Każdy zawodnik o ponadprzeciętnych umiejętnościach sportowych będzie musiał na pewnym etapie swojego rozwoju porozumieć się z osobami, organizacjami, które zaoferują mu niezbędną pomoc. Bardzo ciężko jest osiągnąć wysokie wyniki działając w pojedynkę. Sport z natury powinien być czysty, prosty, łatwy do zrozumienia. Nigdy tak nie było. Sportowiec oprócz wykonywania tego co potrafi najlepiej musi dobrze funkcjonować w środowisku i umieć porozumieć się z ludźmi. Musi podejmować dobre decyzje i zrozumieć schemat funkcjonowania wszystkich komórek. Indywidualistom jest ciężko, no chyba, że są topowymi atletami.

Uprawianie sportu i walka o dobry wynik to praca obarczona sporym stresem, wyrzeczeniami i oczekiwaniami. Dla wielu młodych kadrowiczów na końcu słowa sport zaczyna się słowo marzenie. Jest to znakomity podkład do różnego rodzaju konfliktów, manipulacji. Można pomagać, można niszczyć, bo żongluje się pasją. Jak dojdą do tego głosy kibiców to mamy naprawdę wybuchową mieszankę. Najgłośniejszym ostatnio nieporozumieniem był rozłam na linii  kolarz- Dennis Rohan a grupa-Bahrain Merida. Drugie z rządu Mistrzostwo Świata w jeździe indywidualnej na czas zostało zdobyte przez Rohana w pięknym stylu aczkolwiek po za obozem pracodawcy. Sportowo piękna akcja, spaliła za sobą wiele mostów. Przyszły pracodawca ma powód to kilkukrotnego zastanowienia się zanim zatrudni Dennisa, chyba, że dyrektor nowej grupy będzie potrafił okiełznać nietuzinkowi charakter Australijczyka. Lub odwrotnie, kolarze będą musieli prześwietlić działanie grupy bo może tam nie ma dobrej ścieżki do uzyskanie satysfakcji z uprawiania sportu.

Poruszać się w tym środowisku jest ciężko. Odpowiadać na pytania kibiców i tłumaczyć swoje decyzje jeszcze trudniej, tym bardziej jak chcemy załagodzić sytuację. Cytat Michał Kwiatkowski z Twittera był powielany wszędzie: ” Zbyt wielki mam szacunek do tych barw i tego orzełka, by jechać na MŚ…” Michał nie wystartował. Bardziej uszczypliwi mogą stwierdzić, że jak ktoś ma tak wielki szacunek do barw narodowych to przygotowuje się max na imprezę sezonu. Dla Mistrza Świata z Ponferrady inne były w tym sezonie cele i inaczej potoczyły się losy sezonu, trzeba było odpowiednio zareagować. Kwiato, to widać, lubi się realizować jako super pomocnik, kapitan, dobry duch zespołu. Bardzo lubi wspierać innych. Pamiętacie jak „holował” do mety Zgreda oszlifowanego po wywrotce. To była raczej akcja spontaniczna, prosto z serca. Kibice Kwiatkowskiemu zarzucają brak ambicji i bycie sługusem liderów Ineos. Sportowo Kwiato przeszedł na inny wymiar współzawodnictwa wygrywając nogami Frooma lub Bernala Tour de France oraz biorąc na siebie najmocniejsze podmuchy  wiatru przy rozprowadzeniu młodszych zawodników z Akademii Kolarskiej. To jest piękne.

Żeby wygrywać lub odnaleźć się sportowo trzeba grać w różnego rodzaju gierki. Trochę niejasne były tłumaczenia zawodników JBG2 o swojej absencji na Mistrzostwach Świata w Maratonie. „Brak powołań, brak istnienia reprezentacji”. Od dawno wiadomo, że na pomoc nie ma co liczyć. Grupa JBG2 jest poukładana i od lata dominuje na naszym podwórku. Cele grupy już dawno ustalone i niezmienne, zagrali mocno, są mocni, zobaczymy jaki będzie tego efekt…