Mavic CrossMax towarzyszył mi od początku kariery sportowej. Były to koła, które wyznaczały jakość. Były synonimem wyczynowej jazdy, każdy chciał je mieć. Pierwsze CrossMaxy pojawiły się w 1996 roku. Były to jedne z pierwszych kół systemowych, niezwykle lekkie o bajecznym wyglądzie, używane przez zawodników startujących podczas pierwszych zawodów w kolarstwie górskim na Igrzyskach w Atlancie. Miały ceramiczne powierzchnie do hamowania, radialny zaplot i szerokie obręcze. Koła w pierwszych dwóch, trzech sezonach były bezobsługowe, bardzo trwałe.

Wejherowo XC na pierwszych Mavic Crossmax, opony Panaracer FIRE MUD

Po kilku sezonach użytkowania pojawiały się pęknięcia tylnej obręczy. Takie same usterki, pękająca obręcz, towarzyszyły bliźniaczej odmianie szosowej o nazwie Helium, która powstała rok później. Piasty były nie do zdarcia. Chwilę później , w 1999 roku , pojawiła się kosmiczna odmiana Crossmaxów na szprychach Zicral i z systemem UST Tubeless. Ze względu na fabryczny system Tubeless koła były przełomem na wyścigach, ponieważ jazda bez dętek na niskim ciśnieniu zdecydowanie polepszyła jakość i zwiększyła szybkość jazdy, szczególnie na technicznych, błotnych i wyboistych odcinkach. Jedynym wtedy problemem był brak środka uszczelniającego do opon. Reprezentacja Polski w której wtedy jeździłem miała obowiązek jeździć na CrossMax i oponach Michelin. Dla mnie nie były one szczęśliwe bo notorycznie łapałem gumy „schodząc” aż 5 razy z medalowych pozycji na wyścigach rangi Mistrzostw Polski.  Dwa laczki złapałem na Mistrzostwach Świata. Dobiegłem wtedy  do mety zajmując 30 m-ce? (nie pamiętam dokładnie).  W ogóle system który powstał prawie 20 lat temu jest produkowany po dzień dzisiejszy w prawie niezmiennej formie. Z tego powodu na rynku mamy dość dużo używanych kół Mavica. Czy opłaca się je kupić?

Bartosz na MAVIC CrossMaxx podczas Triathlonu Zimowego

Piasty Mavica mają bardzo prostą budowę. Przednia oś jest przelotowa, osadzona na dwóch łożyskach z  regulatorem docisku. Tylna piasta pracuje na trzech łożyskach, jednym pierścieniu teflonowym i dwóch zapadkach. Z lewej strony posiada docisk łożyska taki sam jak w przedniej piaście. Oryginalne łożyska są bardzo trwałe i precyzyjne. Z reguły przednia piasta nie wymaga częstych interwałów serwisowych i specjalnych zabiegów. Tylna jest bardziej kłopotliwa , ale to za chwilę. Koła w odbiorze cechuje wysoka dynamika i szybka reakcja na przyłożoną siłę. Nie są sztywne bocznie. Jak ktoś jest ciężki lub pracuje mocno na boki podczas przyspieszania lub jazdy pod górkę to odczuje tą niedoskonałość, aczkolwiek wychylenia boczne są sygnałem do poprawy techniki pedałowania, więc  tutaj sprawa oceny jest dyskusyjna. Szprychy i nyple ze stopów aluminium nie lubią zimowo-jesiennych warunków i często ulegają „zatarciu”. Bolączką wszystkich Crossmaxów i Ksyriumów sa pękające tylne obręcze w okolicach nypli. Radialny zaplot tylnego koła nie wytrzymuje próby czasu. Na tylną obręcz trzeba zwrócić szczególną uwagę przy zakupie używanych Mavików.

Tylne piasty są wyjątkowe, ponieważ bębenek pracuje na teflonowym pierścieniu. To ustawienie jest trwałe i niezawodne pod warunkiem, że piasta jest systematycznie przeglądana. Bębenek musi pracować na delikatnej oliwce, specjalnej, fabrycznej. Ze względu na to,  że jest ona rzadka, to trzeba ją dość często uzupełniać. To jest bardzo szybki i łatwy zabieg. Piasta przy prawidłowych interwałach serwisowych wytrzyma bardzo długo. Pierwszą oznaką braku oliwki jest słabo pracujący bębenek który „zabiera” łańcuch niczym CermicSpeed ;-). Jezeli ktoś zbagatelizuje te oznaki aluminiowy korpus zacznie się szybko wycierać i bębenek dostanie luzów.

Z racji tego że CrossMaxy, Ksyriumy towarzyszą mi od wielu lat i jeden z klientów posiada cały zestaw tych kół wspólnie opracowaliśmy pierścienie regeneracyjne tylnej piasty. Mają one różne grubości w celu dokładnego spasowania i wybrania luzów.

Czy polecam koła Crossmax i Ksyrium z rynku wtórnego? Przednie koła są bardzo wytrzymałe, ale tylne posiadają wiele niedociągnięć, dlatego zakup używanych kół obarczony jest ryzykiem. Są to koła dla pasjonatów i osób ceniących dynamikę i komfort. Jeżeli koła mają niwelować Twoje niedociągnięcia techniki pedałowania to na pewno Mavik nie jest tym produktem. Jeszcze pewnie na rynku wtórnym będą widoczne a ja zdołam uratować kilka egzemplarzy 😉

Pierścienie regeneracyjne różnej grubości

Na zdjęciu widać jak mocno wytarty jest korpus piasty. Całe koło jest brudne i zaniedbane.