Coś do zjedzenia.

Jedzenie to energia. Energia potrzebna jest do życia. Jedzenie, które spożywamy dzieli się na: węglowodany, tłuszcze i białka. To każdy wie.

Węglowodany dzielą się na proste i złożone, białka na pełnowartościowe i te o niepełnej liczbie aminokwasów. Różnych podziałów jest więcej, ale przede wszystkim trzeba poznać główne trzy składniki o których wspomniałem i powtórzę: węglowodany, tłuszcze i białka. Białka i węglowodany wyzwalają podobną energię około 4 kcal, z tym że białka mają inną ważniejszą funkcje. Aminokwasy, z których białką są zbudowane, wykorzystywane są przez organizm do regeneracji i odbudowy zużywających się komórek a te wymiane sę 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Przy treningu, a trening to niszczenie organizmu, tego budulca (białek/aminokwasów) do odbudowy potrzeba więcej, codziennie. Tłuszcze są bardziej energetyczne, wytwarzają około 9 kcal, ale wolniej się spalają niż węglowodany. Kilo kaloria to właśnie ta energia, która potrzebna jest nam do pracy ale i do podtrzymania podstawowych funkcji życiowych. Każdy z nas ma sztywno ustaloną normę, zapotrzebowania dziennego. Nawet jak nic nie robi to „pali” kalorie. Dla zawodnika/kolarza o normalnej wadze podstawowe zapotrzebowanie dzienne na podstawowe funkcje życiowe wynosi około 1500 kcal. Ta wartość będzie się zmieniała w zależności od wagi osobnika. Dorosły człowiek o wadze 50 kg będzie tej podstawowej energii na przeżycie potrzebował około 1000 kcal, ale już ktoś, kto waży np.: 85 kilogramów będzie tej energii potrzebował około 2000 kcal. Każda dodatkowa praca będzie za sobą pociągała dodatkowe zapotrzebowanie na paliwo.

jedzenie1

To tak jak z samochodami. Niskiego ciężaru auto, 1300 kilogramów będzie potrzebowało mniej energii na rozpędzenie niż 2 tonowa limuzyna. Jak już obydwa samochody się rozpędzą do 80 km/h ich spalanie będzie się utrzymywało na równym poziomie odpowiednim dla tych dwóch jednostek. Tak jak dla dwóch dorosłych osób o różnej wadze, dla których zapotrzebowanie w podstawową energią potrzebną do życia będzie na dwóch różnych poziomach. Powracając do naszych samochodów małe auto przy 80 km/h będzie spalało 4 litry na 100 kilometrów, a limuzyna 8 litrów na 100 kilometrów. Kiedy obydwa samochody będą chciały przyspieszyć, konsumpcja na paliwo wzrośnie, tak jak u człowieka podczas wysiłku, zapotrzebowanie wzrasta na dodatkowe kalorie. Różnica pomiędzy samochodem a człowiekiem jest taka, a może nie do końca, że człowiek może magazynować paliwo czyli energię. To by wyglądało tak, jakby samochód miał dwa baki. Jeden, tankowany codziennie o pojemności 30 litrów i drugi zbiornik bez ograniczeń. Jeżeli auto nie wypalałoby dziennie tych 30 litrów to automatycznie paliwo będzie się przelewało do drugiego zbiornika. Ten będzie chłonął nadwyżkę paliwa jak gąbka, a człowiek będzie tył, po prostu. Ten drugi zbiornik cały czas będzie miał rezerwę w postaci 200 litrów. Komputer pokładowy będzie sterował autem tak, aby ta rezerwa 200 litrów nie była ruszana, ona musi wystarczyć na czarną godzinę, taką przez duże CZ.

Powracając do naszego organizmu. Trzeba go zrozumieć, żeby nauczyć się nim sterować. W matematyczny sposób łatwo można obliczyć, że 60 kilogramowy zawodnik przy 2 godzinach treningu dziennie i zajęciach biurowych w pracy będzie potrzebował 3000 kcal na ustabilizowane działanie, które będzie go rozwijało sportowo. To nie znaczy, że podany egzemplarz może raz dziennie zjeść 3000 kcal i będzie miał spokój na resztę dnia. Tak nie jest. Ze względu na ograniczenia żołądka i różne zapotrzebowanie na energię w ciągu dnia, to co się do niego dostaje w przeciągu kilku godzin ( w zależności od tego co zjemy) musi być gdzieś przeniesione, do spalania albo do magazynowania. Jeżeli nie ma wysiłku, nie ma pracy, to jest transportowane i odkładane w postaci tkanki tłuszczowej. Jeżeli to co zjedliśmy nie zaspokoi potrzeb organizmu, to ten będzie wyzwalał energię z magazynu, z tkanki tłuszczowej. Ale UWAGA, organizm nie jest skory do opróżnienia całych zasobów tłuszczyku. Ma swoją rezerwę, której nie będzie ruszał i będzie się bronił jak tylko potrafi przed pozbyciem się do końca tego co tak sobie skrupulatnie gromadził. Reakcja organizmu na deficytowe pokłady energii będzie się objawiał obniżeniem funkcji życiowych, metabolizm będzie zwalniał, serce będzie wolniej biło, będziemy się czuli zmęczeni i ospali. Jeżeli nie dostarcza się paliwa przed treningiem, to organizm trochę odda z tłuszczu (jeżeli ma duży zapas) i automatycznie zwolni metabolizm, żeby tego tłuszczu nie oddać za dużo. Jeżeli naprawdę go wkurzymy i nie będziemy dostarczać mu pożywienia to on powie tak. O Ty gnido, muszę się bronić! To co łaskawie mi wsypiesz do koryta to nie dam na regenerację i odbudowę glikogenu w mięśniach, tylko od razu dam na przyrost tkanki tłuszczowej żeby mieć zapas, mój zapas! Tak się dzieje jeżeli ktoś trenuje i mało je, albo je dużą porcję raz dziennie. Żeby oszukać łaskawy organizm, trzeba mu dostarczać paliwa systematycznie, wtedy on pomyśli. Jest dobrobyt, mam dobrego gospodarza, codziennie dostaje dobre paliwo to mogę podsypać trochę z tłuszczu bo wiem, że za chwilę będzie dostawa świeżutkiej porcji wyśmienitych węglowodanów z dodatkiem tłuszczyku i białeczka. Będzie MOC!

jedzenie2

Jedz systematycznie, jedz zdrowo, a będziesz PRO. Wycieniowany i silny nie jest ten kto mało je i dużo trenuje tylko ten co je odpowiednio i z głową.

Robert Banach