Śmieszne historie w rowerowym.

Niezadowoleni klienci przychodzili po czasie, że niedawno kupili dętkę a już złapali gumę. Co za pech.

Paru klientów przyszło do serwisu z samym łańcuchem, aby go spiąć. Ciężko było wytłumaczyć, że łańcuch spina się na rowerze w 99,9 % przypadkach.

Starszy Pan przyszedł z rowerem żony. Jego ukochana wysłała go z reklamacją, że przednie koło nie cycka tak samo jak tylne.

Pewien pan uskarżał się na ciągły stukot w ramie. Niestety pomimo sprawdzenia wszystkich elementów nie udało nam się zdiagnozować usterki. Nie poddaliśmy się. Okazało że stukot wydają dwa koraliki na końcach ściągacza do spodni, które podczas pedałowania stukały o ramę.

Dziadek konserwował wnuczce rower. Tak się rozpędził ze smarowaniem, że towotem obsmarował całą kasetę, tarcze mechanizmu korbowego i cały łańcuch. Efektem był taki, że napęd załapał momentalnie piasek a cały układ przestał działać. Doczyszczenie napędu zajęło trochę czasu.

Nigdy nie dawaj klientowi pedałów które ma zamiar sam sobie przykręcić. Informuje że jest lewy i prawy pedał z odwrotnym gwintem. Złośliwość rzeczy martwych jest taka, że prawie zawsze niedoświadczeni rowerzyści wkręcają pedały odwrotnie uszkadzając gwint w korbie.

Ojciec kupił córce nowe lampki LED. Nie były tanie a zapobiegawczy tato od razu wyjął klucze i ładne lampy szpetnie porysował. Pytam, dlaczego? Złodzeje takich nie kradną!

Kolega sam postawnowił przykręcić nowy widelec do ramy. Rower rzucił na glebę i z wypiekami na twarzy zabrał się za montaż. Kiedy podniósł rower okazało się, że widelec zamontowany jest do góry nogami.

Dużo osób nie potrafi odpiąć hamulca cantilever lub V-brake. Aby zdjąć koło spuszczają powietrze, albo odkręcają klocki. Nie ma to jak droga na skróty.

Miłego weekendu życzę.

Robert Banach