Na ten wyścig wszyscy czekali. Kto zostanie królem pętli Reja? Mamy już rozwiązania we wszystkich kategoriach. Opisze mój start i rywalizację w M4. Nie mogłem kibicować i uczestniczyć od początku do końca na tej imprezie. To znaczy mogłem, ale nie chciałem bo bym dnia nie zapiął 😉

 

Pętla Reja to kultowa trasa w Trójmieście. Jest to jedyna pętla o 5 kilometrowej długości na której można szybko i w miarę bezpiecznie wykonać każdy rodzaj zaplanowanych treningów lub po prostu pojeździć. Reja to dwa podjazd-stromy i łagodny -wybór podjazdu zależy w którą stronę kręcimy okrążenia. Wyścigi zawsze są ze skrętami w prawo i podjazdem stromym. „Reja” ma długa tradycję. Systematycznie odbywały się tam regionalne zawody dla kolarzy licencjonowanych łącznie z Górskimi Mistrzostwami Okręgu.

Po pierwszym podjeździe. Z lewej niewyraźny Maciej Suchecki (Semeko Aquacentrum). Maciej najwięcej pracował żeby zespawać grupę.

Specjalnie na wyścig nie byłem przygotowany, ale 3 dniowy „obóz” – prezentacja rowerów Cannondale w niemieckiej miejscowości Heidelberg- spowodował, że do wyścigu podszedłem rozluźniony i wypoczęty. Najważniejsze to  dobre spanie i systematyczne posiłki. Noga dzisiaj była dobra.

Na wyścig miałem prostą taktykę. Przejechać bezpiecznie pierwsze okrążenia i w miarę wysoko zaczynać każdy podjazd. 

Pierwszy zjazd. Z lewej Dariusz Radny LUC CONECT RACING TEAM

Początek wyścigu nie jest bezpieczny. Jest wąsko, szybko a większość zawodników ma jeszcze spory zapas sił i ułańską fantazję. Wielkie podziękowania dla Macieja Swiniarskiego Bike U UP, że zrobił odrazu selekcję i nadał bardzo mocne tempo dzięki czemu peleton- przynajmniej czołówka- przejechała pierwszy zjazd bezpiecznie. Myślę, że większość dobrych zawodników miała taki plan, żeby mocno ruszyć, ja też byłem na to przygotowany. To się opłacało nawet kosztem, gorszego podjazdu, bezpieczeństwo to podstawa. Musiałem się wepchnąć w pierwszą linię od frontu, tutaj żartów nie ma.

Podjazd, jeszcze wszyscy oddychają nosem. Z prawej Jacek Jerzyna Vo2max MTB Team

Pierwszy podjazd był mocny. Na najtrudniejszym fragmencie poszła kontro. Jakub Ruciński rozpętał wojnę (na początku napisałem że to Tomek, ale po analizie Video dokładnie widać, kto zrobił „wyciągarę”). Momentalnie zaczęły się konkretne uderzenia. Jechałem swoje na każdy mocniejszy atak odbijałem i puszczałem chętnych do pogoni. Wiedziałem, że to się zjedzie i nie ma sensu się wycinać. Peleton się zjechał (tak jak myślałem) ale był już trochę poszatkowany a niektórzy zawodnicy mocno wycięci.

tu mi się najbardziej podobało. Gaz, gaz, gaz, hamowanie i gaz, redukcja, gaz i jestem z przodu.

Wysoko zaczynać każdy podjazd. Tam się fajnie bawiłem, lubię takie fragmenty, szybki zjazd, hamowanie, redukcja biegu i ogień. Za każdym razem na tym fragmencie zyskiwałem przynajmniej 20 metrów przechodząc z dalszej pozycji na 2-3 miejsce za zakrętem. Dzięki temu początek podjazdu jechałem w miarę swobodnie. Tam gdzie była przyducha lekko odbijałem do lewej przepuszczając innych zawodników i łapałem koło ostatniego. To dawało mi trochę ważnego czasu na złapanie oddechu i nie musiałem na siłę trzymać koła- a zapewniam że te 5 sekund za dużo spowodowałoby, że na szczycie moja noga by spuchła. Taktyka była super, tak przejechałem 4 okrążenia a z tyłu wióry. Szybko się peleton podzielił.

Po lewej Kraszkiewicz Olgierd, po mecie :” koła nie niosły”. z Prawej Tomasz Kaczorowki Przygotowujący się do ataku

Na końcówce 4 podjazdu bardzo mocno zakręcił Kaczorowki, zdecydowanie najmocniejszy zawodnik pod górkę. Na szczycie przeskoczył Krzysztof Krzywy (Nexus) i zaczęła się rzeźnia. Nie wytrzymałem tego ataku, koledzy się mocno tasowali a ja z 20 sekundową stratą próbowałem ich dogonić. Było po wyścigu. Towarzystwo musiałoby się rozjechać, a taki scenariusz na krótkim wyścigu był niemożliwy. W grupie jechał Jakub Ruciński (Bike U Up-Eurpell) a z tym kolegą nie ma remisowych kilometrów.

Ostatnie 3 okrążenia przejechałem sam w całkiem dobrym tempie. Goniąca grupa pościgowa mnie nie dopadła. Z przodu trwała walka o zwycięstwo. Trochę przeszkodzili dublowani zawodnicy, ale na kresce najszybszy okazał się Krzysztof Krzywy minimalnie wygrywając z Jakubem Rucińskim. Z większą strata na metę wjechał Tomek, dla którego to był dobry start i dobre wprowadzenie przed wyścigami w górach które są priorytetem w jego kalendarzu startowym. Całkiem fajnie pojechał Olgierd Kraszkiewicz Wysepka.pl– 4 na mecie. Olgierd po wyścigu wyruszył dokręcić do „stówki”. Zawodnik Wysepka.pl przygotowuję się do wyścigu szosowego Tatry Tour który odbędzie się już za tydzień. Dzisiejsza rajd z treningiem był dla niego ważną i udaną jednostką treningową. Na 5 miejscu Maciej Swiniarski– zawodnik który najwięcej dzisiaj pracował, wspólnie z Jakubem R.- brawo Bike U Up! Kończę wyścig na 6 dobrej pozycji. Jestem zadowolony i mega pozytywnie nastawiony do kolejnego tygodnia w pracy oraz udziału w  finałowym wyścigu XC na trasie „Abrahama”.

Te ładne zdjęcia Wykonał Tomek Ferenc, po raz kolejny, dziękuję.

Te gorsze z pokładu Cannondale CAAD12 😉