Szosa- trenować czy nie?

Artykuł na temat treningów przeprowadzanych na szosie od dawna tlił się mojej głowie. Tragiczne wiadomość ze świata kolarskiego nie zachęcają do treningu na rowerze szosowym kolarza górskiego. Sytuacja z roku na rok robi się coraz gorsza.

W Polsce samochodów przybywa, rowerzystów przybywa, drogi pękają w szwach. Ludzie są sfrustrowani życiem codziennym, przybywa pijanych kierowców i osób nieodpowiedzialnych. W tym całym zamieszaniu jest gdzieś kolarz, który próbuje zrealizować swój trening na szosie. Wielu z początkujących zawodników raczej omija tą formę przygotowań. Dla mnie szosa, trening na rowerze szosowym, jest główną jednostką treningową przez cały rok. Na szosie trenuje większość czołowych kolarzy górskich w Polsce i na Świecie. Ostatnio zastanawiałem się, czy trening szosowy można zastąpić jakimś innym. Od zawsze była to dla mnie sprawa oczywista, że to niezastąpiona jednostka treningowa i teraz też nie potrafię sobie wyobrazić jakiejś innej formy przygotowań. Niebezpiecznych sytuacji na drogach miałem sporo, w tym potrącenie przez samochód, na szczęście wszystkie dobrze się dla mnie skończyły. Mam dla was parę rad jak zachować się na szosie o ile tą formę treningu wybierzecie.

zima

Treningi zimowe na szosie 1997/1998 .

Po pierwsze i to jest najważniejsze. W ekosystemie niepisanych praw drogowych kolarz znajduje się na najniższym szczeblu, nietolerowanym przez większość kierowców. W hierarchii rowerzysta jest daleko za traktorem, kombajnem i jakąś maszyną z pola, która rozrzuca gnój na ulicę. Niestety kolarz to nie “king of the road” bo przy mierzeniu się z 2 tonowym żelastwem nie mamy najmniejszych szans na wygraną. Na pewno nie wygra nasze zdrowie czy życie. Tu panuje prawo dżungli, większy ma zawsze rację. Walka z kierowcami nie jest dobrym rozwiązaniem. Agresja rodzi agresję. Wkurzony kierowca jak nie wyładuje się bezpośrednio na rowerzyście, który go prowokuje to odegra się na innym kolarzu napotkanemu kiedyś na drodze. Kierowcy jednak zapominają, że zajeżdżanie drogi, ostre hamowanie, które w ich głowie ma na celu pokazanie nam miejsca w szeregu jest tak naprawdę dość niebezpieczną zabawą, dla nas, rowerzystów. To jest głupota kierowców, a z głupim ciężko walczyć więc lepiej im ustąpić. Co raz więcej na drogach jest kierowców a wśród nich przybywa w większym tempie takich bez wyobraźni za których to my musimy myśleć. Żeby być dobrze skoncentrowanym nie polecam jeździć na szosie ze słuchawkami w uszach. Wtedy zupełnie nie słychać co się dzieje za naszymi plecami. Dla przykładu. Jak jedzie duża ciężarówka, dość szybko. Słyszę ją z odległości 200 metrów, w słuchawkach nic nie słyszę po za muzyką. Widzę też samochody jadące z naprzeciwka. Jeżeli duży samochód nie będzie hamował, zwalniał, to wiem, że zamierza mnie wyprzedzić na “gazetę” co jest dość niebezpieczne dla mnie. Kiedy sytuacja jest wyjątkowa zawsze wystawiam lewą rękę dając sygnał do skrętu w lewo, choć tam żadnej drogi nie ma. To działa w 100%. Kierowca ciężarówki najpierw zwolni, a później pomyśli. Mi właśnie o to chodzi, o bezpieczne wyprzedzenie i zmniejszenie prędkości nadjeżdżającego 10 tonowego pojazdu. Taki tirowiec coś tam se pod nosem powie, zatrąbi, ale to nic, nie zwracam uwagi, grzecznie przepraszam i jadę dalej, robię swoje. Dla tych, którzy koniecznie muszą słuchać muzyki warto się zaopatrzyć w lusterka. Teraz robią dość ciekawe lusterka, które nie szpecą stylówy.

 

Lusterko SelleItalia EYELINK montowane na klamomanetkę. 319,90 PLN

lusterkocateye

Lusterka montowane na kierownicę prostą CATEYE BM-500G, 45,90 PLN

 

Podobnie jak wyprzedza nas duży samochód z naczepą musimy słyszeć czy z tyłu toczy się jeszcze naczepa, czy to koniec ciężarówki. Często naczepa zachodzi przy takim manewrze i automatycznie trzeba zwolnić zachowując tor jazdy, żeby końcówka pojazdu nie ściągnęła rowerzysty do rowu. Tutaj podam autentyczny przypadek, który wtedy szczęśliwie się skończył naszego kolegi Kazika. Otóż Kazik pewnego razu ćwiczył tempówki na szosie i tak się zagalopował, że skoczył “na koło” ciężarówce, która go wyprzedzała. Chwilę trwała jego zaginka, zanim zorientował się , że za nim jedzie jeszcze naczepa. Niewiele brakowało do wypadku, na szczęście udało się jakoś zjechać w bok i uniknąć rozjechania. Oczy zawsze mamy skierowane do przodu i nie patrzymy się na kręcące pedały. Starajmy się jechać tym samym torem jazdy. Jeżeli przed sobą widzimy dziury to zjeżdżamy powoli do prawej dużo wcześniej, sygnalizując ten manewr, a nie w ostatniej chwili. Jako kierowca często widzę rowerzystów, którzy manewr ominięcia dziury wykonują w ostatnim momencie. W żargonie kolarskim, w peletonie, taki manewr nazywany jest “rybką” i za takie coś możesz dostać bidonem po głowie i mieć na sumieniu kolegę, który przez Ciebie się wywalił. Na drodze to Ty ucierpisz bo może się zdarzyć, że kierowca w tym samym momencie będzie Cię chciał wyprzedzić i zahaczy lusterkiem. Tor jazdy zawsze wybieramy odpowiednio szybciej, lub przeskakujemy przez dziurę. Rybek nie robimy.

W okresie zimowy słońce jest nisko nad horyzontem i czasami zdarza się jechać w oślepiającym blasku. Gdy asfalt jest mokry promienie słoneczne jeszcze bardziej walą po oczach. Raczej omijajmy takie drogi i wybieramy inny kierunek, który goni cień, tylko dlatego, żeby być lepiej widocznym dla kierowców. Powtarzam, trzeba myśleć za kierowców i wyobrazić sobie sytuację za kółkiem samochodu, ponieważ z tej perspektywy droga wygląda zupełnie inaczej. Pora dnia też odgrywa rolę. Wiadomo, najgorszym czasem do jazdy na rowerze w dużych aglomeracjach są godziny dojazdów i powrotów z pracy. Od 8 do 9 i od 14 do 17, wtedy jest nieprzyjemnie i w takim wypadku lepiej wybrać okoliczne lasy. Dobrze mają Ci którzy na szosę mogą wyjechać o 10.00. Ruch samochodów jest minimalny a pora dnia najbardziej odpowiednia. Na weekendowych treningach, też trzeba być czujnym. Wzmożona ostrożność na wioskach, gdzie można się natknąć na niedzielnego kierowcę jadącego do kościoła i z powrotem. Tacy nic nie widzą. Po za tym trzeba być maksymalnie widocznym, super wynalazkiem, który wystarczająco dobrze działa jest zwykły odblask, lub taśma odblaskowa, którą możemy przykleić na koniec tylnego błotnika i boczne części ramy, przednie widełki. Podstawowe oświetlenie w ciągu dnia, gdy jest pochmurno lub mgliście też powinno się znaleźć na wyposażeniu rowerzysty.

lampka_cateye

Lampka przód/tył montowana na szosową kierownicę, TACX LUMOS, 119 PLN

3m

 Zwykła taśma odblaskowa 3M, koszt 6 zł za 1 metr.

Trening na szosie jest wskazany, ale trzeba przystać na pewne zasady, które panują na drogach. Zaakceptować hierarchię i świecić przykładem, bo to jedyny sposób na szacunek i zrozumienie wśród kierowców. Należy wybierać odpowiednie godziny i neutralne drogi, albo wybrać trening alternatywny.

Robert Banach