Autor: Bartosz Banach

Ironman 70.3 w Gdyni

Moja druga impreza w tym roku z cyklu Ironman 70.3 i zarazem najważniejszy start w sezonie, do którego przygotowania trwały długo. Między innymi spędziłem przed startem trzy tygodnie we włoskim Livigno, ale o tym w osobnym artykule. Start zaplanowany był na godzinę 8 rano, więc pobudka i śniadanie już o 5:30. Wstawanie o tak wczesnej porze i przejście od razu na najwyższe obroty jest dla mnie męczarnią, więc wiedziałem, że mogę mieć z tym problem, dlatego na tydzień przed startem wstawałem codziennie o 5:30, a o 8:00 rozpoczynałem trening. Chciałem w ten sposób przystosować organizm do wczesnych godzin porannych,...

Czytaj więcej

Debiut w Xterra czyli Crosstriathlon we Francji.

Moim ostatnim zaplanowanym startem przed Ironmanem w Gdyni był crosstriathlon Xterra France w Xonrupt, miejscowości położonej 800m. n.p.m.   Start wyścigu zaplanowany był na godzinę 14:00. Nie lubię tak późno rozpoczynających się wyścigów, ale nie pozostaje mi nic innego, jak tylko czekać. W tym czasie mogę jedynie leżeć i odpowiednio zjeść, w moim przypadku były to 2 posiłki wysoko węglowodanowe o  godzinie 8:00 i 11:00. Do strefy zmian rowery można było wprowadzać  półtorej godziny przed startem, więc z niczym nie musiałem się spieszyć. Temperatura tego dnia wynosiła 19-20 stopni, dla mnie idealnie, ponieważ nie przepadam za upałami podczas wyścigu....

Czytaj więcej

Triathlon bez pływania – IRONMAN 70.3 Aix en Provence

W minioną niedzielę nadszedł wreszcie czas na pierwszy, tak długo wyczekiwany przeze mnie triathlon. Według mnie najbardziej prestiżowy Ironman 70.3 w Europie. Głównie ze względu na liczbę zawodników – 66 PROSÓW, wymagającą trasę oraz to, że to pierwszy triathlon z tej serii w tym roku.     PodróżZ Gdańska do Aix en Provance jest 2000 km. Udało mi się znacznie skrócić podróż samochodem, dzięki mojemu szwagrowi, który przywiózł mi auto do Frankfurtu, a ja przyleciałem tam samolotem, dzięki temu miałem połowę trasy za sobą i do celu zostało mi 1000 km. Podróż tę podzieliłem jeszcze na połowę, ponieważ nocowałem u...

Czytaj więcej

Triathlony i lokalne MTB, czyli plany na sezon 2016!

Wiele osób zadaje mi pytanie dlaczego TRIATHLON i co dalej z MTB? O triathlonie myślałem już od dłuższego czasu i wiedziałem, że napewno kiedyś spróbuję swoich sił w tym kierunku, jednak nie spodziewałem się, że tak szybko to nastąpi. Zainspirował mnie wyścig Herbalife (na dystansie 1/2 Ironman) w Gdynia w 2014 roku, jeszcze w roli kibica. Tłumy ludzi, super oprawa i genialna atmosfera, to wtedy pojawiły się pierwsze myśli, że sezon 2015 poświecę również triathlonom. Sprawdziłem wyniki i orientacyjnie porównałem swoje czasy. Wskoczyłem do basenu i od razu wykręciłem 33min na 1900m, potem przebiegłem 21,5 km w 1h35min. Bez rewelacji,...

Czytaj więcej

Zgrupowanie na patencie, ostatnie szlify i pamiętniki z waka… yyy zgrupowania. Czyli sezon już tuż tuż!

Moje przygotowania do sezonu od lat w czasie zimy obierają bardziej ciepły południowy charakter. Odwiedzałem już różne miejscówki treningowe, sprawdzałem trendy i poniekąd zwiedzałem świat, wiem jednak że ostatnie szlify przed sezonem najlepiej przeprowadzić w pewnym, sprawdzonym miejscu. Nie możemy być wówczas zaskakiwani, a znajomość lokalnych tras powinna pozwalać nam komfortowo planować treningi doskonale wiedząc co i gdzie nas spotka oraz ile czasu potrzebujemy na daną trasę. Tak się składa, że od kilku dobych lat moją pewną i stałą bazą na takie treningi jest Hiszpańskie Lloret de Mar i równie gościnny Hotel Samba który oferuje mi wszystko czego potrzebuję....

Czytaj więcej

Kąpiel z rybkami, bieganie po wulkanie, i huragany na Lanzarote.

Będąc sportowcem mam niesamowitą okazję zwiedzać świat i poznawać coraz to nowe miejsca, w tym roku kierunek pierwsze zgrupowania obrany został na jedną z siedmiu Wysp Kanaryjskich czyli Lanzarote. Dwa tygodnie pełnego słońca w kameralnym gronie, pozwoliły w pełni się skupić na postawionych wcześniej zadaniach. Na Lanzarote byłem po raz pierwszy, wcześniej sprawdzone informacje o wietrznej pogodzie szybko się potwierdziły. Szczęśliwie Playa Blanca gdzie mieszkałem zlokalizowana była na południowym krańcu wyspy, tak więc każdy trening zaczynałem pod wiatr, a na „bombie” z wiatrem do hotelu zawsze łatwiej było dotrzeć. Główną treningową jednostką wyjazdu był rower, gdzie skupiałem się głównie...

Czytaj więcej

Torus Triathlon IN DA HOUSE 2016

Jaskinia Lwa, Boa dusiciel i sprint do mety, czyli jak sport gości w biurowcach Alchemia.   Imprezą w „Jaskini Lwa” mógłbym określić Torus Triathlon In Da House, niedość że organizatorem zawodów bym mój główny sponsor, to jeszcze impreza odbywała się w sportowej cześći kompleksu biurowego Alchemia, który stał się naturalnie moją główną bazą trenignową.     W najbliższym sezonie stawiam wszystkie karty na Triathlon, starty MTB będą raczej sporadyczne i to głównie ze względu na moje sportowe korzenie. Nie powinno dziwić, że do zawodów In Da Hosue szykowałem się szczególnie mocno, aby przedewszystkim przed sponsorami pokazać się z jak...

Czytaj więcej

Ciekawość, wślizg Tsubasy i szytka na zakręcie. Czyli Hat-Trick na Warszawskim Triathlonie.

  Zimowy Triathlon w Warszawie gości w moim kalendarzu przygotowań od kilku dobrych lat, to świetna impreza pozwalająca nieco „przepalić” płuca oraz zaspokoić głód ścigania w przerwie między sezonami. Pierwszy start zawsze powoduje u mnie lekki niepokój, z drugiej strony lata doświadczenia pozwalają mi skutecznie trzmać nerwy na wodzy.     Warszawskie zmagania rozpoczynają się biegem na dystansie czterech kilometrów, na starcie pełne skupienie, każdy z uczestników wyczekuje tylko sygnału, po którym rozpocznie się wyścig. Z doświadczenia wiem, że po starcie tempo zawsze jest mocne, większość zawodników poddaje się emocjom i nie przeliczając rwie do przodu, jakby miał to...

Czytaj więcej

Archiwa

Facebook

Najnowsze komentarze

    Pin It on Pinterest