Na dzisiejszym wyścigu Artur Sowiński był klasą sam dla siebie. Zawodnik włoskiej grupy VPM Porto Sant’Elpidio od startu narzucił wysokie tempo i z każdym okrążeniem powiększał przewagę. Może te prędkości wytrzymałby Eduard Thomashevsky, ale ten spóźnił się delikatnie na start i stracił szansę na walkę o pierwsze miejsce. Artur to brązowy medalista młodzieżowców zeszłorocznych Mistrzostw Polski w jeździe indywidualnej na czas. W tym roku świetnie zaprezentował się na kilku włoskich klasykach. Nie miałem żadnych wątpliwości kto dziś będzie pierwszy, aczkolwiek liczyłem że choć trochę dłużej utrzymam tempo młodszego kolegi.

W tej części sezonu rower jest szybszy ode mnie. Jestem zadowolony ze specyfikacji i z tego jak przygotowałem go do startu. Na pierwsze edycji serii wyścigów XC popełniłem dużo błędów w ustawieniu i rower nie prowadził się tak rewelacyjnie jak dzisiaj co odrazu przełożyło się na jakość jazdy. Dopieszczony sprzęt mnie nie zawodzi. W porannym artykule pisałem, że szacuje czasy przejazdu na 9:15. Nie pomyliłem się. Według Garmina i funkcji autolap kręciłem:

9:07, 9:10, 9:13, 9:20, 9:25

trzy ostatnie rundy Garmin nie złapał pozycji i policzył 28:41. Na pewno końcówka była już słabsza, czułem zmęczenie, ale jakoś mocno nie obniżyłem tempa jazdy. Moja forma jest bardzo dobra jak na tą część sezonu i świetnie prognozuje przed przełajowymi zmaganiami.

Tak było kiedyś:

2009 Pierwsze trzy miejsca dla Bikewold.pl! Bartosz, Robert Banach i Krzysztof Krzywy. Większość wyścigu przejechałem na kole Bartosza. Forma taka sobie, tempo zdecydowanie niższe porównując dzisiejsze wyścigi. Podjazdy pokonywane na „Żółwiku”

2011 Pierwszy Bartosz, drugi Przemysław Ebertowski (King Oscar), trzeci Robert. Fajny wyścig, dużo zawodników na starcie. Bartosz nam odjechał, zdecydowanie wygrał. Drugi Ebert jechał niezagrożony. O trzecie miejsce trwała długo walka. Początek wyścigu był dla mnie fatalny- źle się czułem. W połowie „gonki” odżyłem i wywalczyłem 3 miejsce atakując z płyty 42 na 36 ostatni najbardziej wymagający podjazd.

2012 moc okrutna. Zdecydowanie wygrałem wyścig. Bartosz 2 miejsce Przemysław Ebertowski na 3 pozycji. Startowałem na szytkach Dugast które niosły mnie po błotnistych wzniesieniach w Matemblewie. Reszta zawodników biegała. Wjechałem wszystko. Wygrałem tez wyścig w 2010- nie mam z tego ścigu żadnego zdjęcia.

a tak jest dzisiaj

nie jest źle 😉

foto Tomek Ferenc