Kiedy zaczynałem uprawiać kolarstwo większość szosowców jeździła na osprzęcie Shimano i tak jest do dzisiaj. W połowie lat 90 widziałem rowery grupy Mróz na osprzęcie Sachs New Success. Niektórzy zawodnicy mieli podzespoły Campagnolo. Internetu nie było, katalogów nie było, informacji brakowało- dlatego wiadomości o osprzęcie były mocno ograniczone.

Nadal Shimano jest nr 1 na rynku. Firma Świetnie prosperuje, wytwarza nowe, ciekawe i bardzo dobre produkty, które są łatwo dostępne. Obsługa klienta na wysokim poziomie, rynek uporządkowany, aż chce się z nimi handlować. Campagnolo i Sram gorzej, dużo gorzej. Informacji brak, produktów brak, sieć dealerska nierozwinięta, dostępność produktów mocno ograniczona, rynek nieuporządkowany, dystrybucja rozwija się bocznymi kanałami- a podzespoły na pewno konkurencyjne i warte uwagi.

Moje zainteresowanie marką Campagnolo rozwinęlo się przez kontakt ze starszymi zawodnikami , którzy non stop o Campie mi opowiadali. Dla nich w latach 70′ i 80′ włoski osprzęt był synonimem wyczynowego sportu. Shimano i inne wynalazki w tamtym okresie były uważane za osprzęt turystyczny. Reprezentanci Polski jeździli na osprzęcie z napisem made in Italy i każdy chciał taki mieć, a zdobyć go było bardzo trudno. Tak powstała legenda kultowego osprzętu.

Na jakimś pierwszym kadrowym zgrupowaniu jeden ze starszych kolegów wcisnął mi historię, że biały smar Campagnolo jest zrobiony z pyłku który osadza się na skrzydełkach motyla. Jest doskonały i każdy element posmarowany tym smarem toczy się lekko i bez oporowo. To była kolejna opowieść, która na długo pozostała mi w głowie.

Będąc zawodnikiem tylko raz w swojej karierze miałem rower na włoskich akcesoriach. Był to krótki epizod z grupą CCC i rowerem marki Scapin. Niestety za dużo nie mogę napisać, bo wtedy rower był dla mnie narzędziem pracy i za bardzo nie przywiązywałem się do szczegółów. Scapin poza tym , że nie był lekki, to dobrze go wspominam. Najwyższej klasy ekwipunek Campagnolo Record działał bezawaryjnie.

po lewej Marcin Karczyński nr 22. Po prawej Robert Banach nr 19 rower Scapin na Campagnolo Record. Wyścig dookoła Macedonii 2000r. Foto Grzegorz Dziadowiec

Wśród mechaników powielała się taka opinia, że osprzęt Campagnolo służy dwa lata w zawodowej grupie, Shimano jest na sezon. W kolejnych latach trochę opinia o trwałości osprzętu Campagnolo przygasała.

Naszpikowany opowiadaniami o legendzie Campagnolo zacząłem od niedawna przyglądnąć się bliżej temu osprzętowi. Wcześniej już skompletowałem klasyczną szosę z 86 roku na sportowej nie wyczynowej grupie Campagnolo Triomphe. Jakość i trwałość podzespołów powala.

Niedawno zamontowałem nowoczesną grupę Campagnolo Potenza do szosowego roweru wielozadaniowego. Chciałem mieć coś włoskiego w rowerze, który będę użytkował na co dzień. Potenza to taki odpowiednik Shimano 105 lub Sram Rival. To ekonomiczna grupa technologicznie oparta na topowych elementach.

Chciałem napisac że ocena napędu jest zbędna bo zostanie ona przysłonięta historią i tym jaki wpływ wywarła na sportowców- Będzie nieobiektywna. Spróbuje się skoncentrować i opisać osprzęt tak jak czuje bez wcześniejszych opinii.

Klamkomanetki mają dwie dźwignie wyraźne oddzielone. Jedna towarzyszy dźwigni zaciskającej szczękę hamulcową i uruchamiamy ją palcem wskazującym a druga schowana jest od wewnętrznej strony i obsługujemy ją kciukiem. Zmieniając biegi nie można się pomylić. System jest prosty i intuicyjny. Fajnie zmienia się biegi w pozycji „sprint”. Wystarczy delikatnie kciukiem uruchomić dźwignie aby zwolnić napięcie przerzutki. Takie samo położenie wykorzystuje elektroniczne Shimano w Sprint Shiftach – dodatkowym przyciskom umiejscowionym pod owijką a wykorzystywanych m.in. przez zawodników specjalizujących się w wygrywaniu na ostatnich metrach wyścigu.

Klamki są filigranowe charakterne o wyraźnym ostrym kształcie. Trzeba dobrze je ustawić, dopasować się. Jedyne co mi przeszkadza w klamkomanetkach Potenza to, że dźwignia zmieniająca bieg w górę nie ma wyraźnie zaznaczonego momentu załączania kolejnej zębatki. Trzeba wykonywać wrzutkę przechylając dźwignię ciut dalej  na tempo 1.25. Klamki tez nie mają ustawienia położenia dźwigni. Czasami trzeba pokombinować w ustawieniach i niestosować kierownic o bardzo płytkim gięciu (compact) bo krótkie palce mogą nie sięgnąć do dźwigni w pozycji Sprint.

Tylna przerzutka duża o gigantycznej szerokości wózka. Może się podobać lub nie. Słabo wygląda ten plastik ULTRA-LIGHT TECHNOPOLYMER REINFORCED  WITH CARBON FIBRE . W srebrnej odmianie grupy Potenza  plastik jest jeszcze bardziej widoczny- nie podoba mi się to. Przerzutka waży według katalogu 209 gramów (krótki wózek). Jest ciut mniej od Sh-105 (234 ) i odrobinę więcej od Sh-Ultegra (195). Ustawienie przerzutki nie jest łatwe. Aparat ma dwie śruby regulujące prawidłową odległość górnego kółeczka od ząbków kasety. Czasami może to być niejasne i użytkownik może mieć problemy ze zmianą biegów.

Przednia przerzutka ma charakterystyczne długie ramię dźwigni. Przerzutka działa pewnie, liniowo. Nie trzeba regulować pozycji przerzutki na dużej tarczy. Łańcuch nie ociera o prowadnicę przerzutki na skrajnych przełożeniach tylnej kasety.

Hamulce działają dobrze, są mocne. Moc jest ciut mniejsza niż w Shimano i Sram ale wystarczająca aby kontrolować prędkość roweru na zjazdach. Nowe szufladki na wkłady hamulcowe są zabezpieczone na śrubę- nie tak jak w starszych wersjach na wcisk lub blaszkę. To ułatwienie dla użytkownika.

Jestem zadowolony jak na razie z działania grupy. Nie mam większych uwag. Wybór pomiędzy Shimano, Sram a Campagnolo jest tematem rzeką i zależy przede wszystkim od indywidualnego podejścia do tematu. Każdy z producentów oferuje osprzęt podobnej klasy o podobnych parametrach. Do każdego systemu zmiany można się przyzwyczaić i go zaakceptować. Jeżeli chcemy szukać niedoskonałości to na pewno je znajdziemy.

Campagnolo to firma która  jest mocnym filarem na rynku. Zapisała się w historii kolarstwa, miała swoją złotą erę. Ostatnio trochę przygasła, nie udało się jej wejść na rynek  rowerów terenowych. Teraz po cichu próbuje się odrodzić i wchodzi na rynek z dwunastorzędowym napędem do szosy (słyszałeś/aś ?). Ciężko sobie wyobrazić, żeby w obecnych czasach jakiś inny produkt wywarł takie wrażenie jak kiedyś wypracowało sobie Campagnolo.