Rower marzeń Roberta, podejście drugie.

Jakiś czas minął odkąd napisałem artykuł o rowerze moich marzeń jak i późniejszym projekcie, który zrealizowałem. Przypomną tylko, że bardzo podobała mi się rama Santa Cruz Highball i takowa była moim marzeniem. Nadal bym się nie wstydził jeżdżąc na Sancie, choć konkurencji przybyło a sam Highball zmienił się dość konkretnie, szczególnie ten suport poszedł mocno do góry.

Z bujania w obłokach musiałem zejść na ziemię i stworzyć rower na taki jaki mnie był stać. Za bardzo nie mogłem pozwolić sobie na wybór wystrzałowych części, ale całość zbudowana na ramie Accenta była fajnym i ciekawym projektem. Z perspektywy czasu mogę napisać co w tym rowerze wypaliło a co było mniej udane. A więc tak. Niskobudżetowa rama Accenta model Peak29er jest bardzo fajną konstrukcją. Niska główka ramy, nisko zawieszony suport fajnie dobrane kąty sprawiały, że na rowerze czułem się dobrze.

a peak

Co do minusów to trzeba wspomnieć o zbyt dużej średnicy rury podsiodłowej, która nie pochłaniała żadnych wibracji przez co rower był mało komfortowy. Ponadto właśnie w tym miejscu odwrócone zostały proporcje pomiędzy delikatną pracą a sztywnością boczną. Można to zniwelować poprzez założenie redukcji na sztycę 27,2 i wstawienie czegoś „flexi”. Wychyleń bocznych nie poprawimy, trzeba się do nich przyzwyczaić. Topowe ramy pracują góra-dół absorbując wstrząsy i są diabelnie sztywne na wychylenia boczne, trochę odwrotnie niż w Peaku. Cały czas polecam tą ramę bo jest tania i ma swoje plusy. Minusy trzeba zaakceptować. Nie udało mi się tuning i przerobienie napędu na 1×10. Tylna kaseta Leonardi Racing za bardzo nie działała z przerzutką Shimano XTR i szybko się zużyła. W ogóle takie przerabiane systemy nie działają dobrze. Przerzutki przystosowane do napędów 10 rzędowych działają poprawnie z kasetami o największej zębatce 36 zębów. Wszystkie inne, 40 lub 42 nie działają dobrze z tymi przerzutkami i zawsze coś jest z takim układem nie tak, albo na wysokich albo na niskich przełożeniach. Zakres biegów mi odpowiadał, choć noga już nie taka i musiałem się dodatkowo męczyć, może nie na odcinkach prostych bo z kręceniem na wysokiej kadencji nie było problemu, ale pod górkę nie zawsze było wystarczającej mocy aby uciągnąć 36×40. Z pracy amortyzatora Manitou jestem zadowolony. Kultura pracy dobra, niezawodność tak samo. Jedyny minus to ten śmieszny patent Manitou z szybko zatrzaskującą się ośką. Ja nie potrafiłem tego szybko zatrzaskiwać i zawsze miałem z tym problem co też potwierdziło się w innych modelach, które miałem na serwisie. Bardzo brakowało mi manetki, to jest rzecz, która musi być w rowerze wyścigowym. Nie do końca podobał mi się charakter ugięcia Manitacza z jego liniową charakterystyką. Wiem jak to zmienić.

a spec

Trzeba tuningować pojemność komory powietrznej co jest normalnym zabiegiem w amortyzatorach RockShox i Lefty od Cannondale. Jest on mało popularny, ale znacząco zmienia charakter pracy. Po przeróbce, zmniejszeniu objętości komory powietrznej wyglądało by to tak. Manitou byłby wrażliwy na początku ugięcia a pod wpływem większego złożenia sam by się utwardzał. Warto się nad takim tuningiem zastanowić. Koła które wyszły na obręczach Stan’s ZTR Flow EX ani razu nie centrowałem. Nie zawiodły mnie, były tylko za ciężkie. Mocno eksploatowane, często służyły jako koła zastępcze dla klientów serwisu. Nieraz używane przez zawodników 110 kg +. Potwierdza się moja teza, że wytrzymałość koła to obręcz, szprycha to jedynie podpora. Nie ujmuje znaczenia szprychom, ale przy budowie kół trzeba wyszukać odpowiednie proporcje pomiędzy wszystkimi jej składnikami. Moje koła chodziły na Sapimach Laser, teoretycznie wiotkich szprychach. Piasty Dartmoora bardzo dobrze się spisały. Choć słychać już łożyska to nie trzeba ich wymieniać. Rower często był myty myjką wysokociśnieniową. Jeszcze jedna sprawa to hamulce, koniecznie muszę mieć tarczę 180mm na przodzie! To tak w skrócie wygląda…. 

a merida2

Teraz czas na NOWE marzenia i zmiany…

Dzięki bikeworld.pl i pracy testera mam bardzo dużą możliwość przetestowania różnych rowerów. Oprócz tych, które używałem w czasach czynnego uprawiania sportu doszło wiele testowych i w tym momencie mam już ponad 100 zaliczonych rowerów na jazdach dłuższych niż 100 kilometrów każdy z nich. Są bardzo dużo różnice pomiędzy nimi. Pewna klasa rowerów wyścigowych pod prostą górkę podjeżdża identycznie, prędkość zależy tylko od mojej formy, ale kiedy trudność terenowa wzrasta, ujawniają się różnice.

Ragley1

 

Przede wszystkim rower musi być dopasowany! Jeżeli będzie coś nie tak z jego wysokością lub długością to od razu przeniesie się to jakość jazdy. To nieprawda, że mały rower jest zwrotniejszy. Zbyt krótki rower jest tak samo pokraczny jak za duży. Za szybko się łamie, traci stabilność.

Wszystkie wymiary są ważne i jako całość stwarzają dopasowaną konstrukcje. Najważniejsze aby znać własne potrzeby. Czego ja szukałem to rower z ramą o długości horyzontalna 610-615 mm. Mój rower musi mieć krótki ogon dla zwinności. 430-440 milimetrów będzie ok. Im bliżej 430 tym lepiej. Bardzo nisko zawieszony środek suportu. Wiem, że czasami to przeszkadza. Można zahaczyć pedałem na zakręcie lub haczyć pedałami o wystające korzenie czy kamienie na technicznych podjazdach. To niebezpieczeństwo chcę zniwelować maksymalnie wąskim Q-factorem ramion korby, przynajmniej jeżeli chodzi o zakręty. Minusy w pokonywaniu przeszkód biorę na klatę. Podsumowując to suport na wysokości mniejsze niż 310 milimetrów. Kąt główki ramy to zdecydowanie 70 stopni lub mniej i widelec z dużym wyprzedzeniem. Taka konstrukcja jest moim zdaniem idealna. Stabilizuje rower a mimo wszystko dobrze skręca. Szukam roweru, którego baza kół pokaże wynik zbliżony do 1100 milimetrów. Rama będzie miała krótki ogon i długą niską ramę, z niewielką wysokością główki o niskim kącie natarcia.

leonardi

 

Napęd z najwyższej półki. Pomimo że skrzynia 1×11 jest najszybsza i najlepsza do wyczynowej jazdy to pod względem ekonomicznym wybieram dwublatową korbę. Tak jest, systemy z dwoma biegami w mechanizmie korbowym to lepsza ekonomia jazdy i ekonomiczne zużycie części. Brakuje „nogi” na zaciąg z jednego blatu z przodu.
Koła, muszą być super lekkie! Chciałbym aby były max sztywne i szerokie ale raczej nie zmieszczę się w budżecie i będę musiał przygotować coś innego. Niedoścignionym wzorem są najnowsze Specowskie ROVALE SL lub Coś na obręczach ENVE. Zastanawiałem się jeszcze nad chińskim karbonem, ale to i tak 1300 złotych wydatku czyli jakieś 700 więcej niż dobry aluminiak. Niedogodności wynikające z bardziej wiotkich kół postaram się nadrobić techniką jazdy i innym elementem którego jeszcze nie zdradzę. Karbony raczej zostawię na upgrade za jakiś czas lub w przyszłym sezonie.

a spec1

 

Wspornik kierownicy planuje zakupić jakiś krótki, 80-90 milimetrów. Ze względu na niską główkę ramy nie musi to być bardzo ujemny kąt. Rower będzie nisko zawieszony a dla lepszego prowadzenie idealnym rozwiązaniem będzie coś koło – 10 stopni spadku. Kierownica o szerokości 720, najwyżej zetnę po centymetrze z każdej strony dla uzyskania wyniku 700 milimetrów. Szukam kierownicy maksymalnie prostej. Kąt gięcie mniejszy niż 5 stopni po to aby wspomagać podjeżdżanie pracą rąk. Prostą kierownice są świetne pod tym względem. Prosta kierownica da mi też lepszą stabilizację na zjazdach i pewne skręcania, trochę powolne ale stabilne, to jest najwazniejsze.
Tak tak, rower w zasadzie jest już wybrany, części pomału skompletowane. Cały czas jestem na etapie kompromisu bo bez ograniczeń kupiłbym Cannondale F-SI, niemniej jednak uważam, że rower będzie super fajny… !!!

 

Robert Banach