W miarę rozwoju umiejętności sportowych dochodzimy do punktu w którym posiadanie jednego roweru MTB w stajni zaczyna ograniczać postęp lub przestaje być tym czymś co oprócz treningu daje frajdę z jazdy. Kolarze górscy najczęściej jako drugi rower wybierają szosowy. Szosa to królowa kolarstwa i większość zawodników z różnych dyscyplin właśnie na szosie rozwija skrzydła i szlifuje najważniejsze cechy motoryczne. Kolejnym etapem jest posiadanie roweru „zimowego”  takiego z błotnikami dzięki któremu możemy kontynuować treningi w okresie kiedy sprzęt jest najbardziej obciążony poprzez jazdę w kiepskich warunkach. Na jednym rowerze ciężko to wszystko wykonać. Po pierwsze rower górski nie rozwija tak jak szosowy, po wtóre jeden sprzęt nie wytrzyma takiego obciążenia. Będzie zawodził a wizyty w serwisach wypadną w najmniej oczekiwanych momentach. Można się wkurzyć.  Obserwując zawodników, rynek rowerowy i sprzęt jaki oferują producenci doszedłem do wniosku, że warto rozważyć posiadanie dobrej treningówki MTB. Kiepska pogoda, straszny zgiełk w dzień powszedni , niesamowity ruch na drogach w ostatnich latach przyspieszyły moje rozważania na temat złożenia roweru treningowego MTB. Szosa w dzień powszedni w tak dużym mieście jakim jest Gdańsk nie jest łatwa do realizacji.

20160817 120554 resized

Ekonomia

Czy posiadanie dwóch rowerów  jest ekonomiczne? i tak i nie. Jednorazowo to większy wydatek i dodatkowe koszty utrzymania oraz organizacja miejsca na przechowywanie. Kiedy przeliczymy sobie koszt użycia wysokiej klasy roweru w ekstremalnie trudnych warunkach na zawodach czy treningach to okaże się, że są to drogie przejazdy. Kilka treningów czy maratonów w błocie na napędzie Eagle lub M9000 może zdrowo szarpnąć budżet kiedy będziemy chcieli doprowadzić rower do stanu wzorcowego. Przy zawodniczym używaniu napęd sezonu nie przetrwa. Będzie konieczność wymiany łożysk,  elementów napędu, serwisu zawieszania, wymiany linek i pewnie paru innych rzeczy co jest równe przynajmniej połowie kosztów związanych z zakupem roweru treningowego. Wychodzi na to, że zużycie roweru startowego w dwóch sezonach w 100% pokrywa koszt zakupu Treningówki. Jednakże używanie dwóch rowerów nie jest darmowe. Jeden i drugi będzie wymagał jakiegoś dofinansowania. Dużo mniejszego, ponieważ treningówka nie musi być wzorcowa, a „Startówka” powinna.

scottamerican

Gotowość startowa

Wielu z nas ciężko pracuje, stara się jak może żeby zorganizować czas na wyjazdy i treningi. Poświęca się dla rozwijania umiejętności sportowych. Rower nie może zawodzić. Cena roweru nie idzie w parze z jego wytrzymałością. To znaczy, że drogie rowery wymagają specjalnej opieki, częstszych serwisów i podstawowych umiejętności technicznych od użytkownika. Jeżeli są użytkowane mocno i często to ich gotowość startowa się obniża.

jedzenie1

Czas

Na dzień dzisiejszy to poważny argument. Wszyscy są zabiegani, pędzą w nieznane. Na co dzień same nerwowe sytuacje, pośpiech, gonitwa. Kiedy rower startowy jest zajechany trzeba go oddać do serwisu lub pogrzebać samemu o ile mamy czas i umiejętności. Nie zawsze są moce przerobowe, żeby dokonać jakiś napraw od ręki. Czasami coś strzeli i dłużej trzeba czekać na części zastępcze. A fajne i ciepłe dni uciekają, treningi uciekają, wolny czas trzeba zagospodarować w inny sposób. Tutaj rower drugi , treningowy, świetnie wypełnia nam tę lukę. Jest w gotowości do podjęcia zadań kiedy startówka czeka na dopieszczenie. Nie ma stresu, nie ma gonitwy, komfort.

trening-dwojkami

Strategia przygotowań

Tak jak napisałem na wstępie. W pewnym momencie zaczyna brakować innego roweru, innego bodźca treningowego. Najlepszą metodą jest realizacja zadań na szosie i dopracowanie szczegółów na rowerze startowym. W tym przypadku rower treningowy jest niepotrzebny chyba, że pogoda jest bardzo słaba, a cos tam na góralu trzeba pojechać. Jazda na szosie jest coraz trudniejsza. W tygodniu wolę pojechać do lasu niż pchać się na zatłoczone szosy i przepychać ze sfrustrowanymi kierowcami. Tutaj rower Treningowy świetnie się sprawdza.

andrzej podjazd

Szlifowanie techniki na rowerze startowym

To nie prawda, że z rowerem startowym trzeba się zżyć, poznać go, szlifować właśnie na nim najważniejsze przejazdy podczas treningów. Najważniejsze jest szlifowanie ciała, mięśni, głowy, a to można zrobić na prawie każdym rowerze. Gdyby wymieszać rowery wszystkim zawodnikom startującym na Pucharze Świata XCO to wyniki sportowe … byłyby takie same. Nino ogoliłby 6 edycji,  Maxime Marrote’a użądliła by pszczoła a Stephane Tempier jechałby z kierata. Oczywiście idealnie byłoby mieć dwa identyczne rowery o tej samej geometrii tylko na osprzęcie, ramie, widelcu niższej klasy, ale nie jest to tak ważne. Zmiany w ustawieniach w obrębie jakiegoś standardu nie mają większego wpływu na realizację zadań treningowych. Napisze tylko tyle, że zwycięzca TdP kiedyś wystartował na czas nie na swoim rowerze. Po prostu dobry zawodnik błyskawicznie dostosowuje się do innych ustawień. Dostosowuje prędkość do możliwości sprzętu. Na rundzie XC mógłbym na zmianę jechać na różnych rowerach podobnej klasy z różnymi systemami przerzutek, hamulców, opon. Na rowerach podobnej klasy moje czasy przejazdów byłby bardzo podobne. To tak samo jak z siodełkami. Większość siodełek mi odpowiada, rozróżniam dobre, bardzo dobre i super. Tyłek jest już przyzwyczajony do siedzenia a poza tym ja pracuje na nogach, siodełko to tylko podpora, nie kanapa. Nie zrozumcie mnie źle, dbanie o szczegóły jest ważne, ale ta kwestia nie może opętać nam umysłu.

historia14

Podsumowanie

Złożenie roweru treningowego w niektórych przypadkach wydaje się być wygodną i luksusową opcją, która nie powinna przysłaniać zdrowego podejścia do tematu i dokonania odpowiednich wyborów modeli treningowych. Do sportu trzeba podejść spokojnie, z dystansem, bez napinki, może czasem poczytać książkę ?