Reforma w sporcie jak naciągnie ciut przy małej kołdry.

Ostatnio moją uwagą przykuł temat zmian wprowadzanych przez Ministerstwa Sportu i Turystyki dotyczących podziału budżetu i argumentacji tych ruchów. O wielkiej reformie tutaj nie ma mowy bo w zasadzie są to tylko cięcia,

mniejsze dla wyróżnionych, a większe dla sportów mniej potrzebnych gdzie finansowanie będzie równe zeru w niedalekiej przyszłości. Ministerstwo złożyło wyjaśnienie w którym pisze, że reforma dotyczy sportu wyczynowego, nie zaś sportu młodzieżowego czy powszechnego. Ministerstwo pisze, że takie działanie było spowodowane klęską na IO, słabym występem Polaków. W wielu przypadkach za taką sytuację obarcza się sztab szkoleniowy, za błędy w trakcie przygotowań. Gani się zawodników, za brak profesjonalizmu. Oskarża się Związki Sportowe, za wąską grupę wysokiej klasy zawodników, za wąską grupę wysoko wykwalifikowanych trenerów oraz za niski stopień wykorzystania nauki dla celów szkoleniowych. Po takich wyjaśnieniach wydaje mi się , że Ministerstwo jako główny cel swojej działalności wyznacza sobie jak największą liczbę medali na kolejnych Igrzyskach i jak najwięcej punktów w dyscyplinach olimpijskich, pragnie medali z Mistrzostw Świata i Europy. Mimo wytykania błędów sportowcom, tym ze sportów indywidualnych nic nie mówi o sportach zespołowych takich jak piłka nożna, która też jest objęta finansowaniem. W ogóle gry zespołowe są umieszczone w oddzielnym rozdziale tej reformy, której jeszcze raz przytoczę podkreślone przez Ministerstwo zdanie, reforma (podział kasy) dotyczy sportu wyczynowego (zdobywanie medali), nie zaś sportu młodzieżowego czy powszechnego. W dalszym wyjaśnieniu zasad dzielenia kasy Ministerstwo wyjaśnia, że piłka nożna, jako sport zespołowy jest finansowana ze środków ponieważ jest to m.in. sport powszechny. Jak widać nie jest do końca to wszystko przemyślane i uporządkowane i musi minąć jeszcze parę ładnych lat, aby cokolwiek się zmieniło. Dlaczego Ministerstwu zależy na tych medalach olimpijskich, dlaczego zależy na jak najwyższym miejscu w klasyfikacji narodów? Czy za to są jakieś dodatkowe pieniądze, czy tą klasyfikacją żyje cały naród polski? Nie sądzę. Po za tym sama idea rozgrywania igrzysk olimpijskich mija się z polskim celem. W Igrzyskach najważniejszą sprawą jest brać udział a nie zwyciężać, nie jest ważny tryumf, a zmagania z własnym organizmem. Igrzyska nowożytne nawiązują do tradycji starożytnych igrzysk greckich, gdzie obowiązywało szlachetne współzawodnictwo i braterstwo wszystkich narodów. Trochę się w naszych czasach pozmieniało, ale od czasu do czasu niektórzy przypominają sobie o co tam chodzi i nawiązując do tradycji wypuszczają na pożarcie współczesnym olimpijczykom jakiś początkujących sportowców pochodzących z krajów nikomu nie znanych. Tak było w Sydney, gdzie Eric Moussambani z Gwinei Równikowej, pseudonim Węgorz uzyskał czas dwa razy gorszy od najlepszych pływaków. Ten sportowiec w kolejnych latach poczynił ogromny postęp i bił kolejno rekordy życiowe. Niestety na kolejnych Igrzyskach już nie wystartował bo miał kłopoty z uzyskaniem wizy. Gdzie tutaj Idea Igrzyska, gdzie braterstwo narodów, gdzie zmagania i walka z własnym organizmem? Czy ten sympatyczny mieszkanie Afryki był tylko ciekawostką, osobą z której można było się pośmiać i przy okazji zarobić kilka zielonych?

Inną sprawa, pomijając najważniejsze wartości chyba nikomu już niepotrzebne, są liczby, matematyka czyli wielkość budżetu Ministerstwa Sportu. Polski Związek Kolarski ma otrzymać 6 milionów z małym haczykiem. W porównaniu do angielskiej federacji fundusze są skromne, ponieważ tam na przygotowania kolarzy do RIO przeznaczone jest 37 milionów funtów co daje średnio 45 milionów polskich złotych na rok. W dalszym dzieleniu już przez Związek Kolarski pomija się Maratończyków, ponieważ nie jest to dyscyplina olimpijska. To co, że uprawia ją 10000 osób w Polsce. Lepiej rozwijać konkurencje na torze, niszową ale olimpijską.  Polski Związek Golfa zostanie zasilony kwotą 130 tysięcy złotych czyli wartością dobrej klasy samochodu, ale nie luksusowego. Jeden taki golfista Rory McLlory podpisuje kontrakt z NIKE o wartości, w przeliczeniu na polskie, około 1 miliarda złotych. Triathlon na świecie przeżywa niesamowity rozkwit. Na IO w Londynie zgromadził największą liczbą widzów, około 750 tysięcy!!! Zgromadzeni widzowie przyszli pooglądać ludzi którzy w triathlonie są profesjonalistami, bo sami biegają, pływają i jeżdżą na rowerze. W Polsce Triathlon został zakwalifikowany do sportów o minimalnym znaczeniu (dotacja w 2012 roku 900 tysięcy złotych) i nie będzie finansowania w przyszłości. Wnioski wyciągnijcie sami, dla mnie to na odległość śmierdzi … Ministerstwo żąda od sportowców profesjonalizmu a samo jako Państwo popełnia amatorskie ruchy.

Jedyną fajną sprawą w tym całym zamieszaniu jest malutka kwota, nazwana rezerwą. O nią mogą się ubiegać ciekawe projekty, dobre programy, fajne inicjatywy. Szkoda, że to tylko 15 milionów i o tak mały kawałek suchego chleba tym małym przyjdzie powalczyć, duzi i wpływowi mają obiad (zupę z wkładką) podaną na tacy.

Robert Banach