Większość zawodników, zarówno kolarzy, jak i triathlonistów już zakończyło zasadniczy sezon startowy. Część z nich już zaczęło nawet przygotowania do kolejnego sezonu, podczas gdy inni jeszcze odpoczywają i regenerują się po trudach startów i katorżniczych treningów.

Ja już powoli wkraczam w sezon przygotowawczy do sezonu 2016. Zanim to jednak nastąpi, to chciałbym w kilku słowach podsumować to, co działo się w mijającym roku. Był to dla mnie bardzo długi i wyczerpujący okres. Wystarczy napisać, że trwał on od marca do października, a licznik wyścigów zakończył bicie na okrągłej liczbie 40. Nie było łatwo, ale sezon przyniósł ten mi wiele radości i co ważne nowych doświadczeń oraz bodźców, których potrzebuje co jakiś każdy z nas. Mocno  poszerzyłem też swoją wiedzę – jestem pewien, że to zaprocentuje w przyszłości.

 

{gallery width=500 height=300}BARTOSZ/2015_pods/Bartosz TP.JPG{/gallery}

 

Czy 40 startów to dużo? Porównując do dni wyścigowych, jakie zaliczają zawodnicy World Tour, to niewiele. Trzeba jednak pamiętać, że w tych startach sporo było zawodów triathlonowych, które zupełnie inaczej obciążają organizm niż wyścigi kolarskie. Pierwszą poważną oznaką przemęczenia była Skandia w Krokowej. Ledwo doturlałem się do mety, zaliczając ponad 15 min straty do czołówki (co mocno zaważyło na klasyfikacji końcowej cyklu). Organizm i psycha nie wytrzymywały obciążenia wyścigami. Od razu postanowiłem odpocząć od startów i przez 2 tygodnie skupiłem się na spokojnym trenowaniu, co momentalnie przyniosło skutek  pozytywny. Odbudowany zwyciężyłem  w gdańskim triathlonie w na dystansie  ¼  Ironmana. To był chyba mój najlepszy start w TRI w sezonie. Jednak ten krótki oddech był zbyt małą przerwą na dłuższe utrzymanie i poprawienie formy. Szkoda, bo na moim starcie docelowym w Ironman w Gdyni nie byłem w optymalnej dyspozycji, ale mimo to 10 miejsce OPEN i 2 miejsce w kategorii było przyzwoitym osiągnięciem. Generalnie pierwszy rok triathlonowy w moim wykonaniu był zaskoczeniem. Jestem pewien, że jeśli tylko zdrowie dopisze, to następny będzie zdecydowanie lepszy. Moje średnie osiągi na  ½ IRONMAN na poziomie: pływanie 1:35min/100m; rower 40km/1h; bieg 4:05min/km na pewno można jeszcze wyraźnie poprawić.

 

{gallery width=500 height=300}BARTOSZ/2015_pods/trirower.jpg{/gallery}

 

Tak prezentują się moje triathlonowe wyniki w 2015 roku:

1 miejsce Triathlon Gdańsk 1/4 Ironman

1 miejsce kat. M25/ 8 miejsce OPEN Triathlon Sieraków Mistrzostwa Polski ½ Ironman

Wicemistrzostwo Polski w Crosstriathlonie

10 miejsce OPEN/2 miejsce kat.M25 Herbalife IRONMAN 70.3 Gdynia 

3 miejsce OPEN Międzynarodowy Crosstriathlon Kraków-Tyniec 

2 miejsce OPEN/ 1 miejsce Mistrzostwa Polski Dys olimpijski Amatorzy

Startowałem jeszcze w Suszu, gdzie złapałem bombę życia i w Poznaniu na dystansie olimpijskim, który totalnie mi nie wyszedł (dyspozycja dnia).

 

{gallery width=500 height=300}BARTOSZ/2015_pods/impodium.jpg{/gallery}

 

Oczywiście wielokrotnie stawałem też na startach wyścigów MTB. Byłem ciekaw, jak poszerzenie treningów o bieganie i pływanie (także w sezonie) wpłynie na moje kolarskie cechy motoryczne. W moim odczuciu straciłem z nich niewiele, a być może w ogóle. Dobrym testem mocy eksplozywnej, która jest raczej mało przydatna w triathlonie, był start w Eliminatorze w Gdyni, gdzie doszedłem do finału, zajmując ostatecznie 3 miejsce. Oprócz wspomnianej Skandii i Mistrzostw Polski w Maratonie MTB większość startów MTB zaliczyłem w naszym regionie, który obfituje w dużą ilość wyścigów – naprawdę dobrze zorganizowanych i na ciekawych trasach.  Pierwszy rok w swojej karierze odpuściłem ściganie z licencją PZKol, która uniemożliwiałaby mi starty w większości zawodów – chociaż dobrze wiecie, jak zawodnicy podchodzą do tego przepisu. Tak więc start na MP w Obiszowie zaliczyłem startem w kategorii amatorów. Tam też udało mi się wgrać. Inne dobre starty na góralu to 2 miejsce w Zielonej Górze na Kaczmarek Electric, 2 miejsce w Krakowie na Skandii oraz 1 miejsce na maratonie w Gdyni. Łącznie 23 wyścigi, na których prawie wszędzie stawałem na podium, z czego 12 razy na 1 miejscu OPEN. Cieszę się z takiego bilansu, bo, jak to na wyścigach, wygrane prawie nigdy nie przychodzą  łatwo.

 

{gallery width=500 height=300}BARTOSZ/2015_pods/eliminator.jpg{/gallery}

 

To wszystko nie miałoby miejsca, gdyby nie sponsorzy, którzy uwierzyli we mnie, dając mi możliwość spełnienia ich oczekiwań.

Dziękuję więc : Hotelowi Cztery Brzozy, Aptece Gemini, Torusowi  oraz sponsorom wspomagającym Compressport Polska, Squeezy Polska, Optyk-Okular.pl, Velolab.pl, befitclubs.pl, Sportsbalm, Winaar .

 

Z niecierpliwością czekam na kolejny sezon wyścigowy, do któego przygotowanie już rozpocząłem. O nowinach będę Was informował! 

Z kolarskimi i triathlonowymi pozdrowieniami,

 Bartosz Banach