Większość zawodników nie lubi jeździć na rowerze szosowym kiedy wieje mocny wiatr. Przed blokiem miałem taki krzak-sygnalizator. Zawsze przed treningiem spoglądałem przez okno, żeby sprawdzić jak krzak się wygina i kręciłem nosem kiedy łamał się w pół. Tata się ze mnie śmiał, kiedy co chwila spoglądałem przez okno. Strasznie mnie irytowała jazda w takich warunkach. Teraz to się zmieniło i to dość mocno. Wiatry nie przeszkadzają mi w jeździe na rowerze, a startując na amatorskich wyścigach szosowych, jestem wręcz zniesmaczony, kiedy nie wieje. Wyścig jest nudniejszy. Wiatry i ranty lubię bardzo nawet jak nie jestem w formie. Dość często spotykam wśród początkujących zawodników to samo zachowanie jakie przerabiałem kilkanaście lat temu. Rozumiem, że wiatry mogą denerwować i już wyjaśniam jak można się przełamać i polubić rantowanie. Każdy zawodnik ma pewien wzorzec. Najprostszy jest taki, że pod górkę jest ciężko a z górki jest łatwo. Na podjeździe trzeba się zaangażować, a na zjeździe można odpocząć. Płaskie odcinki też mają swój wzorzec, który zawarty jest w określonym dla każdego zakresie średniej prędkości. Dla średnio zawansowanego zawodnika są to wartości pomiędzy 27 a 32 km/h. Realizacja zadania w takich  prędkościach daje poczucie dobrze wykonanego zadania.

Gorzej jest jak nie potrafimy zmieścić się w sztucznie ustalonych normach. A co jak odwrócimy hierarchię, z górki szybko i z dużym obciążeniem, pod górkę wolno i lekko. Ej przecież w rowerze są przerzutki! No właśnie wszystko jest w naszej w głowie. Trzeba zaakceptować warunki i dostosować prędkość. Jeżeli pod wiatr będziemy chcieli jechać 30 km/h to faktycznie może być cięzko i nieprzyjemnie, ale jak zaakceptujemy niższe prędkości to trening lub jazda może być taka sama jak każda inna w sprzyjających warunkach. Wiatry można świetnie wykorzystać do celów treningowych, powiem więcej, wiatry otwierają nowe możliwości wykorzystania naturalnych warunków do rozwijania konkretnych cech motorycznych. Czasami ciężko to wytłumaczyć, każdy musi doświadczyć to na własnej skórze. Na pewno zawodnik, który potrafi wyjść po za zakres standardów, potrafi jechać wolno pod górę a szybko na zjeździe lub odwrotnie, jest na wysokim etapie wyszkolenia mentalnego. Zamiast doświadczać tego co wiedzą objeżdżeni zawodnicy, warto już teraz polubić wiatr.  Trzeba starać się dopasować prędkość i własne możliwości, które mogą odbiegać od wzorca mocno zagnieżdżonego  w naszej głowie. Lekka głowa, mocne nogi !