Subaru Boxer z silnikiem diesla

Inspiracją do napisania tego artykułu było huczące forum z branży samochodowej, które wylewało żółć na temat silnika diesla w samochodach Subaru. Duża większość użytkowników tego samochodu o rajdowych korzeniach żaliła się lub cały czas się żali, na jak to nazywają, wadliwe sprzęgło w tym aucie, które siada na potęgę.

A że sprzęgło nie podlega reklamacji, za każdorazową wymianę trzeba słono bulić, 6 koła papiera najmniej. Czytam fora, jednemu padło po 10 innemu po 15 tysiącach kilometrów. Sukcesem jest jak ktoś przejechał 50, ale i tak później musiał wymieniać. Co to jest, się pytam? Czy faktycznie Subaru wypuściła na rynek felerny samochód? Fani tej marki bronią silnika wysokoprężnego w układzie przeciwsobnym tłumacząc, że nowi nabywcy auta z napędem na 4 koła nie potrafi go używać i traktują Boxera jako dupowóz. Pewnie prawda leży gdzieś po środku, a ja chciałem tym wstępem motorowym nawiązać do branży rowerowej ponieważ tutaj tak samo jak w przypadku Subaru, często dochodzi do sytuacji w której sprzęt nie zgrywa się z umiejętnościami użytkownika. W niektórych przypadkach sprzęt wymaga podstaw znajomości techniki jazdy i techniki mechanicznej aby móc z niego prawidłowo korzystać i cieszyć się z jazdy a nie puszczać w świat nieprawdziwe opinie, wynikających z nieprzyznawania się do własnych błędów. Dużo w rowerze jest części, które nie są idioto odporne.

subaru boxer

Pierwszym punktem na liście denerwujących systemów jest: mechanizm korbowy, przednia przerzutka i manetka razem wzięte. System zmiany biegów z przodu nie jest łatwy w obsłudze a jak dosiądzie go osoba mało doświadczona to są zgrzyty, zawijanie łańcuchów, źle działające przełożenia, pokrzywione przerzutki, jednym słowem masakra. W mojej pracy obserwuje, że więcej niż połowa użytkowników sportowych rowerów ma powyginane przerzutki i to właśnie od niewłaściwej obsługi. Bieg z przodu zmieniamy, kiedy napięcie łańcucha jest niewielkie. Bieg z przodu dobieramy przed podjazdem a nie w jego trakcie. To tak samo jakby pod stromy podjazd zapakować w aucie wysoki bieg i dodać gazu. Co się stanie? Silnik w najlepszym przypadku zgaśnie a w rowerze zgrzyt, huk, zerwany łańcuch i inne dziwne rzeczy.
System idealnym dla tych którzy mają problem z manetkowaniem jest napęd z piastą planetarną. Alfine lub Rohloff świetnie zmiania bieg i nie trzeba się dużo zastanawiać czy wszystko dobrze dobraliśmy, prawie jak automat. Innym napędem mniej wymagającym jest system 1×11. Jest to patent używany przez profesjonalistów i jest on dużo bardziej skuteczny niż napędy 2×10 i 3×10. To tak jakby tytułowe Subaru Diesel Boxer mogło jeździć na półsprzęgle i nic by się nie działo, albo tak jakby idioten aparat pstrykał zdjęcia niczym rasowa lustrzanka. Uważam, że system 1×11 przejdzie na niższe grupy, tak aby każdy mógł go kupić. Już jest w grupie X0, w 2015 pojawi się w Shimano. Mała koronka z przodu jest idealna do pokonywania każdego wzniesienia i nie brakuje szybkości na odcinkach płaskich terenowych. Jak komuś się wydaje że będzie za wolno jeździł to proponuje kupić rower szosowy i bić rekordy prędkości na asfalcie.

naped

Innym problemem lub częścią, która może generować negatywne opinie są piasty Shimano. Nie właściwie użytkowane szybko padną, odpowiednio konserwowane przejeżdżą kilka lub kilkanaście lat. Shimano ma parę słabych punktów. łatwo w niej wypłukuje się smar od strony bębenka. Albo często trzeba to kontrolować, albo używać bardzo dobrych smarów z topowej półki + co jakiś czas kontrola. Sam bębenek też jest newralgiczny, ponieważ łożyska, kulki, które potrzebują gęstego smaru znajdują się w bezpośrednim kontakcie z zapadkami wolnobiegu. Jeżeli smar przedostanie się na zapadki a często tak się zdarza, bębenek nie zazębia i dochodzi do awarii. Żeby wszystko grało potrzebne jest know how a zawodnik posiadający takie piasty musi czuć sprzęt.

shimano

Po przeciwnym biegunie w eksploatacji piast rowerowych leży szwajcarski wyrób DT Swiss. To sprzęt, który nie wymaga od użytkownika wiedzy technicznej. Do konserwacji nie są potrzebne żadne klucze. Wszystko rozkłada się w dłoniach choć ścisk palców i moc musi być konkretna. Oczywiście bywają przypadki zatarcia szwajcarskiej precyzji. Niewiele trzeba aby te piasty przejeździły dużo więcej, ale o tym w innym odcinku.

240s

Takich przykładów jest mnóstwo. Czynnikiem który powoduje konflikt jest człowiek. To on musi dostosować się do sprzętu. Sprzęt nie dopasuje się do użytkownika. Ważne jest aby mieć świadomość swoich wyborów i dobrać podzespoły takie które odpowiadają naszym umiejętnością. Dziwna sytuacja miałaby miejsce gdyby fachowcy od Shimano robili kurs użytkowania roweru tak jak Subaru. Przechodzisz test możesz używać sprzętu. Nie przechodzisz, nie masz gwarancji. Może to i ciekawy pomysł. Tak czy inaczej, jeżeli nie potrafisz zrobić małego bunny hopa nie montuj w swoim rowerze super lekkich obręczy, chyba że masz zamiar lansować się na deptaku Monte Casino w sopockim kurorcie.

Rober Banach