{gallery}lloret1/lloret_intro{/gallery}

Czas zacząć pierwsze zgrupowanie, w tym roku padło na Hiszpańskie Lloret del Mar, gdzie wraz z Mateuszem Zdanowiczem udaliśmy się w terminie 2-9 lutego.

 

Region ten odwiedzałem już kilkukrotnie i podobnie jak wielu innych kolarzy lubię tu wracać, idealne tereny na pierwsze długie treningi oraz przyjazna pogoda pozwalają wykonać założenia treningowe.

 

Pierwsze pytanie które się nasuwa to czy nie za szybko, wszak do pierwszego startu zostały, aż 2 miesiące , jednak gdy w perspektywie jest drugie zgrupowanie na ostatnie „szlify” formy sprawa ma się inaczej. Niestety w kraju na próżno szukać upałów, niskie temperatury, śnieg, skutecznie uprzykrzają trening, po prostu zima… Trzeba szukać alternatywy .
Większość zorganizowanych grup kolarskich wyjeżdża do Hiszpanii, w tym roku apogeum popularności osiąga Calpe. Świetna baza treningowa w ciepłym kraju, piękne widoki i zdecydowanie bardziej wymagający teren. My (Bartosz i Mateusz) mając lot z Gdańska do Barcelony nie chcieliśmy tracić całego dnia na podróż do Krakowa, kupiliśmy więc bilety w Wizzair. Robiąc to odpowiednio wcześnie(grudzień/styczeń) można je nabyć po bardzo korzystnych cenach(119zł w jedna stronę!) Należy jednak pamiętać o dodatkowych opłatach: rower(168zł) oraz bagaż (80zł) w jedną stronę. Drugą opcją wylotu jest samolot z Poznania do Girony.

Po niecałych 3 godzinach szybowania w przestworzach lądujemy w Barcelonie a zimowe kurtki możemy głęboko schować w torbie (jeśli nie zostawiliśmy ich w Gdańsku). Lloret de Mar oddalone jest około 80km więc naturalną koleją rzeczy jest podróż na miejsce docelowe. Do wyboru mamy dwie opcje: pierwsza to wynajęcie auta na tydzień np. WV Polo koszt 850zł, druga to autobus do Lloret za 25EUR który odjeżdża z lotniska (terminal 2) o godz. 19:30 trzecia opcja pociągiem z lotniska które bardzo często jeżdżą np.(R2 21:08 przesiadka w Barcelona Sants na R2 21:42 dojeżdża do Blanes czas podróży prawie 2h, w Blanes będzie autobus do Lloret) Koszt pociągu do 10EUR , Powrót autobusem z Lloret do lotniska Barcelona (Terminal 2), a podróż nim zajmuje około 90min. My wybraliśmy auto i po kilku chwilach formalności ruszyliśmy w drogę która zajęła nam niespełna godzinkę (po drodze musieliśmy uiścić opłatę w wysokości 5€ za autostradę, jednak jest też opcjonalna darmowa droga) Wcześniej zrobiona rezerwacja w Hotelu SAMBA (posiada Polską rezydentkę) pozwoliła na szybki kwaterunek i psychiczny komfort.
  

{gallery}lloret1{/gallery}

 

Hotel jest bardzo przyzwoity, Hiszpanie wiedzą doskonale że w „martwym” okresie trzeba szanować każdego klienta, więc o narzekaniu nie było mowy, podobnie w kwestii jedzenia które jest istotnym punktem dla kolarza, duża różnorodność i świeżość produktów. Taka przyjemność w Sambie kosztuje 30EUR za dzień z pełnym wyżywieniem, Internet niestety dodatkowa opcja 1EUR za godzinę. Zachęcamy jednak do wcześniejszego kontaktu i możliwości negocjacji cen.
Następne zgrupowanie które czeka Nas w terminie 2-16 marca będzie łatwiejsze logistycznie gdyż zostawiamy tu rowery i część bagażu ( wracamy niczym Japońscy turyści z plecakiem i aparatem pełnym dobrych zdjęć ! )

Koszt 7-dniowego zgrupowanie przy odpowiednio wczesnych rezerwacjach wyniesie maksymalnie 1500zł plus dodatkowe zakupy/souveniry. Warto pamiętać również o dodatkowym ubezpieczeniu (od 30zł za najbardziej podstawowe po 60zł na Full Wypasie ) „przezorny zawsze ubezpieczony”

{gallery}lloret1/lloret2{/gallery}

Jeszcze kilka informacji o których należy pamiętać.
O tym jak przygotować rower do podróży samolotem tak by mieć na czym jeździć po dotarciu na miejsce przeczytacie w jednym z wcześniejszych artykułów http://banachbrothers.pl/index.php/2-pulpit/196-rower-do-samolotu
Z zaplecza technicznego warto pamiętać o przygotowaniu roweru jeszcze przed wyjazdem, łańcuch, kaseta, opony w dobrym stanie lub nowe! Niestety EuroPro zasada musi odejść na bok, torebeczka podsiodłowa obowiązkowa! A w niej dętka, łatki, łyżki scyzoryk imbusowy, spinka do łańcucha czyli niezbędne minimum ! Oczywiście nie zapominamy też o pompce do roweru którą razem z telefonem wrzucimy do kieszonki w koszulce.

Dobry „ciuch” to podstawa, pogoda codziennie słoneczna z małymi chmurami, temperatura waha się miedzy 13-17 st więc nie zapomnijmy w do samych krótkich zestawów zapakować też bluzy z długim rękawem, nogawek, rękawek (chociaż Radka Rękawka do torby pakować nie musicie ) czy obowiązkowej kamizelki (na zjazdach mimo słońca i przyjemnej temperatury mocno wieje co potęguje odczucie chłodu). Ameryki nie odkryjemy mówiąc, że ubiór jest bardzo indywidualną sprawą, w momencie gdy Bartosz nie wsiada na rower bez cieplejszej bluzy i nogawek, Mateusz skacze po górach na „króciaka”, odczuwając taki sam komfort cieplny.

Z kilku dodatkowych uwag, pamiętać musimy o zabezpieczeniu się w mapę lokalnych terenów, nie mamy zamiaru przecież błądzić bez celu omijając wszystkie najciekawsze rzeczy! Kilka podstawowych słów w języku Hiszpańskim też wskazane ( a przynajmniej takie jak, dętka, dziura, pompka ) do tego wszystkiego kilka euro w kieszeń na kawę podczas treningu i możemy rozkoszować się widokami pokonując 10km podjazdy wzdłuż malowniczego wybrzeża Costa Brava! 

{gallery}lloret1/lloret3{/gallery}