MERIDA na dużym kole. BIG.NINE

W końcu przyszła nasza kolej na przetestowanie topowego modelu Merida Big.Nine Carbon TEAM-D. Nie było łatwo, ponieważ rowerem interesowało się całe grono rowerzystów-testerów zgromadzonych na prezentacji nowej kolekcji rowerów Merida 2013 w Wiśle.

Na hali wystawowej ten rower wyróżniał się z tłumu i każdy chciał go mieć.  Kiedy przyszedł czas na nas w pięć minut ustawiliśmy odpowiednio „pozycję” i ruszyliśmy na górskie szlaki.

merida4

Na początku nie interesowałem się stroną techniczną roweru. Chciałem jeździć, jak najdłużej, poznać rower od strony praktycznej i zbadać jego możliwości. Parę punktów przykuło szczególnie moją uwagę, bo przecież nie będę się rozpisywał o działaniu manetek Sram XX, które na rynku istnieją od dłuższego czasu. Interesowały mnie tylko nowe i ciekawe rozwiązania.

merida_slr1Pierwsze odczucie „nie mam siodełka!” Selle Italia SLR Monolink to absolutnie najlepsze siodełko na jakim jeździłem. Wcięcie bocznych ścianek jest jeszcze większe niż w modelu na którym aktualnie jeżdzą,  SLR. To spowodowało, że nie odczuwałem żadnego ucisku na wewnętrzną część uda. Jazda była bardziej efektywna. Moje odczucia potwierdziły badania jakim się poddałem na stoisku firmy BDC przy okazji  targów rowerowych w Kielcach. Nowy rewolucyjny system IDMATCH pozwala każdemu rowerzyście wybrać idealne siodło. Mam wąśki rozstaw kości kulszowych i małe pochylenie miednicy. Ten pomiar kwalifikuje mnie do grupy S1. Stosunkowo duży obwód uda dokładnie wskazuje na model SLR Monolink. Wszystko się zgadza.

merida_slr

Następnym mocnym punktem testowanej Meridy BIG.NINE był amortyzator. DT SWISS XMM TS. Czułość i płynność pracy jest na wzorcowym poziomie. Widelec wyposażony w system TWIN SHOT. Trzy stopniowy poziom regulacji  manetką na kierownicy. Pierwszy stopień to praca w pełnym zakresie. Środkowe położenie to obniżenie widelca o 30%, specjalnie na podjazdy. Trzecie ustawienie to blokada, zarówno w pozycji wyjściowej jak i  przy lekkim ugiciu.

merida_fork1 merida_maneta

Manetka jest mikro i odpowienie ustawienie przełącznika nie jest takie proste szczególnie to w środkowej pozycji.  Amortyzator był wyposażony w standardową oś 9mm. Niekoniecznie najwięksi producenci stosują usztywnienie koła poprzez montaż sztywnej osi. W tym przypadku usztywnienie znaleziono w innym miejscu. Podkowa widelca ma specjalną „wkładkę”. Aluminiowy blok, TORSION BOX, skutecznie robi to co sztywna oś lub gigantyczne podkładki w kołach Roval opisane w poprzednim artykule (stumpjumper SWORKS). W zasadzie amortyzator jest nie do rusznia nawet kiedy nie ma zamontowanej piasty. Po za tym wersja na oś 9mm  jest lżejsza o 212 gramów i tańsza o 484 złote. Dopełnieniem sztywności przedniego koła są zaciski DTSWISS spinające golenie z piastą bardzo mocnym ściskiem.

merida_piastaP merida_fork1

Przejdźmy teraz do serca roweru. Rama Merida BIG.NINE Carbon zasługuje na uwagę. Siedzi się na niej bardzo nisko, prawie jak na rowerze szosowym. Rower ma bardzo dobrą przyczepność na szybkich łukach, rewelacyjne podjeżdża, klei się do podłoża. Suport zawieszony jest bardzo nisko, co odzwierciedla poniższe zdjęcie.

merida_suport

W porównaniu do niższych modeli z kolekcji rowerów 29 calowych środek jest niżej o całe 5 milimetrów. Inny jest kąt rury podsiodłowej, który w topowym karbonowym modelu wynosi 70,5 stopnia dla rozmiaru 19″. Model aluminiowy rurę podsiodłową ma pochyloną o 72 stopnie. Pod tym względem podobną geometrię do naszej testowanej Meridy ma Stumpjumper Specialized, ale już inną Scott, którego środek suportu jest wyżej zawieszony a rura podsiodłowa bardziej „wyprostowana”. Merida jest jednym z rowerów najbardziej „low” dostępnych na rynku. To przekłada się na szybkość, przyspieszenie i przyczepność. Gorzej z pokonywaniem dużych nierówności, ale w końcu rower jest przeznaczony do innych celów. Z tyłu mamy gigantyczny prześwit.

merida_przeswit

Jest możliwość zamontowania opon o dużej objętości, a te nawet oblepione błotem nie będą hamowały pracy kół. Tylna piasta na sztywnej osi 12-142 mm. Tutaj akurat sztywna oś podkreśla sportowy charakter ramy. Transfer mocy nie ma żadnych ubytków. Sztywna oś lepiej wykorzystuje niewielką amortyzację tylnych widełek FLEX STAY. Po za tym niezmienne jest położenie tylnej tarczy hamulcowej, a napęd nie dostaje „dziury” jak to ma miejsce w rowerach z flex stay na zwykłym zacisku.

merida_tylnekolo

Te wszystkie wartości są minimalne i wręcz nie odczuwalne dla przeciętnego rowerzysty, ale jak zaczniemy przyspieszać i agresywniej pokonywać wzniesienia to dostrzeżemy koncept inżynierów Merida. Innych patentów przy budowie ramy jest sporo, którymi można się pochwalić. Structure Element, Nano Matrix Carbon, Double Chamber Technology czy X-Taper HeadtubeVIP TEST MERIDA Przekładając to na język polski, mamy karbonową ramę wzbogaconą o nanocząsteczki, które podnoszą odporność na uderzenia nawet o 40%. Wewnętrzne żebrowanie zwiększa wytrzymałość, a wszystko zmontowane z kompaktowych bloków metodą tube-to-tube dzięki czemu konstruktorzy dodali kolejne punkty do wytrzymałości, lekkości i sztywności ramy. Za ramę trzeba zapłacić 6499 PLN, cały rower kosztuje 26990 PLN. Za tą cenę dostajemy świetnie zestrojony rower (idealne siodło dla mnie ;-)) na nietuzinkowej ramie z widelcem, który można „zglebować”. To sprzęt PRO, z najwyższej półki!

merida2 merida3

merida_cala

Robert i Bartosz Banach. Wisła 2012.

Taki sprzęt powinien być ustawowo zwolniony z wyposażenia obowiązkowego jakim są odblaski 😉