Hamulce w rowerach MTB

Hamujesz przegrywasz! Można tak powiedzieć, ponieważ w kolarstwie górskim na zjazdach można zyskać lub stracić sporo czasu, ale to nie znaczy, że słaby hamulec nam w tym pomoże.

Jest odwrotnie, silny i mocny hamulec daje nam poczucie bezpieczeństwa, dlatego możemy hamowanie maksymalnie opóźnić i tutaj jest zawarta cała przewaga. Przedni hamulec jest bardzo ważny, ponieważ to on w 70% jest odpowiedzialny za wyhamowanie roweru. Tylne koło tylko pomaga, dohamowuje, a przez zblokowanie, można rower wprowadzić w kontrolowany poślizg w celu ominięcia jakiejś przeszkody lub ostrzejszego wejścia w zakręt. Hamulce cały czas ewoluują. Dzisiejsze tarczowe hydrauliczne są zdecydowanie bardziej skuteczne od pierwszych modeli Cantileverów.

diacompe

Jedne z pierwszych hamulców w rowerach górskich 1986 rok. Dia Compe Cantilever. Made in Japan. 

Hamulce według moich wiadomości można podzielić na bębnowe, tarczowe, szczękowe, dociskowe i rozpórkowe. Nie wszystkie znalazły się w rowerach górskich, ale przy okazji tego artykułu można o nich wspomnieć. Hamulce bębnowe, tarczowe, szczękowe, dociskowe i rozpórkowe mogą być zasilane na różne sposoby. Hydraulicznie: płyn hydrauliczny DOT, płyn hydrauliczny mineralny oraz mechanicznie: łańcuch, linka stalowa i cięgno. Istnieją również hybrydy, które łączą różne kombinacje, jak na przykład: hamulec tarczowy hydrauliczny uruchamiany mechanicznie ruchem linki stalowej lub hamulec szczękowy zasilany sprężonym płynem hydraulicznym. Hamulce bębnowe i dociskowe sterowane cięgnem nie były używane w rowerach górskich. Są raczej przypisane do rowerów miejskich i turystycznych.

ciegno

Układ hamulcowy zasilany cięgnami w typowym rowerze „holender” 

Cięgno czyli układ prętów i przegubów uruchamiany przez klamkę hamulcową przekazywał siłę na hamulec bębnowy w piastach. Taki system spotykany w rowerach typu “holender” był bezawaryjny i niemalże bezobsługowy, ale dość ciężki. Działał latami. Hamulec uruchamiany Cięgnem/prętem również odpowiadał za docisk innego hamulca, który za pomocą dużego bloku gumowego dociskał oponę od góry w przednim kole. To były rozwiązanie dość często spotykane w rowerach popularnych. Hamulcowi który z przodu dociskał przednią oponę, towarzyszył przeważnie hamulec „nożny” potecznie zwany torpedo. Hamulec nożny za pomocą naprężonego łańcucha przez przeciwny ruch obrotowy mechanizmu korbowego uruchamiał szczęki, które tarły o konstrukcję piasty, tak zwany bęben i blokowały koło. Cięgno uruchamiało jeszcze inny rodzaj hamulca dociskowego, który tym razem nie dociskał opony a wciskał jakby klocki w dośrodkową część felgi. Taki hamulec był używany zarówno na przednie jak i z tylne koło. Ten hamulca widziałem w starych rowerach Raleigh a teraz jest montowany w rowerach Made in India.

india

Stalowa podkowa dociska od wewnątrz klocki hamulcowe.

W rowerach górskich choć pojawiały się hamulce bębnowe mechaniczne zasilane linką to najdłuższe panowanie objęły hamulce szczękowe typu Cantilever. Hamulec o bardzo prostej budowie wymagał tylko specjalnych piwotów w ramie i widelcu przednim na których osadzało się ramię hamulca. Pivoty były przyspawane na wysokości poniżej poziomu felgi albo powyżej. Ramy z piwotami powyżej poziomu felgi przystosowane były do hamulca typu U-Brake i z reguły były montowane tylko na tylne koło przy mechanizmie korbowym, pod środkiem suportu.

ubrake

Hamulec Shimano typu U-Brake.

W szczękach typu cantilever blokowanie lub zwalnianie koła następuje poprzez docisk i tarcie klocka hamulcowego do bocznych ścian obręczy rowerowej. Ten system był cały czas udoskonalany. Starano się o mocniejszy ścisk i lepszą modulacje oraz wolniejsze zużycie klocków. Mocniejszy ścisk był generowany przez różnego rodzaju krzywki, które zwiększały siłę, kosztem dłuższego skoku dźwigni hamulca. Krzywka nie działała dobrze ponieważ powodowała mocniejsze dociskanie tylko jednej strony hamulca, tak było w patencie Cannondale. Lepszym rozwiązaniem była zmiana skoku dźwigni. To działało na dwa sposoby. Mechanicznie/ręcznie jak np.: w klamkach SRAMA ( za pomocą regulacji, odkręcania lub dokręcania) czy w klamkach Shimano z drugiej połowy lat 90 w których odkręcało się specjalne bloczki. Drugim patentem była automatyczna zmian dźwigni a Shiamno nazwało ten paten Servo Vawe, podobny był w klamkach DiaCompe. Po raz pierwszy widziałem to w klamkach Shimano Deore XT z 1992 roku o symbolu ST-M092. Prowadnica była genialnie wyeksponowana przez przezroczyste okienko w klamce. Później ten patent był już zakryty aluminiowym korpusem, a szkoda. Jeszcze inne wspomagania miały Cantilevery innego japońskiego producenta. Suntour z modelem XC PRO CT-XP10 posiadały system SE, Self Energizing, samoładujące się. Hamulce XC PRO zaciskały się na obręczy. Tego systemu nie miałem okazji przetestować, ale pewnie to się zdarzy, ponieważ na rynku wtórnym te hamulce są dostępne. Mniejsze zużycie klocków i lepszą siłę docisku uzyskano w drodze ewolucji poprzez wydłużenie klocków hamulcowych. Finałem tego rozwoju było wprowadzenie felg ceramicznych, które miały lepsze tarcie i prawie zerowe zużycie. Do takich obręczy trzeba było używać specjalnych klocków ale nie było to konieczne. Ceramiczne felgi, dłuższe klocki, Servo Wave w klamce hamulcowej i Self Energizing w ramionach Suntour XC PRO było szczytem rozwoju hamulca mechanicznego typu cantilever zasilanego linką stalową i datuje ten fakt na rok 1994.

avid-CX

Hamulce cantilever do roweru przełajowego. Miały bardzo szeroko rozstawione ramiona.

Cantilevery do tej pory mają odbiorców. Są od lat wierne rowerom i specjalistom od wyścigów przełajowych. Można je spotkać w rowerach miejskich i turystycznych. Natomiast U-Brake nie miało powodzenia w MTB ale znalazły odbiorców w BMX a teraz podobną technologię hamulca widzę w rowerach triathlonowych.

shivhamulec

Hamulec w rowerze Specialized Shiv łączy w sobie patenty U brake i V brake.

Zmierzch hamulca szczękowego Cantilever nastąpił poprzez wprowadzenie na rynek szczękowej hydrauliki oraz mechanicznego szczękowego V-Brake, które także wykorzystywały piwoty do połączenia z ramą i przednim widelcem. Hydraulika znana była wcześniej producentom podzespołów do rowerów górskich ale upowszechniła ją dopiero firma MAGURA modelem HS22. Magura tak samo jak w Cantilever dociskała klocki do ścian obręczy, ale tym razem układ był zasilany płynem hydraulicznym. Siła osiągnęła wartość, o której wszyscy marzyli. Była tak duża, że generalnie HS22 były sprzedawany z podkowami usztywniającymi widelec. Bez podkowy rama rozginała się w oczach pod naciskiem hydraulicznego hamulca. Chwilę później na rynku pojawiły się mechaniczne V-brake wprowadzone na szeroką skalę przez Shimano. W porównaniu do Cantilevera ramiona hamulca były dłuższe a skok klamki hamulcowej inny, większy, dlatego klamki Canti nie działają z hamulcem V-brake. Te hamulce wykorzystywały z powodzeniem ceramiczne obręcze. Ich ewolucja ograniczyła się tylko do zbijania wagi szczególnie w przypadku dość ciężkiego modelu HS22, który zastąpił mniejszy, zgrabniejszy i lżejszy HS33.

magura1

Magura HS33

Długo trwała walka pomiędzy Magura a Shimano. W końcu V-breake wygrał a HS33 znalazło miejsce w rowerach turystycznych. Tak naprawdę to wszystkich pogodził hamulec hydrauliczny/mechaniczny tarczowy. Początkowo ten rodzaj hamulca był dość usterkowy i awaryjny. Ciężko było go ustawić a klocki denerwowały ocieraniem o tarcze. Szybko jednak kłopotliwe usterki zostały poprawione, choć niektóre modele i marki do tej pory są nieprzyjazne. W zasadzie obecnie większość rowerów górskich wyposażona jest w hamulec tarczowy hydrauliczny lub mechaniczny. Tarczówka wkracza w inne odmiany bicykla. Jest spotykana w rowerach turystycznych, miejskich. Zaczyna być widoczna w szosie i przełaju. Cały czas się rozwija. Konstruktorzy doskonalą produkty i zbijają wagę ponieważ na początku była znacząca. To odchudzanie wydaje mi się, że osiągnęło już maksymalny poziom. Siłę hamowania bardzo łatwo zwiększyć poprzez montaż tarczy o większej średnicy. Zmiana tarczy tylko ze 160 mm na 180 mm daje sporą różnicę. Hamulce tarczowe dały początek wielu zmianom. Dzięki nim można było stworzyć lepsze i lżejsze felgi, można było zmienić konstrukcję ramy odciążając górne widełki, które musiały być mocne i ciężkie dla hamulca szczękowego. Dla samej ramy górne widełki tylnego trójkąta nie muszą być mocne i to teraz się obserwuje w większości rowerów gdzie ten element ma bardzo małą średnicę. To w zasadzie główne kierunki rozwoju hamulców rowerowych. Pomiędzy tym głównymi typami hamulców pojawiały się hybrydy, które łączyły w sobie parę różnych patentów, jednym z ciekawszych było połączenie dwóch największych konkurentów lat 90 czyli Magury HS33 i Shimano V-Brake. Niemiecki produkt marki Wendler był produkowany od 1997 roku, ale szybko zniknął z rynku. Kosztował 300 DM.

Hamulec V brake hydrauliczny Wendler MT1 by StarBike

Innym hamulcem, który miałem okazję spotkać, jeszcze bardziej unikalnym od konstrukcji Wendlera był produkt firmy znanej głównie z produkcji obręczy, Alesa. Ciekawe połączenie hydrauliki i hamulca szczękowego typu Canti. Ten rower jeździ gdzieś po Gdańsku i jeżeli ktoś zna właściciela to chętnie odkupie ten sprzęcik :-))).

alesa

Hamulec hydrauliczy cantilever ALESA 

W moim artykule trochę pominąłem ewolucję hamulca szosowego a tutaj też sporo się działo. Wprowadzono wiele ciekawych rozwiązań tak jak Shimano Dual Pivot i SLR. Hamulce Delta od Campagnolo i najnowszy AeroLink w Sram Red. Wszystkie systemy zwiększały siłę hamowania. Tak samo jak w MTB tak i w szosie zagościła hydraulika. Znowu Magura z hamulcem RT8 TT choć dużo, dużo wcześniej wypuściła na rynek model HS77 dedykowany do ogólnego użytku a nie tylko do rowerów czasowych jak model RT8. Ciekawie wygląda rozwój hamulców tarczowych, łączenie mechanizmu na linkę z hydrauliką. Wprowadzone są fajne kombajny, reduktory, które z linki mechanicznej przekazują ciśnienie w tłoki zacisku. Ogólnie to nie wygląda dobrze. Ciekawszym rozwiązaniem są zaciski hamulcowe semi hydraulic tak jak najnowsze TRP HyRd. Szczytem aerodynamiki i wagi piórkowej są hamulce szosowe, które są częścią ramy. Działaniem przypominają V-brake.

Hamulce hamulcami, ale hamować to trzeba umieć. Tą sztukę do perfekcji opanowali użytkownicy BMX, którzy hamują za pomocą trampka, którego wstawiają między ramę a koło. Trampek jest luźno założony na stopę, żeby nie było. Proste i genialne, pierwsze miejsce!

Robert Banach