Po dwóch edycjach jesiennej serii MTB Garmin drużyna BST utrzymuje 3 pozycję w klasyfikacji generalnej. Zmodyfikowana trasa w Stężycy zyskała kilka bardzo ciekawych i selektywnych odcinków. Opady deszczu zmniejszyły zdecydowanie przyczepność na technicznych szlakach. Trzeba było zachować ostrożność i wbić się w odpowiedni tor zjazdu balansując na granicy przyczepności. Poniżej zestawy opon i zastosowane ciśnienie naszej załogi oraz najtrudniejsze fragmenty trasy/wyścigu.

Jakub Solarski. Opony Wolfpack Race 2.25,  ciśnienie P 1.4, T 1.6  bara

Pamiętam początek wyścigu, nie sam start bo ten był niezły jak na mnie, tylko 4-5 km kiedy musiałem trochę wyluzować i puścić koło grupki z którą chciałem jechać. Nie wynikało to z trudności trasy tylko raczej z mojej obecnej słabszej dyspozycji. Dalsza część wyścigu szła już dobrze, trasa bardzo fajna.

Marek Bielowicz. Opony Vittoria Barzo 2.25,  Ciśnienie P/T 1.17 bara.

Najgorszym i najcięższym momentem wyścigu był dla mnie start. Nogi się paliły, oddech był ciężki co utrudniało jazdę.  Rywale szybko mnie wyprzedzili. Jednak po pierwszym uderzeniu i lekkim rozluźnieniu nogi odzyskałem oddech i zacząłem odrabiać utracone wcześniej sekundy. Atakowałem i szybko dogoniłem grupę w której planowałem jechać.  Od tej pory wyścig był już bardzo przyjemny, czułem się mocno a jazda sprawiała mi frajdę.

Piotr Przestrzelski. Opony Vittoria Barzo 2.25,  Ciśnienie P 1.2, T 1.25 bara

Dla mnie najtrudniejszy był 15 km trasy kiedy wyprzedził mnie Filip Potrykus.  Pojechałem chwilę na jego kole. Zbliżaliśmy się do trudnego fragmentu technicznego z  największą kałużą na trasie. Filip ciął prosto przez to bagno, ja za nim. On przejechał, mnie zassało. Cały napęd w błocie zaczął rzęzić jak wściekły. Wybiło mnie to z rytmu i ciężko się już jechało. Przy bufecie chwyciłem butelką wody i w locie oczyściłem napęd, żarło zdecydowanie lepiej.

Mirosław Ziółkowski. Opony Vittoria Barzo 2.25, Ciśnienie P/T 1.7 bara.

Początek wyścigu od startu był najtrudniejszy. Stałem w 2 linii. Byłem przyblokowany i na dodatek w momencie naciśnięciu but wypiął się z pedału. Udało się bez wywrotki. Zaczęła się gonitwa za Rondziem i Galiną. Tętna nie starczyło.

Patryk Galiński. Opony Vittoria Barzo 2.25, Ciśnienie P/T 2.0 bara.

Gleba na 5 km, wybicie z rytmu oraz zjazd w błocie po którym stało się oczywiste, że 2 bary ciśnienia w kołach to za dużo. Musiałem się zatrzymać i zjechać z wartością do właściwego poziomu.

Marcin Sykuła. Opony Maxxis Ardent Race/ Ikon 2.20, Ciśnienie P/T 1.7 bara

Start był dość ostry. Po około 5 km zaczął się najtrudniejszy moment, największy kryzys. Trzeba było oddać zaciągnięty dług. Chwila odpoczynku wystarczyła żeby wejść na prawidłowe obroty i kontynuować dalszą rywalizacją w odpowiednim rytmie.

Jakub Sykuła. Opony Schwalbe Racing Ray/ Racing Ralph 2.2, Ciśnienie  P/T 1.5 bara

Najtrudniejszym fragmentem trasy był stromy podjazd pomiędzy domkami. Ten podjazd był poprzedzony dość długim i łatwym odcinkiem na którym się odpoczywało. Zmiana tempa była dla mnie trudna, no i ten piach w połowie podjazdu. Kolejne odcinki przyjemniejsze a techniczne zjazdy w błocie bajeczne. Te odcinki powtórzyłbym jeszcze raz.

Radek Hermaszewski. Opony Vittoria Barzo 2.25, Ciśnienie P/T 1.5 bara.

Motorem do jeszcze większej mobilizacji podczas wyścigu jest rywalizacja klubowa. Kiedy dogonił mnie Marcin, zaczęła się prawdziwa rzeź. Wspólnie pokonywaliśmy dalszą część trasy a utrzymanie koła było największym wyzwaniem.

Tomasz Tymiński. Opony Wolfpack Cross/Race 2.25, Ciśnienie  P 1.25,  T 1.3 bara.

Pierwsze kilometry. Wysokie tętno, nogi miękkie.  Dokuczała stłuczona łydka na każdym wertepie (kontuzja po Wejherowie). Po około 17 kilometrze nowo odkryte tereny wyczerpały mnie doszczętnie, drugie okrążenie to nawet nie pamiętam 😉.

Wychodzi na to, że najtrudniejszym elementem nie tylko tego wyścigu jest moment startu i walka o pozycję. Jest to stały element gry, który trzeba szlifować na treningach. Rozwijanie tej cechy na wyścigu jest niewystarczające. Trzeba też pamiętać, że każdy zawodnik stresuje się przed startem, jedni mniej inni więcej. Moment niepewności i ekscytacji  jest potrzebny, bez tego zawody nie miałyby sensu. Emocje trzeba poznać i nauczyć się nimi sterować tak żeby przynosiły odpowiedni rezultat. Jest to praca wewnętrzna z własnymi myślami, ból trzeba zaakceptować bo po nim często przychodzi zadowolenie i satysfakcja z jazdy. 

Zdjęcia: Tomek Ferenc

Przygotowanie materiału: Marcin i Jakub Sykuła