Artykuł, nad którym utknąłem na długie miesiące a zaraz będzie rok :-). Klient zadał mi trudne zadanie. Brałem udział w projekcie złożenia roweru z topowymi komponentami na taniej budżetowej ramie. Miałem przetestować rower i ocenić produkt, oraz porównać go do topowych modeli liderów branży rowerowej. Podzespoły kosztowały krocie, ale i tak sprzęt był tańszy od nowego markowego roweru na podobnych podzespołach o porównywalnym ciężarze własnym.

Szkieletem projektu była rama Flash Estoc Elite. Brzmi poważnie, ale to jeden z wielu produktów jakiejś dalekowschodniej manufaktury. Rama specjalnie niczym się nie wyróżnia. Jest klasyczna. Suport BB30, Stery trapezowe, chowane linki, jest  lekka. Uzbrojona W Sram XX1 Eagle, Rock Shox SID z tłumikiem Charger oraz koła na piastach DTswiss 240, szprychach Aerolite i obręczach Crest Mk3. Założone opony na mleku  Schwalbe Thunder Burt i komponenty karbonowe FSA.  Całość około 9.4 kg. Przepraszam, że nie pamiętam szczegółów technicznych, ale tu nie o to chodzi.

Rower jest bardzo lekki, ma super dynamiczne koła. Poprawną geometrię. Szybkie i sztywne oprzyrządowanie. Eagle wbija biegi precyzyjnie zawsze i wszędzie. SID działa spartańsko jak przystało na wyczynowy amortyzator. Rower dobrze jeździ i jeździ szybko.

Czy były jakieś minusy? Jeżeli porównamy ramę do wzorcowych konstrukcji to z pewnością brakuje jej flexu na tylnych widełkach. Rama jest sztywna ale nie ma w sobie tej aksamitnej płynności rozpraszającej drgania. Próbowałem uzyskać komfort poprzez montaż redukcji do sztycy 27,2 ale to nie było to co daje rama  w zaawansowanej technologii z aktywnym tyłem. Estoc też nie daje szybkiej odpowiedzi, „nie gada” ze mną. Nie przekazuje błyskawicznie informacji. Z lekkim opóźnieniem reaguje na zmiany. Uwaga! Jeżeli chodzi o czasy przejazdów na trasie wyścigów to są one identyczne z rowerami topowymi. Tutaj chodzi o jakość jazdy.

Można słuchać muzyki i słuchać muzyki. Niektórzy będą zadowoleni z poziomu głośności i mocnych basów. Coś tam szumi i jest ok. Taka grupa osób chce poczuć się lepiej, odprężyć, posłuchać jakiegoś ulubionego rytmu i nie skupia się na szczegółach. Kiedy mamy czas, mamy dobrą aparaturę, potrafimy się skoncentrować i odprężyć to dostrzeżemy różnice i nie trzeba być melomanem, wystarczy koncentracja i skupienie, no i klasowy produkt 😉 . W dobrym sprzęcie nagle pojawią się jakieś głosy i dźwięki, których wcześniej nie słyszeliśmy. Usłyszymy jakiś dzwoneczek w oddali jakiś instrument, zobaczymy przestrzeń, coś co podkreśli utwór i nada wyjątkowego odbioru. To są te różnice za które się płaci. Wszystko zależy od odbiorcy czy ma czas je dostrzec, bo większość potrafi.

Jeżeli naszym celem jest pojeżdżenie po fajnym terenie gdzie wysiłek fizyczny ma być odprężeniem i relaksem to taki Flash spełni w 100% swoją rolę.  Rower będzie tłem w realizacji tych celów tak jak muzyka radiowa w kuchni kiedy przygotowujemy obiad.

Jestem przekonany , że wiele osób potrafi dostrzec różnice, ale niewiele potrafi się skupić na wyczuciu ich podczas dynamicznej  jazdy lub podczas konfrontacji z przeciwnikami na zawodach. Często obserwuje samochody nauki jazdy. Instruktor próbuje nauczyć poruszania się w ruchu drogowym osoby, które nie potrafią jeździć samochodem. Kursanci skupiają się na tym, żeby wrzucić odpowiedni bieg, żeby samochód nie zgasł, nie widzą znaków, nie widzą świateł. Wytrawny kierowca podstawowe rzeczy wykonuje automatycznie, potrafi obserwować świat, rozkoszować się jazdą.  Lubi posłuchać dobrej muzyki  lub wsłuchać się w warkot każdego cylindra v6 i czeka na świst załączającej się turbiny. Żeby wydobyć to wnętrze z roweru trzeba dodatkowych pokładów energii, bo taka czynności może być/ jest męcząca. Z jednej strony organizm automatycznie wykonuje czynności szlifowane przez wiele tysięcy przejechanych kilometrów a z drugiej strony głowa i ciało musi cały czas przetwarzać informację przekazywanych przez sprzęt. To jest męczące, ale dające wiele satysfakcji. Taki właśnie  stan umysłu bardzo lubię. Taki w którym rower do mnie gada, a byle jaki tego nie potrafi. Żeby wyczuć smaczki potrzebne jest odpowiednie nastawienia i dobra forma. Czasami lubię po prostu popedałować i wtedy nie jest tak ważne na czym kręcę i jak mam skonfigurowany rower. Jakość sprzętu jest tłem dla mojej „wycieczki”.

Ok mamy to. Czy głównym czynnikiem który determinuje atrakcyjność roweru jest stosunek wagi do ceny oraz „dopasowanie”?

Lekki rower MTB 10.3-10.8 kg. w dobrych pieniądzach zaspokoi podstawowe potrzeby wynikające z uprawiania sportu w trybie amatorskim i zawodniczym.

Rower producenta X o wadze 10.0 kg pokona trasę z identyczną prędkością jak 10.0 kilogramowy rower firmy Y. Różnice które mogą powstać są bardziej zależne od nas niż od tego sprzętu. Jeżeli mamy podstawy i ochotę pieścić się wysoką rangą komponentów  to rynek wita nas z otwartymi ramionami. Inną kwestią jest fakt czy mamy umiejętności, czas i chęci  żeby z tej „jakości” korzystać. A może wcale nie trzeba korzystać, żeby mieć. Można mieć żeby poczuć się lepiej, żeby podkreślić swój statut społeczny, żeby zaszpanować, żeby czuć się bezpiecznie, żeby utożsamić się z grupą, żeby spełnić swoje młodzieńcze marzenia, żeby mieć sprzęt taki na którym jeździ Idol, żeby mieć coś co się podoba. Czynników jest wiele i oprócz czysto matematycznych wyliczeń do głosu dochodzą aspekty, które ciężko policzyć. Podobno to co ciężko policzyć ciężko też jest kontrolować, ale spece od marketingu wiedzą jak kontrolować nasze niekontrolowane zakupy 😉

Rower na ramie FLASH, był fajny projektem, dziękuję właścicielowi za udostępnienie sprzętu do jazdy a w szczególności dziękuję za skierowanie mnie na ciekawy tor przemyśleń …