Są zawodnicy którym udaje się nie wplątać w zagmatwaną sieć zależności. Odbyłem krótką rozmową z Andres Seewald, 9 zawodnikiem Mistrzostw Świata z Grächen w Maratonie MTB. Zaintrygował mnie ten zawodnik, który rewelacyjnie wypada na najtrudniejszych zawodach w sezonie (MŚ 2019 9 m-ce, MŚ 2018 8 m-ce, 2015 MŚ 16 m-ce) a nie gra pierwszych skrzypiec na czempionacie krajowym, gdzie 10 miejsce jest jego najlepszym rezultatem. Andreas szybko opowiada mi swoją historię i cele sportowe. Karierę rozpoczął trenując w klubie bez większych sukcesów. Teraz sam o sobie mówi, że jest ambitnym „Semiprofi” a największym celem w sezonie są dla niego Mistrzostwa Świata. Tam chce zawsze prezentować jak najlepszą formę i dzięki temu może otrzyma propozycję w pełni zawodowego kontraktu. Nie liczy na pomoc odpowiednika naszego P.Z.Kol. bo z założenia takiej pomocy Niemiecki Związek Kolarski nie udziela. Krótko i konkretnie, XCM nie jest to dyscyplina olimpijską. Andreas na ostatnim wyścigu kręcił około 390 watów przez 50 min jazdy pod górkę. Papiery ma dobre na kolarza szosowego, ale tutaj nie zamierza się konfrontować, bo to kosztuje sporo pieniędzy a reguły gry szosowców, jak opowiada, nie są „czyste”. Swoje umiejętności łatwiej mu pokazać na bardzo wymagających trasach z mocną konkurencją. Na mistrzostwach krajowych często trasy są zbyt łatwe, więc albo rezygnuje ze startu, albo dopada go pechowa kontuzja. Seeawlad jest niesamowicie wytrzymały, wygrał Salzkammergut Trophy na dystansie 211 kilometrów. Pisze, że ekstremalne wyścigi nie pomagają w „robieniu” formy na licencjonowanych maratonach, ale na pewno kształtują charakter.  Żeby realizować swoje cele sportowe nie szuka wymówek tylko podporządkowuje wszystko kolarstwu. Zmienił pracę, żeby mieć więcej możliwości.  Z inżyniera elektryka na żołnierza w Bundeswehra.

Na mistrzostwach Świata  w maratonie MTB nie zabrakło mocnego polskiego akcentu. Startowała m.in. Anna Sadowska zajmując 24 miejsce.  Największą mobilizację i szczyt formy przygotowała na Mistrzostwa Polski, zdobywając tam brązowy medal. Wynika to z faktu, że w Szwajcarii realnie by móc w pełni wykorzystać swój potencjał powinno się na tej trasie spędzić nieco więcej czasu i lepiej zaaklimatyzować się do wysokości. Startowała z ostatniego rzędu co też nie ułatwiło sprawy biorąc pod uwagę kilkanaście kilometrów zjazdu praktycznie bez opcji wyprzedzania w początkowej fazie wyścigu. (na Youtube jest relacja)  Perspektywa wyjazdu prosto do pracy 2h po minięciu linii mety też nie ułatwiała sprawy. Zwycięzca maratonu w Elicie Mężczyzn Kolumbijczyk Hector Paez Leon przebywał w Szwajcarskim Graechen trochę dłużej ;-). Ania stawiała swoje pierwsze kolarskie kroki u boku  Justyny Frączek, Mistrzyni Polski, świetniej zawodniczki i bardzo pozytywnej osobowości. Często na metę wjeżdżały razem. Maratony MTB rozwijały się mocno, a kolarstwo w wydaniu cross country przygasało. W Polsce powstał dobrze zorganizowany cykl Pucharu Polski z fajnymi nagrodami i sponsorowanym wyjazdem dla najlepszych zawodników na „Świata”, i stało się jasne, że to będzie główny cel sportowy naszej bohaterki. W 2009 roku Ania (KTM bikeWorld.pl Womens Racing Team) wygrywa Puchar Polski. Ogromny sukces był też dramatem, bo w ostatnim momencie Związek, ku zaskoczeniu wszystkim, nie chciał wysłać zawodniczki na MŚ, oraz nie chciał zgłosić jej udziału. Przed samym wyjazdem zmieniono zdanie i zorganizowano wyjazd do austriackiego Graz, aczkolwiek cała mobilizacja i budowana forma rozjechała się. Ania ukończyła ten wyścig na 32 miejscu.

Obecnie zawodniczka Bike Atelier Team trenuje od 15 do 30 godzin tygodniowo. Sporo prawda? Jak się planuje, pozostaje  systematycznym, mobilizuje do treningu czy zachowuje asertywność w wyrzucaniu z planu dnia rzeczy niepotrzebnych to można skupić się na sprawach najistotniejszych. Dla Ani główną przeszkodą w łączeniu treningów i pracy zawodowej jest charakter pracy.  Związana jest z nią duża nieprzewidywalność dotycząca obciążenia i miejsc wykonywania. W praktyce oznacza to podróże samolotem, często bez roweru lub autem do dużych miast w Polsce, po których poruszanie się rowerem też  jest problematyczne. Na szczęście największe obciążenie pracą zaczyna się od połowy września więc często po docelowych imprezach. Najtrudniejszym okresem jest maj i czerwiec, gdy zarówno rowerowo jak i zawodowo jest sporo pracy.

UWAGA Zmiana tempa wyścigu i formy artykułu 😉 QA

Maraton MTB potrafisz przekręcić z wartością 4.5 wat/kg. Na Mistrzostwach Świata zajmujesz 24 miejsce. Stać Ciebie na więcej, Czy masz już ułożony plan jak to wykonać? Jakie są największe przeszkody/trudności  w realizacji celów.

Wyniki na poziomie światowym nie są już kwestią przypadku czy szczęścia. Nawet za wielkimi talentami stoi ogrom pracy. Zwycięzca z Szwajcarii jak sam przyznał spędził na niej łącznie ponad miesiąc przygotowując się pod specyfikę tego wyścigu. Większość zawodników z czołówki albo miała 2-3 tygodniową aklimatyzację do wysokości albo przyjęła scenariusz przyjazdu na ostatni moment jak Pauline Ferrand-Prévot. Moja kondycja, technika czy taktyka jest na dobrym poziomie, z tym można już walczyć o bardzo wysokie lokaty. Główna trudność to dostępny czas i środki. Mam doświadczenie, które pozwala mi dobrze ułożyć plan jednak by osiągnąć pełen potencjał realnie powinnam w dużej mierze zrezygnować, lub ograniczyć pracę. Mam dobrych partnerów sprzętowych, może mocno ograniczone zaplecze, ale z tym też nauczyłam się funkcjonować. Na szczęście lata jazdy pozwoliły na nawiązanie wielu kontaktów i jak potrzeba to znajdą się chętni do pomocy. Głównym ograniczeniem są środki finansowe potrzebne na pokrycie kosztów podróży, wyjazdów i obozów.

Czy można o Tobie napisać że jesteś Semiprofi? Czy chciałabyś przejść na pełne zawodowstwo i skupić się tylko na rowerze?

W kontekście podejścia do treningu czy roweru jako sportu to pewnie tak, natomiast nie jest to mój zawód w rozumieniu źródła utrzymania więc nie nazywam się zawodowcem. Zawsze łączyłam pracę ze sportem, a był okres gdy pracowałam w pełnym wymiarze, studiowałam i miałam po 20-40 dni startowych. Jeśli znalazł by się sponsor ze wsparciem finansowym to obecnie nie widzę problemu w tym by przez kilka lat skupić się tylko na kolarstwie. Do wykonywanej pracy zawsze mogę wrócić, w dziedzinie i z doświadczeniem które mam nie jest to bilet w jedną stronę.

Jakie są Twoje cele sportowe na 2020 rok, Czy nastąpią jakieś zmiany nazwy sponsorów na koszulce?

Skupię się głównie na startach zagranicznych – maratonach należących do UCI Marathon Series (odpowiednik Pucharu Świata XC), Mistrzostwa Polski, Europu i Świata, pewnie kilka wyścigów etapowych. Buduję dopiero swój kalendarz i sporo rzeczy jest w trakcie uzgodnień. Sprzętowo właściwie większych zmian nie będzie, wsparcie i współpraca którą realizuję z dystrybutorem Meridy na Polskę i siecią sklepów Bike Atelier układa się bardzo dobrze. Zostają ze mną również Sportful, CST, Maxxis, Trezado i Spider Suspensions. Być może dojdą inne marki. Będą chciała na pewno rozwijać swój projekt #sukceszaczynasiewglowie i liczę, że znajdę partnerów, którzy pomogą w wykręceniu dobrych wyników na Świecie.

Bardzo dziękuje zawodnikom za poświęcony czas, podzielenie się swoją historią i doświadczeniem. Można osiągać wysokie cele sportowe i realizować się jako sportowiec. Trzeba planować, pozostać  systematycznym, mobilizować się do treningu, zachować asertywność w wyrzucaniu z planu dnia rzeczy niepotrzebnych, skupić się na sprawach najistotniejszych. W tym całym pokręconym świecie najlepszą inwestycją jest czas poświęcony na podnoszenie własnych umiejętności. Zdobytym kapitałem łatwo się żongluje i wzmacnia z pomocą partnerów (sponsorów,  grup zawodowych). Dobry sportowiec musi być planetą do której doczepiają się satelity, a nie satelitą w planach innych instytucji.