Garmin MTB Series z edycją w Gdańsku rozpoczął na dobre rywalizację najlepszych zawodników Polski Północnej.  Wcześniej mieliśmy kilka startów, ale ze względu na pogodę i różne etapy przygotowań  nie zebrały one na starcie śmietanki pomorskiego kolarstwa górskiego. W tym sezonie mamy bardzo mocny skład w pierwszym sektorze i dużo startów. Jednym słowem emocji nie zabraknie. Jak zawsze wysoki poziom będą wyznaczali Andrzej Kaiser, Michał Bogdziewicz i Krzysztof Krzywy. Super, że duet Petka-Rzeszutek reprezentujący Lew Lębork znaleźli wsparcie i mogą się rozwijać. Bardzo ładnie przepracowali etap przygotowań i mocnym akcentem rozpoczęli sezon. A może być jeszcze lepiej. Do rywalizacji powrócił dzisiejszy zwycięzca Tomek Repiński. Wspólnie z Łukaszem Derheldem i starym-nowym zawodnikiem Przemysławem Ebertowskim mogą mieszać i rozdawać karty w kolejnych zawodach. W dobrej formie jest również Daniel Majkowski. Zawodnik, który się nie poddaje, nie zwalnia tempa. Pracuje ciężko i na pewno to zaowocuje, wcześniej czy później, nie ma bata. Jest też kilku zawodników, którzy pretendują do tych z pierwszego garnituru. Dziś świetnie zaprezentował się Arkadiusz Zarzycki Apteka Gemin Team jadąc bardzo ładny wyścig. Trochę zabrakło wytrzymałości na koniec ale i tak jest duża moc i wyraźny postęp. Tak samo dobrze kręci Paweł Gołębicki Torus Team i Michał Różański Trigar MTB Team. Zapowiada się świetna wymiana ciosów.

Bartosz Banach dzisiaj na trzecim miejscu. Bartosz może nie będzie zbyt często startował na zawodach MTB ale jeszcze kilka razy go zobaczymy. Dzisiaj Bartosz pojechał ładnie, jest zadowolony ze swojego występu, choć nie uniknął  kilku błędów.  Na początku mocno pracował Przemek Ebertowski. Tempo które nadawał Zawodnik ASE Trek Gdynia było wysokie, usypiające czujność najlepszych. Bartek przegapił moment w którym poszedł atak. Tam gdzie było zwalone drzewo i podbieg nastąpiło podkręcenie obrotów. Ktoś puścił koło, stawka się rozerwała. Nasz Triathlonista musiał gonić prowadzącą trójkę Repiński, Kaiser i Rzeszutek do 18 kilometra trasy. Jak ich dopadał, tempo się ustabilizowała i czwórka zawodników wspólnie podążała do mety. Na samym końcu mieliśmy dość trudny i ciekawy finisz.

Tomek bardzo dobrze przeprowadził atak tuż przed wjazdem w ostatni zakręt. Zdobył 2 metrową przewagę i bez większych nacisków dokręcił jeszcze kilka metrów do mety. Bartek poszedł zbyt szerokim łukiem. Wykorzystał to Piotr Rzeszutek i przycinając zakręt po wewnętrznej wjechał na 2 miejsce. Dla zawodnika  Lew Lębork to świetna pozycja do ataku na kolejnych zawodach. Andrzej Kaiser spokojnie wjechał na 4 miejscu. W kolejnym tygodniu startuje w Kaczmarek Electic MTB.

Mój udział do dzisiejszego poranka stał pod znakiem zapytania. Przeszło dwa tygodnie nieplanowanej  przerwy z chorobą dało się we znaki. Bez sił stanąłem na starcie. Jechał swój plan, czyli mocno, równo, jedna runda. Bez forsowania się, bez przyspieszania. Chciałem zobaczyć z jakiego miejsca startuje i co muszę teraz zrobić, żeby z tygodnia na tydzień być lepszym bo forma przed chorobą była całkiem przyzwoita.

Dzisiaj, na jednej rundzie zanotowałem NP 250 wat ze średniego HR 164. Nie chciałem mocniej obciążać serca. Wartość bardzo niska. Taką moc wcześniej generowałem jadąc poniżej 150 hr. Na kolejnych startach będzie lepiej a dzisiejsze wyniki i uzyskane wartości pomogą w dawkowaniu obciążenia na kolejnych treningach. Startowałem na rowerze treningowym. Całkiem niezły sprzęt choć do startówki trochę mu brakuje. Na pewno da się na napędzie 2×10 pojechać dobry wyścig. Mleko Trezado w oponach Continental  RaceSport spisało się bezbłędnie. Jestem bardzo zadowolony z nowego patentu. Mam takie mini rogi kierownicy tuż przy klamce. Testowałem ten pomysł w zimę na długich „oldschoolowych” rogach. Teraz dopracowałem patent bo udało mi się zakupić docelowy produkt.

Odpoczywam i od jutra wracam do sportowej roboty. Dziś jeszcze kilka pompek i rolowanie nóżek. Do zobaczenia!