczuka, który zachował dużo spokoju i wykonał genialny przejazd, bardzo równy co zaowocowało 3 sekundową nadwyżką czasową na mecie. I tak przedstawiała się pierwsze trójka: Paweł z Franią miejsce pierwsze! Ex aequo na drugim miejsceu Maciek i Olgierd… Nie mogłem wysiedzieć spokojnie po tak emocjonujących zawodach i spróbowałem solo pojechać czasówkę, dzięki przychylności organizatorów. Pojechałem full max notując potężny nokaut, około 2 minuty straty do najlepszych na 6 kilometrowej trasie. Jednak zaprzęg kolarza i psa ma niesamowitą siłę, warto to zobaczyć!

dog1 

Robert Banach