Ostatniej edycji Garmin MTB Series rozgrywanej w Rumi towarzyszyła niska temperatura powietrza i opady deszczu z gradem. Cały tydzień był „mokry” i trasa zamieniła się w jedno wielkie błoto. W takich warunkach rower jest dodatkowo obciążony, a zużycie wszystkich pracujących podzespołów następuje błyskawicznie. Jak już zauważyliście w takie pogodzie nie startuje na moim rowerze numer uno, inaczej  Kanarek, tylko jadę na treningówce. Rower treningowy jest dobry i nie przeszkadza w osiągnięciu dobrych wyników. W rowerze startowym dopuszczam zużycie komponentów do 10%. Nie akceptuje żadnych poważniejszych defektów lub denerwującej cechy. Rower jest w pełnej gotowości, przygotowany na TipTop. W rowerze treningowym zużycie komponentów może być większe i akceptuje do 25-30% zużycia. Nie przeszkadza mi stukanie co jakiś czas w suporcie, nie przeszkadza mi praca amortyzatora na smarze stałym, gdzie powinien chodzić na oleju. Nie przeszkadza mi dysfunkcja lewej manetki. Jej pełną funkcjonalnością jest wykonanie zrzutki ruchem dźwigni do przodu lub do tyłu, u mnie działa tylko ruch do przodu.

Ewka, jak nazywam potocznie mój rower treningowy, towarzyszyła mi we wszystkich kluczowych treningach jak i sprawdzianie na finałowej edycji w Rumi. Po zawodach oceniłem stan zużycia i konieczność wykonania serwisu. Każdemu elementowi nadałem priorytet wykonania. Czerwony- najważniejsze, żółty- ważne, ale może poczekać, zielony- dodatkowy. Wszystkiego na raz trudno wykonać. Takie majsterkowanie zajęłoby cały dzień. Wykonana praca bardzo pomaga, ale nie gwarantuje skutecznej zapory przez cały sezon, przy zawodniczym podejściu do tematu. Najważniejsze są kontrole i pogrupowanie napraw. Tak jak u dentysty, rzadko który wykonuje leczenie wszystkich zębów na raz, u pacjenta omijającego interwały. Zęby leczone są etapami, a później, jak ktoś chce dbać, wykonuje się okresowe kontrole i usuwa na bieżąco ogniska choroby.

Czerwoną plakietkę dostał suport, dolne łożysko sterów i tylna piasta. Tego się spodziewałem. Te elementy są najbardziej narażone na usterki i najbardziej obciążone.  Żółtą kartkę otrzymała piasta przednia i sprzęgło przerzutki tylnej, które działa mało płynnie. Zielona kartka dla wymiany smaru roboczego w amortyzatorze oraz serwis kółek przerzutki tylnej.

Reszta podzespołów nie wymaga wykonania żadnej większej akcji. Klocki hamulce w stanie dobrym. Używam najprostszych żywicznych Shimano na aluminiowe blaszce. Może to dlatego, że podczas jazdy raczej cisnę heble najpóźniej jak się da i robię to zdecydowanie mocno. Staram się nie jechać na pół hamulcu no chyba, że podczas rozgrzewki, jak jest zimno i trzeba mocniej dogrzać mięsień a jest z górki ;-).

Serwis łożysk sterów zajął mi 50 minut z wyczyszczeniem wszystkich elementów układu OPI w Cannondale. Łożyska zostały rozebrane, usunąłem bród i stary smar. Nałożyłem nową warstwę lepszego smaru o bardzo dużej lepkości i odporności na trudne warunki. Nawet solanka go nie wypłucze. Smar jest rewelacyjny, ale nadaje się tylko do łożysk, które nie kręcą się jak w pralce na etapie wirowania. To smar do łożysk kierownicy, lub łożysk w zawieszeniu. Przy okazji zauważyłem, że mam uszkodzoną górną kapę łożyska- do wymiany.

Najszybsze było przeprowadzenie konserwacji suportu. Ta czynność zajęła mi 35 minut. Niestety po wyczyszczeniu łożysk było czuć nierówną pracę pod palcem, głośną dla ucha pianisty. Jeszcze nie kwalifikuje się ono do wymiany, ale do smaru dodałem trochę dwusiarczku molibdenu dla „załatania” mikro dziur na elementach łożyska.

Serwis piasty tylnej zajął mi 55 minut. To najdłuższa czynność. Może uwinąłbym się w 45 minut, ale od jakiegoś czasu zauważyłem, że zapadki nie pracują płynnie i czasami z piasty wydobywają się „strzały”. Po demontażu bębenka okazało się, że na górnej powierzchni chorągiewek zrobiły się małe zadziory. Wszystkie zapadki dostały szlifa- splanowałem powierzchnię.

Dzięki takiemu zabiegowi przedłużyłem żywotność 3 elementów. Nowe podstawowe łożyska do tego zestawu kosztowałby w cenie detalicznej 410 złotych, a robocizna z wymianą zwiększyłaby koszt do około 600 złotych.  Swoją pracę zapobiegającą wymianom wyceniam na 230 złotych. Jest spora różnica. Pozostawione brudne łożyska bardzo szybko się zużyją. Dodatkowo smar zmieszany z piachem wytrze dokładnie wszystkie współpracujące ze sobą elementy. To są uszkodzenia trwałe i z roweru robi się taczka lub maszyna, która może zawodzić.

Tylko zawodowcy dostają nowy rower na sezon. Można kupić rower na rok, dbać o niego w sposób dostateczny i sprzedać po sezonie- to też jakaś opcja. Sprzęt zawodniczy, który ma kręcić dłużej niż 1 sezon musi być często doglądany lub pracować w akompaniamencie roweru treningowego. Ciężko jest wykonać serwis „wyczynówki” raz na jakiś czas. Najlepiej robić to w etapach i dopasować interwały do warunków w jakich pracuje sprzęt. Dziś robię piastę tylną i suport, za miesiąc piastę przednią i hamulce, z kontrolą wcześniej wykonanego tuningu.

Chciałbym opracować najlepszy schemat pokazujący, co, kiedy należy wykonać i opublikuje wkrótce. Myślę też o odpłatnych szkoleniach serwisowych. Zachęcam do wykonywania podstawowych napraw samemu i podzielenia ich na cykliczne czynności. Kolarz musi znać podstawy, i ocenić w skali szkolnej od niedostateczne do celującej pracę podzespołów. Dobrze jest też pomyśleć o rowerze treningowym. To naprawdę ułatwia trenowanie i pracę serwisową.  Jeden rower jest na haku, drugi czeka w gotowości ;-).