Bike fitting całkowicie obnaża kolarza. Bezczelnie wyłapuje słabości i nazywa je po imieniu. Ale diagnoza problemów to jedno, a inną sprawą jest co z tym fantem zrobimy. No i po co będziemy dłubać przy ustawieniu pozycji? Odpowiedź na to ostatnie pytanie jest prozaiczna – chcemy zwiększyć komfort i poprawić efektywność pracy kolarza o 1, 2 a może i 10%. Ale do rzeczy. Dzisiejszą „ofiarą” w studio VeloLAB był Bartosz Banach, zawodnik który przez niemal 16 lat swojej kolarskiej kariery dał się poznać z najlepszej strony, zostając jednym z czołowych zawodników polskiego peletonu.

 

Kolarstwo. Płynne pociągnięcia nogami w równej kadencji rytmicznie bujają rowerem. Górne partie ciała próbują utrzymać ten taniec w ryzach. Kwintesencja symetrii. Wydaje się więc, że równie symetryczny powinien być jeździec. Czy tak jest? Nie do końca. Każdy z nas jest trochę niesymetryczny – np. jedną kończynę ma dłuższą niż jej „vis-a-vis” po drugiej stronie ciała. Jak jest w przypadku Bartka? Czas na ocenę anatomiczną, która da nam pełniejszy obraz. Zakładam biały kitel. Bartosz na baczność!

 

1. Od razu w oczy rzuca się prawy bark, który jest wyraźnie niżej niż lewy, ale to żadne zaskoczenie, gdyż jak każdy szanujący się kolarz Bartosz też miał pogruchotany obojczyk.

2. Spacer w miejscu z zamkniętymi oczami przy zgięciu bocznym głowy pozwala szybko sprawdzić czy nie ma nieoczekiwanych efektów od asymetrii napięć mięśni podpotylicznych. Jak to stwierdzić. Sprawdzam, jak bardzo ciało badanego obraca się w prawo lub w lewo. U Bartka zastrzeżeń brak, można przejść dalej.

3. Kolejne testy dotyczą kości miednicy. Trzy różne testy na funkcjonalną długość kończyn powinny wystarczyć, aby wyjaśnić opadającą prawą część miednicy. Niczym Sherlock Holmes używam dedukcji i stawiam diagnozę: w przypadku Bartka winne całemu zamieszaniu jest wysklepienie prawego stawu skokowego i w efekcie pozorne skrócenie piszczeli. Wyjścia są dwa: albo szybka operacja i korekty (brrrr), albo po prostu kliny i lepsze wkładki w butach.

 

4. Następnie sprawdzamy elastyczność kolarza. Mógłbym w tym momencie zarzucić Was wyliczeniami, cyferkami i kątami zgięcia w poszczególnych stawach, ale nie będę sadystą. Powyższa powtórka z anatomii wystarczy. Podsumowując ten etap napiszę tylko, że Bartosz z gimnastyki z pewnością dostałby pięć. Doszliśmy do wspólnego wniosku, że gorsza elastyczność tylnych mięśni uda nie zagra wspólnie z mocno uniesionym siodłem, co dawało by gorsze efekty podczas prostowania nogi. Dzięki dokładnym pomiarom ustaliliśmy natomiast minimum do którego możemy zejść z pozycją tułowia. Wydłużona sylwetka na rowerze pozwala delikatnie obniżyć pozycję tułowia, pamiętając oczywiście o optymalnej pracy stawu biodrowego. Wyliczenia pozwoliły ustabilizować pozycję na rowerze, Bartosz teraz będzie mniej się „bujał” przez co zyska z pewnością kilka wat.

5. Kolejne do odhaczenia są testy dynamiczne. Wstępne pomiary zasygnalizowały mi, iż jedna z jego kończyn jest o około 10% silniejsza. Dla potwierdzenia wykonamy test w fotelu izokinetycznym, 30 powtórzeń do maksymalnego wyprostu pokazały czarno na białym czystą siłę. Potwierdziło się wcześniejsze ustalenie o różnicy w sile obu nóg, ale test pokazał też, że mięśnie Bartosza ledwo się podmęczyły, chociaż ludziom pracującym piętro niżej tynk sypał się na głowę.

Ale koniec tego badania w sterylnym fartuchu, czas na rower! Bartek siada na szosę, ja naklejam markery i ustawiam na kokpicie 200 wat.

 

{gallery}BARTOSZ/bike_fitting/bf1{/gallery}

 

Nisko ustawione siodło, kolana pracują w zakresie ruchu do 42 stopni zgięcia, nie powinno być sporo wyżej, plecy proste i wyciągnięte na długiej ramie. Wygląda to dobrze, korzystny dla Bartka wariant to duża odległość i mała różnica w wysokości między siodłem i kierownicą. Schodzimy niżej i zabieramy się za ustawienie bloków. Szybki obrys stopy, kilka znaczników, podoskop i wnioski nasuwają się same. Jesteśmy o 3mm za nisko. Tylko o trzy i aż o 3 mm. Przesunięcie bloków do przodu zmieni odczuwalną wysokość siodełka. Sztyca wędruje kilka milimetrów wyżej i jest już prawie dobrze. Ale to „prawie” robi różnicę. Tuning trwa dalej: przesuwamy jeszcze kilka milimetrów siodło do przodu; robimy też kolejną korektę pozycji bloków dodając klin, dzięki czemu stopa zbliżona do korby poprawia znacznie pracę w stawie biodrowym i kolanowym. Bartosz ma już powoli dość, a milimetrowe poprawki zaczynają być irytujące, ale właśnie po to tu jesteśmy. Lekkie przesunięcie bloku w kierunku dużego palca zmniejsza rotacje piszczeli. Teraz będzie w sam raz!

 

{gallery}BARTOSZ/bike_fitting/bf2{/gallery}

 

Ponownie chwytam za kamerę, analiza pokazuje różnicę o 2 stopnie na korzyść wyprostowania nogi, przy praktycznie nie widocznej zmianie pracy kolana. Idealnie! Wy w kilka minut ogarniacie wzrokiem te kilka linijek tekstu, a nam pomiary zajęły ponad 4 godziny! Zostały jeszcze buty do koronnej dyscypliny Bartosza czyli MTB. Biorę do ręki buty mistrza i co!? Bartek sam odczuwał potrzebę korekt i w butach MTB zastosował samorobne kliny z puszek 🙂. Wymieniam kliny i podklejam wkładki kilkoma warstwami sztywnej taśmy. Po co takie zabiegi? Pozwala to na uniesienie brzegu przyśrodkowego stopy korygując tym samym mechanikę pracy stawu zarówno kolanowego w którym kolano mniej schodzi do środka jak i biodrowego co pozwala na wyrównanie pracy miednicy.

Podsumowując, badanie Bartka było przyjemnością. Wiedział dokładnie o co chodzi i po co wprowadzane są zmiany. Szybko dochodziliśmy do porozumienia.

Po tygodniowym okresie „jazdy próbnej” Bartosz przejechał 10h na rowerze szosowym i 5h na rowerze górskim. Podczas pierwszych godzin odczuwał dyskomfort, ale przyzwyczaił się do pozycji, stała się dla niego normalna i przy tej pozycji zostanie. Czy podniesie to jego poziom sportowy? Na pewno pozwoli wygenerować więcej siły przy większym komforcie pracy, a na takim poziomie nawet 1% ma znaczenie!

Łukasz Szczęsny, Mateusz Zdanowicz